Dzisiejszy dzień(2 maja) był dla mojego regionu niezwykle ważny. Kiedy w całym kraju obchodzono Dzień Flagi Narodowej, na Górnym Śląsku świętowano(i to dosyć hucznie, bo z udziałem władz państwowych) 100 rocznicę III Powstania Śląskiego. Nie da się ukryć, że był to najważniejszy zryw, który niejako przesądził o dalszych losach tego regionu. Przynajmniej w dwudziestoleciu międzywojennym, nomen omen mojej ulubionej(na równi z XIX wiekiem) epoce historycznej. I chociaż główne uroczystości odbywały się na Górze św. Anny, to w Katowicach, przed Pomnikiem Trzech Powstań, zapłonął "płomień pamięci" ku tym, którzy wtedy chwycili za broń.
Tym razem o konieczności walki zbrojnej przekonani byli wszyscy, zarówno Polskiej Organizacji Wojskowej Górnego Śląska, jak i polski Komisarz Plebiscytowy Wojciech Korfanty. Idący do boju powstańcy dysponowali nie tylko bronią palną, w działaniach byli wspierani przez kawalerię, artylerię oraz pociągu pancerne.
W momencie wybuchu powstania Wojciech Korfanty stanął na czele Naczelnej Władzy na Górnym Śląsku. Tym samym został dyktatorem powstania. Działania rozpoczęto w nocy z 2 na 3 maja 1921 roku. Do boju poszło ok. 50 tysięcy powstańców, tj. ponad dwa lata więcej niż poprzednio. Wszystko dlatego, że w szeregach powstańczych stali nie tylko mieszkańcy Górnego Śląska, ale i liczni ochotnicy przybyli z różnych stron Polski. Naczelnym wodzem wojsk powstańczych został podpułkownik Maciej Mielżyński.
Akcja została zapoczątkowana przez specjalne oddziały, mające za zadanie odcięcie Górnego Śląska od Niemiec. Niszczono więc linie telefoniczne i telegraficzne, a specjalna grupa saperów(Grupa Destrukcyjna "Konrada Wawelberga"), dowodzona przez Tadeusza "Wawelberga" Puszczyńskiego, wysadzała mosty pomiędzy jednym krajem, a drugim. Dzięki tym zabiegom na dłuższy czas została udaremniony sprawny dowóz niemieckich żołnierzy.
Siły Polaków rozdzielono na trzy zasadnicze grupy: Północ, Południe i Wschód. Najważniejsze zadanie przypadło Wschodowi, który posiadał ok. 16 tys. osób. Dotarła ona dosyć szybko do Odry, a nawet na jakiś czas opanowała przyczółek na jej drugim brzegu. Do pozostałych grup należało zostanie na terenie Górnego Śląska i osłanianie grupy Wschód.
Po pierwszych kilku dniach, kiedy Polacy przejęli niemal cały sporny obszar, alianci zachodni wyszli z inicjatywą mediacyjną. Polacy zgodzili się na zawieszenie broni oraz powstrzymanie od dalszych działań. Niemcy postąpili podobnie, jednak spowodowane to było zbieraniem sił do kontrataku. Kilkanaście dni później spod Gogolina wyruszył silny niemiecki atak. Wymierzony był w sam środek powstańczych linii, czyli w grupę Wschód. Powstańcy musieli wycofać się kilka kilometrów, jednak w dalszym ciągu bronili swoich ziem. Szczególnie intensywne walki miały miejsce na Górze św. Anny. W końcu doszło do interwencji alianckiej, która powstrzymała eskalację konfliktu. Na mocy podpisanego rozejmu, wojska obydwóch walczących z sobą narodów opuściły teren plebiscytu.
Siły Polaków rozdzielono na trzy zasadnicze grupy: Północ, Południe i Wschód. Najważniejsze zadanie przypadło Wschodowi, który posiadał ok. 16 tys. osób. Dotarła ona dosyć szybko do Odry, a nawet na jakiś czas opanowała przyczółek na jej drugim brzegu. Do pozostałych grup należało zostanie na terenie Górnego Śląska i osłanianie grupy Wschód.
Po pierwszych kilku dniach, kiedy Polacy przejęli niemal cały sporny obszar, alianci zachodni wyszli z inicjatywą mediacyjną. Polacy zgodzili się na zawieszenie broni oraz powstrzymanie od dalszych działań. Niemcy postąpili podobnie, jednak spowodowane to było zbieraniem sił do kontrataku. Kilkanaście dni później spod Gogolina wyruszył silny niemiecki atak. Wymierzony był w sam środek powstańczych linii, czyli w grupę Wschód. Powstańcy musieli wycofać się kilka kilometrów, jednak w dalszym ciągu bronili swoich ziem. Szczególnie intensywne walki miały miejsce na Górze św. Anny. W końcu doszło do interwencji alianckiej, która powstrzymała eskalację konfliktu. Na mocy podpisanego rozejmu, wojska obydwóch walczących z sobą narodów opuściły teren plebiscytu.
Podpisana polsko-niemiecka umowa była tylko kompromisem: Polacy otrzymali jedynie 29% ziem, o które walczyli, jednak na odzyskanych terenach znajdowała się większość cennego przemysłu i złóż naturalnych. W sumie były to 53(spośród 67) kopalnie węgla, 10(na 15) kopalnie cynku i ołowiu, 9(na 14) stalowni oraz 22(na 37) wielkie piece. Odzyskane dobra miały stać się fundamentem dalszej rozbudowy gospodarki II Rzeczypospolitej.
I tak sobie myślę, że wiersz napisany z okazji wybuchu I Powstania jest aktualny również i 2 lata później:
Do boju Ślązacy
Do boju Ślązacy w tą ciemną noc,
tam w między już wróg zły się czai.
Bez strachu, bez obaw idźcie mu na spotkanie,
nie dajcie się pojmać niemieckiej zgrai.
Idź śmiało żołnierzu, gdzie dźwięk karabinów,
od ścian się echem odbija.
Z matczynym błogosławieństwem na czole.
niech szczęście Cię nie omija.
Z całusem dziewczyny zabranym w pośpiechu,
żegnając się w bramie podwórka.
I chustką swej lubej ukrytej na szczęście,
W kieszeni wojennego mundurka.
Wojaku idź śmiało, z piosenką na ustach,
już w duszy truchleje Twój wróg.
Za Śląsk nasz, za Polskę walcz do krwi ostatniej,
niech broni Ciebie dobry nasz Bóg.
Wnet kula wroga dosięgła powstańca,
co o swój Śląsk walczył tak dzielnie
Już serca bicie ucichło wśród bruku,
już wydał swe ostatnie tchnienie.
Ślązacy do boju, bo chociaż w żałobie,
po poległym kompanie jesteście.
Raz jeszcze na wroga z bronią uderzycie,
zwycięstwo nad nim wnet odnieście.
Do boju Ślązacy w tą ciemną noc,
tam w między już wróg zły się czai.
Bez strachu, bez obaw idźcie mu na spotkanie,
nie dajcie się pojmać niemieckiej zgrai.
Idź śmiało żołnierzu, gdzie dźwięk karabinów,
od ścian się echem odbija.
Z matczynym błogosławieństwem na czole.
niech szczęście Cię nie omija.
Z całusem dziewczyny zabranym w pośpiechu,
żegnając się w bramie podwórka.
I chustką swej lubej ukrytej na szczęście,
W kieszeni wojennego mundurka.
Wojaku idź śmiało, z piosenką na ustach,
już w duszy truchleje Twój wróg.
Za Śląsk nasz, za Polskę walcz do krwi ostatniej,
niech broni Ciebie dobry nasz Bóg.
Wnet kula wroga dosięgła powstańca,
co o swój Śląsk walczył tak dzielnie
Już serca bicie ucichło wśród bruku,
już wydał swe ostatnie tchnienie.
Ślązacy do boju, bo chociaż w żałobie,
po poległym kompanie jesteście.
Raz jeszcze na wroga z bronią uderzycie,
zwycięstwo nad nim wnet odnieście.
O poprzednich powstaniach możecie przeczytać:
1. o I Powstaniu Śląskim:
- cz. 1.: https://na-sciezkach-codziennosci.blogspot.com/2019/08/1009-chopcy-w-tym-wielkim-powstaniu-w.html
- cz. 2.: https://na-sciezkach-codziennosci.blogspot.com/2019/08/1010-jak-to-byo-z-tym-pierwszym.htmlo II Powstaniu Śląskim:
2. o II Powstaniu Śląskim:

W rogalińskim pałacu, w gabinecie Edwarda Raczyńskiego, międzywojennego dyplomaty wisi sentencja - "obyście nie zaprzepaścili wolności", wszyscy powinniśmy o tym pamiętać ...
OdpowiedzUsuńNasza historia jest "trudna" i usłana wieloma ofiarami, a ja mam wrażenie, ze kolejne pokolenia (szczególnie młodzi) patrzą już tylko w przyszłość i zapominają jak nasi przodkowie o ta wolność walczyli. Karolinko dziękuję za ten i poprzednie wpisy historyczne.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
Zgadzam się ze zdaniem Reni. „Naród, który nie zna swej historii skazany jest na jej powtórne przeżycie” - obyśmy tego nie musieli doświadczyć.
OdpowiedzUsuńUściski.
Napiszę inaczej, każdy region ma inną historię, patrząc na historię dzisiejszą ta znowu jest inna.Pozdrawiam serdecznie.
UsuńBardzo ciekawy post z nutą historii. Tak mało się o niej mówi i jak wiele jest zakłamana.
OdpowiedzUsuńSerdeczności Karolinko dla Ciebie.
Wspaniale, że piszesz o Powstaniach...Młodzi powinni wiedzieć...;o)
OdpowiedzUsuńTo dobrze ,ze piszesz o historii, ludzie malo mysla o naszej polsce ,o naszej historii, latwo przeciez mozemy to zapomniec i dobrze ,ze sa ludzie ktorzy jak TY pisza o tym,pozdrawiam cieplo
OdpowiedzUsuńPiękny post! Ważny w kontekście zawiłej historii Górnego Śląska :) Pozdrawiam cieplutko :)
OdpowiedzUsuńRaczej historia to nie był przedmiot nad którym górowałam intelektualnie, ale warto się zapoznać. Tak mało blogów piszę o tym, co jest przecież tak ważne
OdpowiedzUsuńKarolinko przygotowałaś bardzo ciekawy post. Historia naszego kraju jest trudna, ale warto do niej wracać.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło :)
Jak jadę autostradą to często z daleka widzę górę Świętej Anny, zawsze sobie myślę jak wyglądało to wszystko kiedyś. Dziękuje za wpis, teraz wiem że jest to faktycznie wyjątkowe miejsce
OdpowiedzUsuńLubię takie wpisy historyczne lubię też stare zdjęcia. Bez walki nie ma wolności...
OdpowiedzUsuńKarolinko, jak dobrze, że piszesz też o historii. Z przyjemnością to zawsze czytam
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie wiosenną zielenią
Bardzo ciekawy wpis. Nie tylko dlatego, że wielu nie zna historii powstań, ale przede wszystkim dlatego, że napisała go osoba młoda, dając tym dowód, że żyjąc dziś, nie powinniśmy zapominać o wczoraj. Gratuluję i serdecznie pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń