Ale wciąż do przodu. Chociaż czasami mam wrażenie, że to "do przodu" za wolno coś mi idzie. Owszem, mogę to zwalać na karb zaburzeń neurologicznych, które też spowalniają moje ruchy, ale czy chcę? Z drugiej strony, zamiast się zamartwiać, ja się cieszę, że kolejną rzecz mam "już z głowy". Bo tym sposobem mam więcej czasu na to, co jeszcze mi zostało do zrobienia.
Szkolenie z mediacji coraz bardziej mi się podoba, coraz bardziej się rozkręcam, zwłaszcza podczas pracy w grupach. Chociaż nigdy nie miałam styczności z mediacjami(nie mylić z negocjacjami, z których zajęcia miałam na AWFie), czuję się dobrze w tej tematyce. Czy coś z tego będzie dopiero się zobaczy w przyszłości, wydaje mi się jednak, że zdobycie dodatkowych kwalifikacji nie zaszkodzi.
W dodatku "ścigali" mnie dzisiaj z klubu sportowego. W pierwszej chwili myślałam, że wznawiają treningi. Tymczasem okazało się, że zbierają ludzi na obóz sportowy. A że nie odebrałam przez przypadek od nich telefonu, to zadzwonili do Młodszej, czy nie orientuje się co do mojego uczestnictwa w nim. Młodsza oczywiście się nie orientowała, bo skąd, ale złapała mnie po południu(na messengerze) i poinformowała o wszystkim. Przy okazji stwierdziła z wyrzutem, że jej jeszcze nigdy nikt nie szukał po to, aby gdziekolwiek jechała. Spokojnie, przyjdzie i dla niej taki moment. Na razie napisałam do klubu meila, że jadę na obóz, niech im już będzie. Od marca nie byłam na ani jednym treningu(ani z lekkiej, ani z pływania) więc może na wyjeździe wszystko nadrobię?
A dzień kończę z kremówkami po galicyjsku(czyli masą budyniową na dole oraz bitą śmietaną jako górna warstwa masy) własnej roboty(w końcu, ale spokojnie, ciasto upieczone zostało w nie moim piekarniku), kawą Inką(placebo jak się patrzy) oraz... "Kodeksem postępowania administracyjnego". Na szczęście to tylko 146 stron, więc nie jest źle. A jeżeli dodać do tego fakt, że kilka lat temu zdawałam egzamin na technika administracyjnego, to można uznać, że jest to tylko przypomnienie sobie pewnych informacji. Swoją drogą zastanawiam się, jak wtedy dałam radę z rana (o 9:00 rano) podejść do państwowego egzaminu, który pisałam w liceum, do którego uczęszczałam, a potem pojechać do Krakowa na egzamin z historii sztuki na AWFie oraz zdać Szlaki cysterskie na Uniwersytecie Papieskim. I wszystko zaliczyć bardzo pozytywnie...
No nic, kto chce ten może się poczęstować kremówką. Co prawda trochę masa się "rozjechała" i jeden płat ciasta trochę pokruszył, ale w smaku jest całkiem niezła 👌👌😃.
Smacznego i owocnej nauki! :)
OdpowiedzUsuńja się częstuję na dobry weekend!
OdpowiedzUsuńokularnicawkapciach.wordpress.com
Nie wygląda tak źle, na pewno pyszne!
OdpowiedzUsuńJesteś tak aktywna, ambitna, pracowita i pełna dobra, dużo już osiągnęłaś i osiągniesz kochana, ja totalnie w to wierzę. Idziesz do przodu, rozkwitasz i swoją postawą inspirujesz. :) Kremówką się już poczęstowałam, dobra i zjedzona w wyborowym towarzystwie. Pozdrawiam najserdeczniej. :)))
OdpowiedzUsuńKarolinko, kremówka wygląda tak apetyczne, że aż mam odruch psa Pawłowa:)
OdpowiedzUsuńChyba nie ma nic, czego byś nie potrafiła dokonać, jeśli się za to weźmiesz. Jesteś super!
wiesz że nigdy nie robilam kremówek? Tak więc podziwiam Twoją
OdpowiedzUsuńBrawo Karolinko! Nigdy łatwo się nie poddajesz. Niejeden młody człowiek mógłby brać z Ciebie przykład.
OdpowiedzUsuńKremówka wygląda apetycznie. Czasem nie jesteśmy zadowoleni z efektu końcowego, ale wiadomo, że smak jest najważniejszy. Chętnie zjadłabym kawałeczek 🙂
Pozdrawiam Alina
Ja bym takiej kremówki nie umiała zrobić. Podziwiam Cię za chęć do nauki ! Ja niestety nie mam studiów skończonych i czuję się przez to niekiedy ,,głupia" a teraz przy dzieciach ciężko pomyśleć o sobie.
OdpowiedzUsuńWiedzy nigdy za wiele zawsze dobrze swoje kwalifikacje poszerzać - powodzenia :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Witaj czerwcowo Karilinko
OdpowiedzUsuńPowoli, ale zawsze do przodu. Podziwiam i trzymam jak zawsze za Ciebie kciuki
A z kremówki zjadłabym ten "rozjechany" krem...
Pozdrawiam oczekiwanymi kroplami deszczu
Kochana
OdpowiedzUsuńKawę uwielbiam ☕ słodkości nie, ale Twoja kremówka wygląda smacznie 🥯
Serdeczności zostawiam z samego wczesnego poranka 🌞🏵️🧡🤗
Masz rację Karolinko, kwalifikacji nigdy dość i jeśli tylko masz możliwość rób co się da.
OdpowiedzUsuńDobrze że kremówka na zdjęciu nie tuczy, bo już ją całą pochłonęłam oczami. Niestety, dziś piekę maślankowiec z rabarbarem i kruszonką, więc i tak będę musiała odpokutować;)
Pozdrawiam Karolinko:)
Jak byłem na studiach licencjackich miałem zajęcia dotyczące KPA. I to była (poza jeszcze jednym przedmiotem) moja jedyna poprawka w czasie całych studiów. Muszę powiedzieć, że sporo już zapomniałem przepisów, a w pracy też nie ma okazji, by przećwiczyć w praktyce te zapisy ustawowe.
OdpowiedzUsuńWażny jest smak według mnie, wygląd niby też. Ale co by było, gdyby jedzenie wyglądało idealnie, a smakowało chemicznie. Tak jak w filmie ,,Skrzydełko czy nóżka". Wtedy nie byłoby wesoło już.
Pozdrawiam!
Smacznego :)
OdpowiedzUsuńI powodzenia :)
Karolino, jesteś godna podziwu za Twą wytrwałość.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Powodzenia i trzymam kciuki. Kremówki, napoleonki bardzo lubię :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Karolino przytulam , tak pom prostu na dobry dzień:) Czy przytulamy tylko gdy żle? Nie..no więc ja dzis przytulam Cię:):):)
OdpowiedzUsuńA kremowkę zjadam:):)
Fajnie,że działasz ❤
OdpowiedzUsuńJakie pyszności, chętnie się poczęstuje :)
OdpowiedzUsuńSuper,że działasz i zdobywasz różne kwalifikacje.