Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

niedziela, 11 maja 2025

2184. Być mistrzem własnego życia

Kiedy w listopadzie ubiegłego roku zmarł wicemistrz paraolimpijski z Paryża w szabli i brązowy medalista w szpadzie Michał Dąbrowski, moje myśli powędrowały w stronę innego polskiego parasportowca, Jacka Gaworskiego. Szczerze powiedziawszy to wcześniej praktycznie nic o nim nie wiedziałam, aż do chwili, kiedy w Internecie pojawił się >>ten<< artykuł. Wstrząsnął mną. I to bardzo.
Michał i Jacek - obaj byli parasportowcami, obaj reprezentowali Polskę na paraolimpiadzie (Jacek w Rio de Janeiro w 2016 roku, Michał w Paryżu), obaj zdobyli medale, i obaj chorowali na nowotwory. Michał zmagał się z nowotworem przewodów żółciowych wewnątrzwątrobowych, Jacek z nowotworem mnogim rdzenia kręgowego oraz złośliwego czerniaka błon śluzowych. Obie choroby bardzo ciężkie i raczej nie rokujące. A mimo to obydwaj zdołali dowieść swojej wytrwałości i hartu ducha, kiedy mimo bólu i cierpienia stawali na planszy i walczyli najlepiej, jak było ich na to stać.
Ale walczyli też w życiu. O jutro bez bólu, o nierefundowane leki, o życie bez bólu, o lepszy los. Michał zakończył tą walkę w listopadzie. Zaledwie trzy miesiące po zdobyciu medali na igrzyskach paraolimpijskich i dzień po odznaczeniu go Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Informacja o śmierci Jacka Gaworskiego przyszła dwa dni przed jego urodzinami. Wiadomo, że nikt nie będzie żył wiecznie, ale jakoś tak dziwnie mi się zrobiło mi się, kiedy o tym przeczytałam.
Cokolwiek by o nich nie myśleć - byli mistrzami nie tylko w sporcie, ale i w prywatnym życiu. I walczyli do końca, jak niejeden sportowiec. A może teraz w dalszym ciągu walczą gdzieś tam...
Jacek Gaworski (13 maj 1967 - 11 maj 2025)

6 komentarzy:

  1. Prawdziwi bohaterowie, którzy pokazali, czym jest siła ducha i walka o każdy dzień. Ich historia naprawdę porusza i inspiruje do doceniania życia tu i teraz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wielu z nas mogłoby brać z nich przykład

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiam Takich ludzi. Są dla mnie bohaterami. Mimo przeciwności losu dają z siebie wszystko. Wielki szacunek.

    OdpowiedzUsuń
  4. I ja podziwiam ludzi o takiej woli walki i życia. Iluż zdrowych ciągle narzeka i nic nie robi…

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli Michał i Jacek to obaj... oboje byłoby, gdyby jeden z nich był kobietą...

    OdpowiedzUsuń