Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

poniedziałek, 5 września 2016

W podziękowaniu za ŚDM

Boże, Ojcze miłosierny,
który objawiłeś swoją miłość w Twoim Synu Jezusie Chrystusie,
i wylałeś ją na nas w Duchu Świętym, Pocieszycielu,
Tobie zawierzamy dziś losy świata i każdego człowieka".
Zawierzamy Ci szczególnie
Ludzi młodych ze wszystkich narodów, ludów i języków.
Prowadź ich bezpiecznie po zawiłych ścieżkach współczesnego świata
I daj im łaskę owocnego przeżycia Światowych Dni Młodzieży w Krakowie.
Ojcze niebieski, uczyń nas świadkami Twego miłosierdzia.
Naucz nieść wiarę wątpiącym,
Nadzieję zrezygnowanym,
Miłość oziębłym,
Przebaczenie winnym i radość smutnym.
Niech iskra miłosiernej miłości, którą w nas zapaliłeś,
Stanie się ogniem przemieniającym ludzkie serca
I odnawiającym oblicze ziemi.
Maryjo, Matko Miłosierdzia, módl się za nami.
Święty Janie Pawle II, módl się za nami.

Powyższa modlitwa, zaproponowana przez organizatorów Światowych Dni Młodzieży, towarzyszyła mi przez większy okres przygotowań do tego wydarzenia. Nawet teraz łapię się na tym, że poszczególne słowa wypowiadam mimowolnie podczas rozmów z Najwyższym. A przecież Międzynarodowe spotkanie młodych z papieżem Franciszkiem skończyło się przeszło miesiąc temu. Pamiętam jak bardzo cieszyłam się z tego, że będę wolontariuszem w Krakowie podczas tego wydarzenia, jak z wypiekami na twarzy oglądałam spot nagrany przez kancelarię prezydencką, promujący to spotkanie:
I chociaż niektórzy nazwali Parę Prezydencką "marionetkami pana Kaczyńskiego", to i tak byłam niezwykle wzruszona oglądając tą scenę. Ciekawa jestem czy ci wymądrzający się wpadliby na taki sam pomysł. A skoro było zaproszenie, musiało być i podziękowanie wszystkim tym, którzy włączyli się w przygotowanie spotkania:
I znowu łzy wzruszenia, tym razem na słowa skierowane do wolontariuszy. Nie jestem wzruszeniowym człowiekiem, a jednak czasami mam takie chwile. Na przykład wtedy, kiedy zobaczyłam w mojej skrzynce meilowej "Certyfikat wolontariusza" - namacalny dowód pełnionej przeze mnie funkcji. Wydrukowany egzemplarz wisi w pokoju na korkowej tablicy, jakby chciał powiedzieć - "Ograniczenia są tylko naszym wymysłem". Wcześniej jednak, spakowany w "służbowy" plecak, pojechał ze mną na spotkanie biskupa naszej diecezji z wolontariuszami w niej posługującej, które odbyło się w minioną sobotę w pobliskiej Czeladzi.

Dziwna historia była z tym spotkaniem. Co prawda kuria oficjalnie podziękowała wszystkim zaangażowanym w organizację w specjalnym komunikacie na swojej stronie www:
postanowiono jednak, że szczególne podziękowania należą się grupie blisko 500 wolontariuszy, którzy w tych dniach pełnili zupełnie bezinteresowną służbę. Postanowiono więc odprawić w ich intencji Mszę świętą, a następnie piknik połączony z zabawą.
Wszyscy wolontariusze z naszej parafii dostali SMS-ową wiadomość o nim od głównej koordynatorki, a później jeszcze przypomnienie na facebook'u. Wszyscy, oprócz mnie... Uroki nieposiadania facebooka... Ale ja i tak dotarłam do tej informacji zamieszczonej na diecezjalnej stronie www. Po pielgrzymce do Częstochowy chciałam zobaczyć zdjęcia z niej. Zupełnie przypadkowo natchnęłam się na komunikat następującej treści:
Oczywiście od razu w mojej głowie pojawiła się myśl: "Lolek, gdzie tobie na taką imprezę?". Ale zaraz za nią przyszła druga: "Idź chociaż na Mszę...". Jak się domyślacie, ta druga zdecydowanie wygrała. W sobotni poranek wdziałam więc niebieską koszulkę, czapeczkę, plecak i pognałam do parku na akcję "Narodowego czytania". Co prawda zawiodłam się bardzo w tym roku, gorycz została mi jednak wynagrodzona kilka godzin później w czeladzkim kościele.
Szczerze powiedziawszy nie za bardzo nawet wiedziałam, gdzie jest wspomniana w zaproszeniu parafia. Na szczęście google maps nieco pomogło mi w znalezieniu odpowiedniej drogi. Po opuszczeniu autobusu na właściwym przystanku udałam się w kierunku wskazanym przez wyszukiwarkę. Wieżę kościelną widziałam z daleka, niestety szło się do niej dość duży kawałek drogi. Zdążyłam w ostatniej chwili, czego naprawdę nie lubię. 
Ks. Szymon - główny koordynator w diecezji, też wygłosił słowa wdzięczności
Kazanie podczas Mszy świętej zostało poświęcone podsumowaniu całej akcji. Podobno przyjęcie zagranicznych gości przez polskie rodziny, jak również sama organizacja tych kilku dni przeszły ich najśmielsze oczekiwania. Wielu z nich uczestniczyło już w kilku ŚDM, ale to w naszej diecezji doznali największej gościnności. Chcieli zobaczyć jakąś naszą tradycję - diecezja sosnowiecka jako jedyna zorganizowała im pieszą pielgrzymkę do Częstochowy. Co prawda tylko 15 kilometrów, ale zawsze. Chcieli odwiedzić Auschwitz - pojechali tam. Chcieli jedną dużą Mszę dla wszystkich - w sobotnie popołudnie sosnowiecki Plac Papieski zaroił się kolorami dziesiątek przyniesionych przez pielgrzymów flag, a Msza święta odprawiana była w wielu językach. Chcieli zobaczyć dzień polskiej rodziny - takim dniem była niedziela. Nie wydali ani złotówki na jedzenie, chociaż wcześniej różnie bywało. Co więcej, jeden z biskupów z Australii zrobił zdjęcie swojemu śniadaniu, żartując że takim śniadaniem można wyżywić cały pułk. Sama nie wyobrażałam sobie puścić moich chłopaków na wycieczkę bez prowiantu i butelki wody. Skromnie bo skromnie, ale zawsze coś. W końcu biskup podziękował i nam, rzeszy kilkuset wolontariuszy rozsianych po parafiach. Zawsze pomocni, zawsze z uśmiechem na twarzy. Podkreślił, że to nasza zasługa, iż nasi goście wyjechali do Krakowa szczęśliwi i zadowoleni, ponieważ otworzyliśmy przed nimi nie tylko drzwi naszych domów, ale przede wszystkim serca. Przyznał, że większość z nas miała wakacje, mogła więc wybrać inną formę ich spędzenia, jak na przykład wyjazd nad morze. A tym czasem zostaliśmy i zaoferowaliśmy swoją bezinteresowną pomoc, za którą dostaniemy zapłatę prawdopodobnie tam na niebie. Teraz jednak chciałby nam się odwdzięczyć skromnym festynem i wspólną zabawą, na który wszyscy zostaliśmy zaproszeni. Wcześniej jednak posypały się życzenia, wszak 3 września przypada wspomnienie patrona naszego biskupa, św. Grzegorza.

Zabawa na festynie była przednia. Ostatnio tak dobrze bawiłam się na studniówce, czyli wieki temu. Jedzenie było przepyszne:
Pieczone udka z kurczaka z bułką - mniam
Gdzieś pod płotem panowie piekli kiełbaskę na grillu...
Napoi z pewnością nie brakowało
Furorę wśród wolontariuszy wzbudził ten oto tort!
Mój kawałek i prośba - na urodziny chcę identyczny!!!
Po prostu jeść, nie umierać! Przy okazji spotkałam koordynatorkę wolontariatu parafialnego - A., która cudownie sobie o mnie przypomniała. Lepiej za późno niż wcale ;). Ale była ucieszona widokiem mojej osoby(a przynajmniej dobrze to udawała), bo oprócz mnie nikogo z parafii nie było...
A obok ustawiono scenę, na której zespół przygrywał wszystkim do tańca przeboje "Siewców Lednicy" znane mi już z Krakowa. Nie obyło się też od zaśpiewania, a nawet odtańczenia hymnu "Błogosławieni, miłosierni"
video
To tylko fragment, bo cały jest za duży. Zabawa trwała w najlepsze do 21, ja jednak byłam tylko do 19, ponieważ o 20:00 w bazylice była Msza z mojej parafii(chociaż prawdę mówiąc zrobiłam focha i nie poszłam na nią - nikt ze scholi nie chodzi, to dlaczego ja mam być tą reprezentacją?). Ubolewałam nad tym bo tak szczęśliwych dni jest zdecydowanie za mało w moim życiu. Nie, źle się wyraziłam - mi brakuje dni, w których mogłabym się po ludzku wybawić. Wszak nawet Jezus bawił się na weselu w Kanie Galilejskiej, czyż nie?

2 komentarze:

  1. to prawda fajnie że były podziękowania i docenienie osób zaangażowanych w ŚDM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam, że wiele diecezji wpadło na pomysł zorganizowania podziękowania dla wolontariuszy. Tak, masz rację, to miłe, że docenili nasze zaangażowanie.

      Usuń