JEGO EKSCELENCJA, WUJEK
![]() |
| Karol Wojtyła na kajaku(źródło zdjęcia) |
- Co też opowiadasz, Admirale? - ksiądz Karol wrzucił plecak do "Kalosza"(tak nazywał się składak, którym pływał w czasie wakacji). - Spotkamy się w Olsztynie.
W czasie tegorocznego spływu po Łynie Haydel sprawował funkcję "admirała", czyli szefa całej wycieczki. Domyślał się dlaczego "Wujek" musi pojechać do Warszawy. Od pewnego czasu po Krakowie chodziły słuchy, że ksiądz Wojtyła ma zostać mianowany biskupem. Pilna wiadomość musiała tego dotyczyć.
Postanowili dopłynąć jak najbliżej szosy. Tam złapie się jakąś okazję.
Okazją okazała się ciężarówka wioząca worki z mąką. Ksiądz Karol dojechał w ten sposób do Olsztyna, a stamtąd pociągiem do Warszawy.
![]() |
| Karol Wojtyła i Stefan Wyszyński(źródło zdjęcia) |
- Ojciec Święty mianował księdza biskupem pomocniczym biskupa Baziaka - powiedział Prymas. - Czy ksiądz przyjmuje?
- Eminencjo, ja jestem za młody. Mam dopiero 38 lat - próbował się bronić.
- To jest taka słabość, z której się szybko leczymy. Proszę nie sprzeciwiać się woli Ojca Świętego.
- Przyjmuję.
- No, to pójdziemy na obiad.
- Eminencjo, czy po wyroku skazany może mieć jeszcze prawo do ostatniego słowa?
Wyszyński spojrzał zaskoczony na swojego gościa. W głosie Wojtyły nie było już drżenia, a raczej spokojna, łagodna, można nawet powiedzieć pogodna stanowczość.
- Chciałem o coś poprosić - ciągnął biskup nominat.
- No o co? No o co? - prymas uśmiechnął się.
- Przyjechałem tu z Mazur. Z grupą przyjaciół byliśmy na spływie kajakowym. Czy mógłbym do nich wrócić? Obiecałem im to.
- Ksiądz naprawdę jest oryginalny. Ale dobrze. To młodzi ludzie?
- Tak, byłem ich duszpasterzem na studiach.
- Niech ksiądz biskup jedzie.
Karol nie mógł jednak tak po prostu wrócić na Mazury. Najpierw musiał pojechać do Krakowa, aby poinformować o przyjęciu nominacji swojego przełożonego, arcybiskupa Eugeniusza Baziaka. Czy mógł się spodziewać, że właśnie on przeszkodzi mu w dotrzymaniu obietnicy? Po kolejnej nocy spędzonej w pociągu przyszedł do kurii przy Franciszkańskiej 3. Arcybiskup ucieszył się bardzo z wiadomości, natomiast nie przypadł mu do gustu pomysł powrotu na Mazury.
- To już chyba nie wypada - powiedział, kładąc kres temu pomysłowi.
Od Anioła Stróża: Aż przykro było patrzeć na Karola - taki był zmartwiony. Chciał być posłuszny swojemu przełożonemu, ale chciał też bardzo dotrzymać słowa danego przyjaciołom. Mógłby machnąć ręką i powiedzieć: cóż, trudno, chciałem, nie udało się, a poza tym z Krakowa do Olsztyna jest naprawdę bardzo daleko. Trzecia noc w pociągu - przecież to bez sensu. Może kto inny by tak pomyślał, lecz nie Karol. Stał - tak trochę bezradny - na ulicy przed kurią nie bardzo wiedząc co ze sobą zrobić. Podpowiedziałem mu, aby poszedł do kościoła franciszkanów. W bocznej kaplicy znajdowała się tam(i do dziś znajduje) droga krzyżowa pędzla znanego polskiego artysty Józefa Mehoffera. Karol chętnie odprawiał to nabożeństwo. Przypominało mu ono o Bogu-człowieku, który wszedł na drogę, jakiej wcale nie chciał. Jezus podjął jednak to ryzyko dla przyjaciół - tak przecież nazywał swoich uczniów. Upadał i wstawał. Czy i on nie powinien zaryzykować?
Po skończonej Drodze Krzyżowej powrócił do kurii i znowu stanął przed przełożonym. Ja zaś poprosiłem Anioła Stróża arcybiskupa Baziaka, aby podpowiedział mu dobrą decyzję. Baziak był zdziwiony, w głowie nie mieściło mu się, aby człowiek wyniesiony na tak wysokie stanowisko pływał z młodzieżą na kajakach. Do tej pory był raczej świadkiem, jak awans zmieniał ludzi, którzy nagle stali się bardzo ważni, stawali się nieprzystępni, a nawet wyniośli. Sam był człowiekiem starej daty i zachowywał bardzo duży dystans wobec księży, nie mówiąc już o świeckich.
- Ekscelencjo, proszę wybaczyć, ale ośmielam się raz jeszcze prosić o zgodę na wyjazd - powiedział Karol. - Obiecałem im. Oni czekają. To moi serdeczni przyjaciele.
- Wygrał ksiądz - westchnął biskup, a na jego surowej twarzy pojawił się blady uśmiech. - Ale proszę nie spóźnić się na konsekrację - dodał lekko żartobliwym tonem.
"Wujek" dotarł do Olsztyna strasznie zmęczony(trzy nieprzespane noce). Przyjaciele ucieszyli się bardzo, chociaż myśleli, że to po prostu takie pożegnanie i że "Wujek" jest dla nich stracony. Kilka tygodni później, na wspólnej pielgrzymce na Jasną Górę, obiecał im powtórnie: "Wujek zawsze pozostanie Wujkiem".
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
W tym roku wielu katolików z niecierpliwością wyczekiwało beatyfikacji Sługi Bożego, kardynała Stefana Wyszyńskiego. Pierwotnie zaplanowana ona była na 7 czerwca. Dzisiaj jednak podano do wiadomości, że z powodu koronawirusa została ona przesunięta na inny termin. Jaki? Tego nie wiadomo.
Ogólnie jestem sfrustrowana jedną rzeczą. Kurcze, bez sensu - udało mi się zajść tak daleko, a tu przez głupi system nie jestem w stanie zrobić jednej rzeczy. Gdyby jeszcze informatycy byli pod ręką...
Smutno mi ostatnio, ech...
Przez następne dwa dni nie będzie publikacji o papieskim aniele. Na jutro zaplanowany mam artykuł o śmierci Adolfa Hitlera, na czwartek post poświęcony podsumowania mojego czytelnictwa w kwietniu. Do "Pamiętnika papieskiego anioła" wracamy w maju.
Karol nie mógł jednak tak po prostu wrócić na Mazury. Najpierw musiał pojechać do Krakowa, aby poinformować o przyjęciu nominacji swojego przełożonego, arcybiskupa Eugeniusza Baziaka. Czy mógł się spodziewać, że właśnie on przeszkodzi mu w dotrzymaniu obietnicy? Po kolejnej nocy spędzonej w pociągu przyszedł do kurii przy Franciszkańskiej 3. Arcybiskup ucieszył się bardzo z wiadomości, natomiast nie przypadł mu do gustu pomysł powrotu na Mazury.
- To już chyba nie wypada - powiedział, kładąc kres temu pomysłowi.
Od Anioła Stróża: Aż przykro było patrzeć na Karola - taki był zmartwiony. Chciał być posłuszny swojemu przełożonemu, ale chciał też bardzo dotrzymać słowa danego przyjaciołom. Mógłby machnąć ręką i powiedzieć: cóż, trudno, chciałem, nie udało się, a poza tym z Krakowa do Olsztyna jest naprawdę bardzo daleko. Trzecia noc w pociągu - przecież to bez sensu. Może kto inny by tak pomyślał, lecz nie Karol. Stał - tak trochę bezradny - na ulicy przed kurią nie bardzo wiedząc co ze sobą zrobić. Podpowiedziałem mu, aby poszedł do kościoła franciszkanów. W bocznej kaplicy znajdowała się tam(i do dziś znajduje) droga krzyżowa pędzla znanego polskiego artysty Józefa Mehoffera. Karol chętnie odprawiał to nabożeństwo. Przypominało mu ono o Bogu-człowieku, który wszedł na drogę, jakiej wcale nie chciał. Jezus podjął jednak to ryzyko dla przyjaciół - tak przecież nazywał swoich uczniów. Upadał i wstawał. Czy i on nie powinien zaryzykować?
Po skończonej Drodze Krzyżowej powrócił do kurii i znowu stanął przed przełożonym. Ja zaś poprosiłem Anioła Stróża arcybiskupa Baziaka, aby podpowiedział mu dobrą decyzję. Baziak był zdziwiony, w głowie nie mieściło mu się, aby człowiek wyniesiony na tak wysokie stanowisko pływał z młodzieżą na kajakach. Do tej pory był raczej świadkiem, jak awans zmieniał ludzi, którzy nagle stali się bardzo ważni, stawali się nieprzystępni, a nawet wyniośli. Sam był człowiekiem starej daty i zachowywał bardzo duży dystans wobec księży, nie mówiąc już o świeckich.
![]() |
| Karol Wojtyła przyjmuje sakrę biskupią(źródło zdjęcia) |
- Ekscelencjo, proszę wybaczyć, ale ośmielam się raz jeszcze prosić o zgodę na wyjazd - powiedział Karol. - Obiecałem im. Oni czekają. To moi serdeczni przyjaciele.
- Wygrał ksiądz - westchnął biskup, a na jego surowej twarzy pojawił się blady uśmiech. - Ale proszę nie spóźnić się na konsekrację - dodał lekko żartobliwym tonem.
"Wujek" dotarł do Olsztyna strasznie zmęczony(trzy nieprzespane noce). Przyjaciele ucieszyli się bardzo, chociaż myśleli, że to po prostu takie pożegnanie i że "Wujek" jest dla nich stracony. Kilka tygodni później, na wspólnej pielgrzymce na Jasną Górę, obiecał im powtórnie: "Wujek zawsze pozostanie Wujkiem".
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
W tym roku wielu katolików z niecierpliwością wyczekiwało beatyfikacji Sługi Bożego, kardynała Stefana Wyszyńskiego. Pierwotnie zaplanowana ona była na 7 czerwca. Dzisiaj jednak podano do wiadomości, że z powodu koronawirusa została ona przesunięta na inny termin. Jaki? Tego nie wiadomo.
Ogólnie jestem sfrustrowana jedną rzeczą. Kurcze, bez sensu - udało mi się zajść tak daleko, a tu przez głupi system nie jestem w stanie zrobić jednej rzeczy. Gdyby jeszcze informatycy byli pod ręką...
Smutno mi ostatnio, ech...
Przez następne dwa dni nie będzie publikacji o papieskim aniele. Na jutro zaplanowany mam artykuł o śmierci Adolfa Hitlera, na czwartek post poświęcony podsumowania mojego czytelnictwa w kwietniu. Do "Pamiętnika papieskiego anioła" wracamy w maju.



Jedna poprawka: Zdzisław Heydel :) (tak się pisze to nazwisko).
OdpowiedzUsuńWszyscy jesteśmy zmęczeni i nastroje czasem siadają. Serdeczności ślę.
Nazwisko zmienione. Dziękuję bardzo za tą uwagę. I za obecność.
UsuńKarolino, mam nadzieję, że wróci Ci szybko lepszy humor i samopoczucie. Ślę Ci moc uścisków i dzisiaj będę pamiętać o Tobie w modlitwie.
OdpowiedzUsuńKarolinko, jeszcze będzie dobrze, wierzę w to. Ale rozumiem Twoją frustrację, tulę mocno
OdpowiedzUsuńtrzymaj się!
OdpowiedzUsuńokularnicawkapciach.wordpress.com
Kochana
OdpowiedzUsuńDziękuję za ten wpis🧡
Lepszy czas nadejdzie, musimy wierzyć 🌸
Pozdrawiam najserdeczniej 🌤️😁🍓🏵️
problemy informatyczne lub z telefonem kom potrafią wyprowadzić z równowagi. Mogę to potwierdzić. A teraz po izolacji młodziez i nie tylko jeszcze bardziej sie przywiązali do tych urzadzen technicznych. :D
OdpowiedzUsuńW czasach Kardynała Wyszyńskiego nie było internetu, ani innych luksusów i pewnie dlatego pokazał, że nie w tym jest moc. Kardynał Wyszyński był i będzie wielki, a czy odbędzie się rytuał zatwierdzający to przez innych ludzi, jest ważne dla ludzi, nie dla niego.
OdpowiedzUsuńO ile pamiętam, to Stefan Wyszyński zaproponował Karola na papieża :-D i to jest dowód na to, że świątynią jest nasz umysł i tego życzę z całego serca Karolinko. Uściski serdeczne :-D
Karolinko droga,nie smuć się. Jestem z Tobą myślami.
OdpowiedzUsuńPodobno od 4 maja powoli mają biblioteki wracać do pracy. Ale wszystko zależy od lokalnego Sanepidu z tego co czytałem.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że znajdziesz rozwiązanie problemów technicznych.
Pozdrawiam!
Co się odwlecze to nie uciecze ;) Na beatyfikację Jana Pawła II też sporo czasu czekaliśmy :)
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem postu i pobudek do jego napisania, na temat Adolfa Hitlera :) Spory przeskok tematu jak na Ciebie :)
Czekam na ciąg dalszy!
OdpowiedzUsuń