Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

niedziela, 11 grudnia 2022

1502. Wpis o radości w Niedzielę Radości

III Niedziela Adwentu w Kościele Katolickim nazywana jest także Niedzielą "Gaudete" tj. niedzielą radości. Jest to jeden z dwóch dni w roku, kiedy kapłan może sprawować liturgię w szatach koloru różowego. W kolorze różowym jest także palka, czyli sztywna kwadratowa chusta używana do nakrywania kielicha. Drugim z tych dni jest Niedziela "Lateare" (również niedziela radości), czyli czwarta niedziela w Wielkim Poście. Obydwie niedziele oznajmiają, że właśnie minęła połowa czy to Adwentu, czy to Wielkiego Postu.
Nazwa niedzieli pochodzi od słów antyfony śpiewanej na wejście: "Gaudete in Domino", którą tłumaczy się jako "Radujcie się zawsze w Panu". Teksty liturgiczne przepełnione są radością z zapowiadanego przyjścia Jezusa oraz z odkupienia, jakie z sobą przynosi.
W liturgii adwentowej stosuje się fioletowy kolor szat liturgicznych, zarówno ornatów, jak i strojów ministranckich. Jako barwa powstała z wymieszania czerwieni i błękitu, wyrażające odpowiednio to co cielesne i to co duchowe, fiolet oznacza walkę pomiędzy ciałem a duchem. Jednocześnie połączenie tych dwóch kolorów symbolizuje dokonane przez Jezusa Chrystusa zjednoczenia tego co boskie i tego co ludzkie. Wyjątkiem od tego jest III niedziela Adwentu, czyli Niedziela "Gaudete". Obowiązuje wtedy różowy kolor szat liturgicznych wyrażający przewagę światła, a zarazem bliskość Bożego Narodzenia.
Tradycja świętowania Niedzieli "Gaudete" sięga czasów, kiedy Adwent miał typowo postny charakter. W ten sposób akcentowano przerwę w poście, był to też jedyny radosny akcent w tym okresie. Aktualnie, kiedy Adwent obchodzony jest jako czas radosnego oczekiwania, Niedziela "Gaudete" stanowi kulminacyjny punkt tego okresu, trafnie określając jego prawdziwą tożsamość.

Ludzie wielokrotnie zadają mi pytanie, jak to jest, że jestem często taka radosna pomimo tych wszystkich ograniczeń, z jakimi się zmagam. No, nie zawsze, bo mam też gorsze dni w swoim życiu. Np. przez pół nocy z piątku na sobotę walczyłam z jakimiś problemami żołądkowymi (może przywlekłam coś ze świetlicy albo ze szpitala), które wyłączyły mnie z użytkowania na całą sobotę. Miałam ambitne plany iść na poranne roraty, potem na Oratorium, a po powrocie z Oratorium nadgonić pisanie dyplomówki. Na szczęście są telefony i mogłam powiadomić kogo trzeba, że mnie nie będzie. No mówi się trudno, trochę było mi szkoda, ale też nie będę się załamywać, bo każdemu może się zdarzyć. 
Wbrew pozorom nawet w tamtej sytuacji starałam się znaleźć pozytywny aspekt - organizm mógł trochę odpocząć od gonitwy. Częściej jednak moje powody do radości są dużo bardziej prozaiczne: słoneczny dzień, tęcza na niebie, gołąb na parapecie, znajoma piosenka lecąca w radio, ciekawa książka, spotkanie z drugim człowiekiem, znacząca rozmowa, udane spotkanie, dźwięk deszczu bębniącego o parapet, lecący z nieba śnieg, każdy przeżyty dzień, spokojną noc, a nawet zwykły komentarz któregoś z Was na blogu - znak, że ktoś tutaj zagląda, że czyta, że chce być ze mną. O bardziej oczywistych okazjach do radości, które też pojawiają się w moim i każdego z nas życiu, już nie wspomnę. No sami powiedzcie, jak widząc tyle wspaniałych rzeczy i zjawisk dookoła być wiecznie smutnym? Oczywiście zdarza się, i to nie tak rzadko, że jest mi przykro z powodu jakiejś sytuacji, bo jednak takie osoby jak ja mało znaczą w społeczności i są cokolwiek warte w tym ogromnym świecie, niejednokrotnie pomijane, co codziennie odczuwam dosyć dotkliwie w różnych sytuacjach, ale to właśnie w takich chwilach staram się szukać w szarej rzeczywistości nawet najbardziej bladych kolorów. I przez łzy rozczarowania i smutku dostrzec malutkie okruszki radości. Bo tak naprawdę wszędzie można je dostrzec. I o tym mniej więcej mówi mój najnowszy wiersz:

Radość z codzienności
Zastanawialiście się kiedyś
gdzie tak naprawdę ukryta jest radość?
Radość kryje się w codzienności,
w spotkaniu z drugim człowiekiem,
jego słowem, gestem, uśmiechem.
W puszystym śniegu, skrzypiącym pod butami,
w błękicie nieba, które jest nad nami.
W zapachu kwiatów, czasami kawy,
w wodzie w bucie, kiedy on dziurawy.
W przydrożnych krzyżach, ukrytych kapliczkach,
w mrozie szczypiącym nas po policzkach.
W smaku truskawek, w dźwiękach muzyki,
w cichej modlitwie szeptanej w ukryciu.
W ptakach, co chmarą lecą nad nami,
radosne, nam wszystkim pokazują 
Jak na przekór wszystkiemu i wszystkim,
iść przez życie z podniesioną głową.
I umieć czerpać autentyczną radość
z zwyczajnych chwil w codzienności.

17 komentarzy:

  1. Zgadzam się z każdą linijką Twojego wiersza. Podziwiam Cię i sama nie jestem tak silna, chociaż godzę się z przeciwnościami bez większego szemrania. Tylko że teraz to jest niemodne. Na pewno nie mam Twojej energii. Jesteś super pozytywna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiersz prawdziwy, nawet lekarze zalecają cieszyć się tymi małymi a jakże ważnymi rzeczami na co dzień, próbować dostrzec to piękno.Kazdy ma gorszy dzień ale Ty szybko się dźwigasz o nic sobie nie robisz chociaż boli.Glowa do góry, już odliczamy dni do Bożego Narodzenia. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Racja Karolinko, trzeba się cieszyć z drobiazgów. Mój Brat jest bardzo chory i cieszy się z gdy go mniej boli...

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny wiersz napisałaś. Nic się nie przejmuj po chmurach słońce świeci.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozwiązałaś tajemnicę Radości !! Każdy bochenek chleba składa się z okruszków...;o)

    OdpowiedzUsuń
  6. piękny wiersz. Masz w sobie ogrom siły i energii. Zdrówka dla Ciebie!
    https://okularnicawkapciach.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się, należy cieszyć się nawet z małych rzeczy. Tak jak ja już cieszę się na możliwą zmianę związaną z pracą zawodową. W środę wszystko się wyjaśni. Chociaż na razie moje przyszłe obowiązki wydają się być nieco trudniejsze niż dotychczas to staram się patrzeć na to właśnie pozytywnie. :)

    Pozdrawiam!
    https://mozaikarzeczywistosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Wielkich wzruszeń z małych rzeczy to najpiękniejsze życzenia jakie dostałam. A Ty Karolinko to potrafisz. Mimo wszystko, mimo że właśnie Tobie trudniej, to dostrzegasz i masz energię i wigor by korzystać z tych okruchów radości które codziennie zdarzają się w codzienności. Masz Moc Karolinko i ja Cię podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakoś ostatnio nie umiem znaleźć radości w niczym. Chyba czarna rzeczywistość rozjechała mnie jak walec drogowy. A zawsze myślałam, że jestem niepoprawną optymistką.
    Pozdrawiam ciepło, Karolinko.
    Ps. Piękny wiersz.

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękny wiersz. Zastanawiam się czy Ty Karolinko czujesz się kiedyś zmęczona, ociężała i czy brakuje ci siły. Przypuszczam, że nie. Kochanie, Ciebie dosłownie rozpiera energia i cieszy Cię nawet maleńka rzecz.
    Przesyłam uściski i pozdrowienia:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Masz rację Karolinko, radość kryje się w drobiazgach z których utkana jest nasza codzienność.
    Pamiętaj, znaczysz wiele. Jesteś ważna.
    Wiersz piękny.
    Pozdrawiam wieczorowo

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten wiersz to cała Ty, dzielna, optymistyczna, otwarta na innych i na wyzwania:-)
    jotka

    OdpowiedzUsuń
  13. To piękne, że widzisz szklankę do połowy pełna i patrzysz pozytywnie na wszystko, co przynosi życie. To chyba jedyne, co świadomy człowiek może zrobić. Bravo! Ja też tak samo staram się żyć, chociaż są chwile różne...
    Cudowny wiersz, z którego treścią identyfikuję się w 100%- ach :) Pozdrawiam Cię gorąco!

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiele rzeczy z kościoła katolickiego dowiedziałam się od Ciebie a właściwie z tego posta. Ja też jestem uziemiona w łóżku ale przeziębieniem i szlag mnie trafia, też się cieszę z następnego dnia i z drobiazgów, ot że jest nowy dzień. Przeżyłam mikrowylew , swoich rodziców i brata i wiem że nie warto się zamartwiać głupotami!!
    Pozdrawiam i tak trzymaj Karolinko !!,oby zdrowie było, reszta jest mało warta.

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękny jest Twój wiersz. Masz tyle pozytywnej energii, potrafisz cieszyć się z drobiazgów. Dzielnie stawiasz czoła różnym przeciwnościom i właśnie tego można się od Ciebie uczyć.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  16. Umiejętności dostrzegania pozytywnych aspektów w nieoczekiwanych sytuacjach, nawet z pozoru nieprzyjemnych czy nieprzyjaznych, można się nauczyć, są odpowiednie treningi, a neurolodzy twierdzą, że to także kwestia inteligencji, czyli masz ją wysoką

    OdpowiedzUsuń
  17. Witaj kochana Karolinko, nawet nie wiedziałam, że ta niedziela to Niedziela Radości! Korzystając z okazji chciałam Ci życzyć cuuudownych świąt pełynch prawdziwych cudów Bożych.

    OdpowiedzUsuń