Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

czwartek, 15 czerwca 2023

1615. Grunt to być dobrze zapamiętanym

Przed zajęciami udało mi się podjechać do MOPSu (Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej), aby rozliczyć się z przyznanego mi dofinansowania do mobilera. Samego sprzętu jeszcze nie mam, ale fakturę udało mi się już uzyskać. A do rozliczenia potrzebna mi była tylko właściwie ona. Termin zbliżał się nieubłaganie, a czwartek jest takim dniem, w którym zaczynam zajęcia o 9:45, mogę więc coś pozałatwiać wcześniej. 
Kilka lat temu siedziba MOPS została przeniesiona do nowego budynku, będącego bardziej przystosowanym do potrzeb ludzi niepełnosprawnych, starszych, chorych, jednym słowem tym wszystkim, którzy mają problemy z poruszaniu się. Z tego co kojarzę (chociaż tutaj mogę się mylić), to poprzedni budynek nie miał nawet windy i dostanie się na wyższe piętra było nieco problematyczne. Teraz się to zmieniło, bo jest i winda, i dogodny podjazd, i szerokie korytarze (w tamtym budynku były one dosyć wąskie). Można więc powiedzieć, że zmiana wyszła na plus. 
Dział rehabilitacji społecznej zajmujący się tego typu dofinansowaniami, znajduje się na parterze. Nie trzeba więc biegać po górnych piętrach. Zresztą Miejski Zespół Orzekania o Niepełnosprawności też znajduje się na parterze. Jak mówiłam, jest to bardzo duże udogodnienie dla wszystkich tych, którzy mają problem z poruszaniem się, zważając na to, że kiedyś aby otrzymać orzeczenie o niepełnosprawności, trzeba było wejść na górę po dość stromych schodach.
Poczekałam chwilkę, aż zostanie obsłużony interesant przede mną i weszłam do środka. W pokoju były dwie bardzo sympatyczne panie. Wielokrotnie czytałam, albo słyszałam, o nieżyczliwych paniach pracujących w instytucjach państwowych, nawet miałam styczność z takimi w dziekanacie AWFu*. Nie chodzi mi o to, aby za każdym razem być witanym z uśmiechem, bo każdy ma prawo do gorszego dnia. Ale jak za każdym razem jest się traktowanym jako intruz, to też chyba nie jest w porządku. Zwłaszcza, kiedy zbyt często się tam nie wchodziło. Zupełnym przeciwnością była pani Poppins. O, do tej to można było przyjść o każdej porze i zawsze było się mile widzianym.
Do sekretariatu MOPSu też nic nie mam. Panie miłe i zawsze gotowe do pomocy. Aż chciałoby się powiedzieć, że są to odpowiednie osoby na odpowiednim miejscu. Dosyć sprawnie załatwiliśmy wszystkie formalności. A że pamiętają mnie jeszcze z czasów, kiedy pobierałam dofinansowanie do studiów w Krakowie (no tak, niecodziennie się zdarza, aby jakiś student był tak szalony, aby codziennie dojeżdżać ponad 80 km na uczelnię), to trochę sobie porozmawialiśmy. Podobno do dzisiaj jestem stawiana z powodu tych dojazdów innym studentom za wzór. Trochę mnie to speszyło, bo przecież nic szczególnego nie zrobiłam. Wspomniałam, że dalej się uczę, pomijając jednak to, że od czasu kiedy przestałam korzystać z dofinansowania udało mi się zdobyć tytuł magistra (też w Krakowie na UPJPII), a teraz robię dwa kierunki naraz. Wystarczy, że dostałam burę, że w dalszym ciągu nie korzystam z dofinansowania.
Wytłumaczyłam im zgodnie z prawdą, że wraz ze studiami w Kato, znacznie zmniejszyły się moje wydatki z nimi związane. Przede wszystkim odpadły bilety miesięczne, które najbardziej obciążały mój budżet. Poza tym pracuję, zarabiam, może nie kokosy, ale jakoś starcza mi na życie. Paniom opadły ręce, powiedziały mi, że rozumieją moją uczciwość, ale te pieniądze jak najbardziej mi się należą. I że inni kombinują na prawo i lewo, żeby je dostać, a ja jeszcze mam ku temu zahamowania. Teraz to już po ptakach, ale kazały mi przyjść w następnym semestrze i złożyć papiery.
Tylko że ja mam zawsze w takich wypadkach poczucie, że są osoby, które bardziej niż ja potrzebują tych pieniędzy. Nawet z dofinansowaniem do mobilera miałam wątpliwości, czy faktycznie powinnam, czy nie wyjdę na kogoś łasego na pieniądze. Wiem, że te pieniądze mi się niby należą, no ale...
Przez to wszystko spóźniłam się co prawda na monograf z "Satunaria, walentynki, halloween. Kościół wobec świąt i zwyczajów pogańskich", ale co tam. Przynajmniej wiem, że mnie zapamiętali raczej w MOPSie raczej z pozytywnej strony. I że mam już pierwsze osoby, które będą trzymać kciuki za obronienie tytułu licencjata z Nauk o Rodzinie.

* I to nie tylko moje zdanie. Kiedyś Biuro ds. Osób Niepełnosprawnych zorganizowało spotkanie z takimi osobami z uczelni. Pierwsza odpowiedź na pytanie "Co najchętniej zmienilibyście na uczelni?" brzmiała: "Panie z dziekanatu" (pamiętam, bo wszyscy wybuchli wtedy śmiechem). Reakcja pracownika Biura była znacząca: "Znowu? Przecież wysłaliśmy wszystkie na szkolenia odnośnie obsługi was, bo ciągle były na nie skargi". No jak widać szkolenia nie zawsze przynoszą oczekiwany skutek

7 komentarzy:

  1. Też trzymam kciuki Karolinko :)
    A takie panie, jak te niezbyt uprzejme z dziekanatu trafiają się wszędzie i w różnych urzędach (np. ZUS... ) I nie ma to znaczenia czy chodzi o osoby z jakąś niepełnosprawnością czy nie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Są też wspaniali urzędnicy, co do dofinansowań to nie wiem czemu masz takie skrupuły chociaż i ja je mialam i.mąż też do momentu aż 2 panie powiedziały ze głupi jesteśmy, że nie mamy pojęcia jacy przychodzą tu ludzie i mam składać na męża i koniec.Pozdrawiam. Mąż bierze z zakładu pracy.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama mam kłopoty z sercem, jeśli gdzieś nie ma windy, jest źle. To już powinien być standard i na szczęście w wielu miejscach jest. Za obronę licencjatu trzymam kciuki:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zostałaś dobrze zapamiętana i to Twoja zasługa.
    Nie powinnaś mieć oporów przed staraniem się o pieniądze, które Ci się słusznie należą. Unoszenie się honorem i myślenie w kategoriach, że są inni, którzy mają gorzej jest zdecydowanie niedobrą opcją. Ludzie biorą , gdy im coś przysługuje i tyle.
    Trzymam kciuki za obronę licencjatu.
    Pozdrawiam serdecznie. Miłego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Karolinko, myślę, że każdy kto się z Tobą zetknie musi Cię dobrze zapamiętać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Twoje uczciwe podejście do spraw jest niewiarygodne. Przeważnie ludzie kombinują w drugą stronę. Na pewno świat Ci to odda ❤️

    OdpowiedzUsuń