Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

środa, 13 listopada 2024

2063. Zdążył jeszcze zdobyć dwa medale Paraolimpijskie

Zaledwie 3 miesiące temu reprezentował nasz kraj podczas Igrzysk Paraolimpijskich w Paryżu. Zdobył na nich dwa medale - srebrny w szabli i brązowy w szpadzie. Jednak prawdziwą walkę przyszło mu stoczyć z nowotworem.
Michał Dąbrowski 10 lat temu w wyniku nieszczęśliwego wypadku złamał kręgosłup. Wózek inwalidzki nie przeszkodził mu w byciu mężem, tatą Jasia i Małgosi, przyjacielem. A nawet otworzył przed nim nowe możliwości. Przygodę z szermierką rozpoczął w 2018 roku w Stowarzyszeniu Szermierka Wołomin. Dzięki wieloletnim treningom i osiągnięciom został członkiem kadry narodowej w szermierce na wózkach nominowanym do tytułu sportowca Guttmanny 2023. Poprzez ciężką pracę i wygranym walkom w czasie Pucharów Świata, Mistrzostw Europy i Mistrzostw Świata zakwalifikował się do udziału w Igrzyskach Paraolimpijskich w Paryżu, gdzie wywalczył dwa medale.
W zeszłym roku w październiku w czasie Mistrzostw Świata w Terni we Włoszech źle się poczuł, mimo to aż dwa razy stanął na podium. Miesiąc później zdiagnozowano u niego nowotwór przewodów żółciowych wewnątrzwątrobowych. Brał chemię, a w celu zwiększenia skuteczności leczenia zaproponowano mu dodatkową immunoterapię oraz podanie nowoczesnego leku, który nie jest refundowany. Lek ten musiał być podawany co trzy tygodnie przez około dwa lata z możliwością modyfikacji. Potrzebne były także środki finansowe na zastosowanie nowoczesnych technik leczenia raka, takich jak embolizacja, termoablacja i nanoknife. Ponieważ koszty leczenia przewyższały możliwości finansowe sportowca, założył on zbiórkę pieniędzy na ten cel.
Marzył, aby widzieć jak dorastają jego dzieci, aby towarzyszyć żonie w codziennych zmaganiach. Oraz o tym, aby nie zostawiać ich samych.
Dzisiaj przyszła wiadomość, że Michał nie żyje. Miał zaledwie 38 lat. Może szermierka i szpada nie leżą jakoś szczególnie w obszarze moich zainteresowań, ale o Michale wielokrotnie czytałam, także w kontekście Igrzysk Paraolimpijskich w Paryżu. I jakoś tak mu po prostu kibicowałam i w walce na macie, i poza nią. 
Jakoś tak po trafieniu na informacje na temat śmierci Michała Dąbrowskiego moje myśli automatycznie powędrowały ku innemu niepełnosprawnemu szermierzowi - Jackowi Gaworskiego. On też reprezentował nasz kraj podczas Igrzysk Paraolimpijskich w Rio de Janeiro, gdzie wraz z Dariuszem Penderem i Michałem Nalewajkiem zdobył srebrny medal w turnieju drużynowym. Już wtedy zmagał się ze stwardnieniem rozsianym oraz nowotworem. W ostatnim czasie jego stan znacznie się pogorszył. Ale żyje. I to jest niejako dobra informacja. W końcu dopóki człowiek żyje jest jakaś nadzieja.

5 komentarzy:

  1. Straszne wieści...tyle jeszcze mógł zdziałać!
    jotka

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo smutna wiadomość. Młody człowiek, mąż i ojciec. Tyle jeszcze życia mogło być przed Nim. Jakie to jest przykre, że reprezentował kraj tak godnie, a w chorobie pozostał osamotniony. Uściski posyłam 💞

    OdpowiedzUsuń
  3. Jego życie naprawdę było godne podziwu, smutno tylko, że takie krótkie. Trzymajmy kciuki za Jacka, by zdobył medal, ale w walce z tą okropną chorobą.

    OdpowiedzUsuń
  4. To straszne, tak się starał, czytałam o nim ,pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rak mnie przeraża, a także to że leki dla chorych nie są refundowane przez państwo. Stać ich do cholery! Przynajmniej dzieciom, które kończą w hospicjach. Którego rodzica stać na leczenie warte setki tysięcy złotych. Moja przyjaciółka Stasia straciła synka wiele lat temu, też miał nowotwór złośliwy i zmarł w wieku 2 lat 🥺 Niewyobrażalnie trudne dla mnie a co dopiero dla niej. Żal mi tego sportowca, chylę czoła ku jego zasługom. Biedne te jego dzieciaki. Wieczne odpoczywanie.

    OdpowiedzUsuń