Mniej więcej tak wyglądają ćwiczenia z pedagogiki kultury. Myślałam, że po ponownym przerobieniu "Podstaw pedagogiki" Hessena nic nie jest w stanie mnie zdziwić czy też zaskoczyć (o moja święta naiwności!). Tymczasem już na pierwszych zajęciach, na które udało mi się dotrzeć, przekonałam się, że pomysłowość wykładowców nie ma chyba granic - po co stawiać aktywnym studentom plusiki, zwane też krzyżykami, skoro dużo oryginalniej jest dać "kółeczko" (chociaż z mojej perspektywy był to okrąg). Wpadlibyście na to? Bo ja chyba nie.
Tak więc Moi Drodzy (ech, chyba udzielił mi się ten zwrot od Księdza Niosącego Światło, bo w tak sympatyczny sposób zwraca się do wiernych na każdej Mszy, której jest głównym koncelebransem), są zajęcia, na których otrzymuje się plusy za aktywność i takie, z których można wyjść z kółkiem / kręgiem (jak kto woli). Co prawda nie za bardzo rozumiem system ich przyznawania, bo niektórzy mówili dużo i nie otrzymali nic, a inni, np. ja, mówili niewiele, a mimo to zostali obdarowani kółkiem. Ciekawa jestem, czy w ostatecznym rozrachunku będzie ono brane pod uwagę. Oby...
Na początku pomyślałam właśnie o grze w kółko i krzyżyk....
OdpowiedzUsuńMoże kółeczka dostaje się za to co się mówi, a nie ile....:)))
Pozdrawiam serdecznie Karolinko
Zawsze mnie przekonywano, że nie oceny są ważne, ale wiedza jaką się zdobyło. Uściski.
OdpowiedzUsuńFaktycznie bardzo kreatywni są ci wykładowcy. U nas na roku facet z księgarstwa stawiał nieprzygotowanym czarną kropkę przy nazwisku w swoim kajeciku jak sam go nazywał. Pozdrawiam serdecznie 😀
OdpowiedzUsuńJak dobrze, że jestem już poza wszelkimi ocenami.
OdpowiedzUsuń