Spotkania opłatkowe obywają się w wielu różnych instytucjach - szkołach, wspólnotach, zakładach pracy. Trochę rzadziej mają one miejsce na uczelniach wyższych - na AWFie w Kato nie było, na AWFie w Grodzie Kraka sami żeśmy sobie zrobili spotkanie wigilijne na drugim roku w mieszkaniu jednej z naszych koleżanek. Uniwersytet Papieski organizował, ale byłam tylko raz. Wiecie, spotkania były wieczorami, a ja musiałam jakoś wrócić z nich na Górny Śląsk. Po Uniwersytecie Śląskim nie wiedziałam czego się spodziewać. Co prawda ze spotkań w ramach Koła Naukowego na Naukach o Rodzinie wywnioskowałam, że jakieś tam spotkania świąteczne były, jednak sytuacja związana z koronawirusem nie pozwalała tego sprawdzić. Pierwszy rok studiów całkowicie był on-line, na drugim wysłano nas na zdalne 1,5 tygodnia przed świętami. Aż chciałoby się powiedzieć, że do trzech razy sztuka. Jednak już od jakiegoś czasu mówiło się o spotkaniu opłatkowym z władzami wydziału dla tych studentów, którzy działają w różnych organizacjach studenckich.
Tak też się stało. W dniu dzisiejszym na długiej przerwie Wydziałowa Rada Samorządu Studenckiego Wydziału Teologicznego zorganizowała spotkanie opłatkowe studentów działających w samorządzie i kołach naukowych z dziekanem, prodziekanami, dyrektorami kierunków (teologii i nauk o rodzinie) oraz opiekunami kół naukowych. Co prawda nie była ona tak spektakularna jak wigilia na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie, w której brałam udział na pierwszym roku studiów z turystyki religijnej (pisałam o tym >>tutaj<<), bo było nas raczej kameralne grono, ale miło, że takie coś się odbyło. Swoją obecnością zaszczycił nas dziekan wydziału oraz opiekunowie kół naukowych (prodziekan od spraw studenckich miał jakieś spotkanie, ksiądz, który będzie błogosławiony jest na L4, a co się stało z dyrektorem kierunku teologia to już nie mam pojęcia). Spotkanie początkowo miało odbyć się w pomieszczeniu Samorządu, jednak ostatecznie zorganizowano je w jednej z sal ćwiczeniowych, w której stoły zostały ułożone w podkowę.
Na początku głos zabrał ksiądz dziekan, który podziękował za zaproszenie i przygotowanie spotkanie. Złożył też ogólne życzenia oraz pobłogosławił wszystkich zgromadzonych. Następnie rozdano nam opłatki, którymi mogliśmy się przełamać podczas składania sobie życzeń. Nie było łatwe wymyślenie życzeń dla każdego (łącznie z Dziekanem, który każdemu jeszcze raz złożył życzenia oraz zgromadzonymi wykładowcami), zwłaszcza kiedy kogoś się nie zna, co nie oznacza, że nie podchodziłam również do nich. Właściwie nie podeszłam tylko do jednej osoby, ale to wyjaśnię na końcu. W zasadzie miło było usłyszeć aż tyle serdecznych, płynących z serca życzeń nawet od tych, których się nie zna. A życzenie promotorki mojej pracy licencjackiej muszę sobie wziąć do serca: żeby się wyrobić ze wszystkimi terminami.
Po złożeniu życzeń wszystkim przez wszystkich, zasiedliśmy do stołu. Posiłek był dosyć skromny - pierogi, krokiety z czerwonym barszczem, ciasto i pierniczki, do picia kawa, herbata oraz soki. Była to doskonała okazja do luźnych rozmów, nawet z wykładowcami. Zdałam sobie sprawę z tego, że to właściwie jedna z ostatnich razów, kiedy możemy z sobą tak po prostu porozmawiać. Bo mój rocznik za pół roku kończy pierwszy stopień studiów i zapewne grupa się rozpadnie.
![]() |
| Nasz rocznik (oprócz starościny) idealnie ustawił się od najwyższego do najniższego |
Całe spotkanie nie trwało długo, my wyszliśmy jako ostatni o 14:30. Jeszcze pomogliśmy posprzątać po nim. Atmosfera mimo wszystko była dosyć napięta, bo starościna znowu miała tysiące uwag. Na szczęście zaraz po uprzątnięciu większość z nas rozeszła się do domów (albo jak ja, do pracy). W zasadzie samo spotkanie nie było takie złe, tylko potem nieco się wszystko posypało...


Bywają spotkania miłe, serdeczne, bywają tez takie, po których zostaje niesmak, jak to w życiu...
OdpowiedzUsuńjotka
Lubię takie spotkania. Przez wiele lat organizowałam je w szkołach, które prowadziłam. Atmosfera była zawsze bardzo miła.
OdpowiedzUsuńLubię spotkania wigilijne, są one takie nastrojowe.
OdpowiedzUsuńZróbcie coś wreszcie z tą starościną, to chyba funkcja odwołalna.
pozdrawiam
Nie wiem czy doszla do ciebie moja wiadomosć przez formularz kontaktowy napisz do mnie
OdpowiedzUsuńPiekne są spotkania opłatkowe, wszędzie musi się znaleźć czarna owca.Buziaki.
OdpowiedzUsuńWygląda, że niestety starościna sama sobie winna... Właściwie to taka konfliktowa osoba nie powinna pełnić tej roli.
OdpowiedzUsuńSpotkania opłatkowe nawet lubiłam, ale łamania się opłatkiem nigdy. ;)
Nie lubię takich osób, które mącą i chcą skłócać ludzi ze sobą. A jeśli ma to miejsce na studiach to tym mocniej tego nie rozumiem. Chyba celem studiów jest nauka, poznawanie nowych rzeczy, a nie knucie i spiskowanie. Jakby nie patrzeć odsunięcie się grupy od takiej osoby jest na jej własne życzenie. Nikt już nie chce sprawdzać na własnej skórze jej ewentualnych wymysłów.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Mozaika Rzeczywistości.
Podoba mi się organizacją spotkań opłatkowych. To stała się już tradycja.
OdpowiedzUsuńBardzo mnie cieszy, że jest możliwość spotkania się w większym gronie.
Serdecznie pozdrawiam:)
Lubiłam w pracy takie spotkania:)))Pozdrawiam serdecznie:))
OdpowiedzUsuńNajbardziej lubię takie spontaniczne, bez notabli i przełożonych bo z nimi jest oficjalnie i sztywno. A ja lubię przytulaski.
OdpowiedzUsuńA ja jak zwykle będę odmieńcem. Takie spotkania to tylko na pokaz, są coraz skromniejsze jeżeli chodzi o poczęstunek. Całe szczęście że jestem już na emeryturze i nie muszę w nich uczestniczyć. Jak byłam na studiach to nie było jeszcze takiej tradycji. A taką Starościnę powinnyście zdegradować. To jest chore aby jedna osoba rządziła całą studencką bracią
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Spontaniczne i w ulubionym gronie spotkania opłatkowe mają jeszcze jakiś sens, takich na siłe nie lubię. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńRenato, w zupełności się z Tobą zgadzam...
UsuńWitaj nie tylko przedświątecznie Karolinko
OdpowiedzUsuńNie pamiętam, aby na moich studiach były takie spotkania. Ale to piękne, że spotykacie się w takim pięknym okresie.
A już dzisiaj w ten niezwykły czas życzę Ci boskiej opatrzności.
Niech Bóg Cię błogosławi i strzeże.
Niech obdarzy Ciebie i Twoją Rodzinę swą łaską
Radosnych, pełnych ciepła Świąt Bożego Narodzenia