Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

poniedziałek, 19 września 2016

(Nad)zwyczajne zainteresowania

Kilka lat temu podczas tradycyjnego salezjańskiego "słówka na dobranoc" usłyszeliśmy od ówczesnego opiekuna młodzieży zrzeszonej w naszym parafialnym Oratorium krótką lekcję na temat posiadania przez ludzi, a w szczególności młodzież, pasji i zainteresowań. Każdy z nas posiada jakieś talenty, każdy z nas ma jakieś zainteresowania, które z powodzeniem może rozwijać. Rozwijanie swoich pasji i zainteresowań ma w zasadzie same plusy. Zainteresowania zapobiegają nudzie, pozwalają poznać ludzi o podobnych upodobaniach, poszerzając wiedzę w konkretnej dziedzinie stajemy się w niej w końcu ekspertami, zamiast "zapełniać" czas niepotrzebnymi czynnościami, robimy to, co naprawdę kochamy. Dla jednych będzie to obserwacja meczu piłki nożnej z trybun, a dla innych osobiste kopanie piłki nożnej z kolegami. Ważne jest, aby nie negować żadnej pasji, czy też zainteresowań, ponieważ w dużej mierze wpływają one na osobowość drugiego człowieka.
Również i ja mam swoje pasje i zainteresowania, którymi postanowiłam się z Wami podzielić. Niektóre z nich są popularne, niektóre dość specyficzne. Ważne jednak, że są, ponieważ pozwalają mi na odnalezienie się w otaczającej mnie rzeczywistości, a nawet pewną z nim integrację.
  1. Czytanie - książki wręcz pożeram. I to od samego początku. Karolinka nie umiała jeszcze mówić, ale recytować "Murzynka Bambo" Tuwima - a i owszem. Co prawda po swojemu, ale zawsze. A potem w wieku niecałych 5 lat sama nauczyła się czytać studiując poczciwy "Elementarz" Falskiego. Dalej już samo jakoś poszło, a półki w moim mieszkaniu zaczęły uginać się od kolejnych książek, bibliotekarka w szkolnej bibliotece nie nadążała zaś z zamawianiem nowych egzemplarzy. Co ciekawe, toleruję niemal każdy gatunek(kiedyś przeczytałam nawet całą encyklopedię PWN z 1954 r!), najbardziej jednak przemawiają do mnie powieści oraz książki popularnonaukowe(te drugie to chyba spuścizna bezinternetowych czasów). Teraz, od kiedy studiuję w Krakowie, mam trochę mniej czasu na czytanie, od czasu do czasu sięgnę jednak po jakąś pozycję.'
  2. Pisanie - już w pierwszej klasie szkoły podstawowej pisałam sobie krótkie opowiadania o przygodach ulubionego Królika Bugsa, a nawet coś w rodzaju fraszek. Dwa lata później "napisałam" podręcznik do liceum z własnymi tekstami(gdy po latach dotarłam do tego poziomu edukacji, sama się śmiałam z prostoty tekstów, które wtedy zaoferowałam, ale z drugiej strony czego się spodziewać po dziewięcioletnim dziecku?). Od czwartej klasy szkoły podstawowej do trzeciej klasy gimnazjum co semestr pisałam jakąś książkę(nauczycielka miała taką "wizję" dla wszystkich uczniów). Jakby nie liczyć, w tym okresie powstało aż 12 lepszych lub gorszych książek. Do szuflady, a jakże :). W między czasie napisało się coś na konkurs literacki bądź do gazetki szkolnej(to już dla szerszej publiczności). Kilka lat temu napisałam "Opowieść o czwartym królu", która "poszła w obieg". Reakcja - wow, super. Dzięki temu dzisiaj realizuję się w prowadzeniu Kroniki Parafialnej, czasami też skrobnę jakiś scenariusz. No i piszę bloga, dzięki któremu mogę do WAS "przemawiać". Przyznam szczerze, że gdyby nie dobrodziejstwa dzisiejszej techniki(czyt. komputery), pisanie z przyczyn sprawnościowych byłoby poza moim zasięgiem.
  3. Zagadki logiczne i matematyczne, w ogóle sytuacje wymagające myślenia - kiedy mówię o tym zainteresowaniu, wszyscy pukają się w głowę. Zauważyłam, że w społeczeństwie panuje stereotyp, że jeżeli ktoś nie jest w stanie posługiwać się przyborami geometrycznymi, to na pewno będzie noga z matematyki. Tymczasem ja znajduję się w grupie osób nieposługujących się przyporami do geometrii ("zaprzyjaźnienie się" z cyrklem skutkowało dziurą na pół zeszytu). I wiecie co - nie przeszkodziło mi to ani w ogólnej nauce, wraz z wystartowaniem w kilku konkursach przedmiotowych, ani w zdaniu jej na poziomie rozszerzonym. Co prawda na maturze miałam nauczyciela wspomagającego do zadań geometrycznych, ale to ja byłam "mózgiem" całej operacji. Wróżono mi nawet matematykę stosowaną na AGH, to jednak chyba nie dla mnie. Po prostu znam swoje ograniczenia(chociażby w dziedzinie geometrii) i wiem, że nie dałabym sobie rady. Nie zmienia to jednak faktu, że uwielbiam liczyć, myśleć, kombinować... Krzyżówki, szarady, logiczne łamigłówki - po prostu raj dla mnie!
  4. Sport - też wraz z rozpoczęciem studiów w Krakowie przeszedł trochę na dalszy plan, aczkolwiek mam nadzieję, że w tym semestrze uda mi się wygospodarować chociaż cztery godziny na moje ukochane biegi i godzinę na basen. Chcę utrzymać sprawność, wiadomo że limity na rehabilitację NFZ są jakie są. Niestety, uprawianie sportu już dawno stało się dla mnie substytutem rehabilitacji. Ale ma to i swoje dobre strony. Oprócz sprawności, poprawiłam też pojemność swoich zapadniętych zaraz po przyjściu na świat płuc. Po rozmowie z pulmonologiem wiem, że gdyby nie bieganie, nigdy by do tego nie doszło, a na pewno nie na takim pułapie. Jestem też bardziej wytrzymała kondycyjnie, nogi mi się nie plączą, zauważyłam też, że kiedy regularnie trenowałam lepiej mi się spało i rzadziej chorowałam. No i jeszcze poprawiła mi się tolerancja na niektóre pyłki i pokarmy. Co prawda sytuacja polskich sportowców niepełnosprawnych odbiega od sportowców pełnosprawnych, nie należy się tym jednak załamywać. Ważne, aby robić to, co się lubi bez względu na okoliczności.
  5. Śpiewanie(a raczej wycie) - od zawsze lubiłam śpiewać, długo jednak wahałam się, czy wstąpić do parafialnej scholi, czy może nie. W końcu odważyłam się na ten krok i od 8 lat nikt mnie jeszcze z niej nie wyrzucił(co nie oznacza, że w pełni mnie tolerują - uwaga, ludzie niepełnosprawni automatycznie potrafią wyczuć wszelki fałsz względem ich osoby, zresztą całą gamę uczuć). Czasami czuję się w niej jak pełnoprawny, dostrzeżony przez innych członek, częściej jednak jak intruz, czy wręcz popychadło. Nieraz odnoszę wrażenie, że niektórzy bardzo chętnie pozbyliby się mnie z grupy. Ja jednak nie dam się tak łatwo stłamsić z prostego powodu - śpiewanie jest dla mnie niczym seans u logopedy. Po powrocie z próby bądź Mszy świętej czuję, jak mięśnie mojej twarzy są rozluźnione, jak lepiej mi się mówi. No i przede wszystkim mówię wyraźniej niż kiedyś.
  6. Wolontariat - coraz częściej mam wrażenie, że gdyby nie moja niepełnosprawność, to z całą pewnością poszłabym na studia pedagogiczne. Tymczasem stało się, jak się stało, a ja realizuję swoje marzenie z dzieciństwa, poprzez działalność w Parafialnym Oratorium. Czasu znowu na to brak, a przynajmniej w takim wymiarze, jakby się chciało, jednak kiedy tylko mogę, zachodzę pomagać przy naszych dzieciakach. Piszę już "naszych", ponieważ wiele z nich przychodzi do nasz już któryś rok z rzędu. Bo Oratorium to pomoc w nauce, zabawa, sport i wsparcie duchowe w jednym. A kiedy ludzie pytają mnie o moje ograniczenia ruchowe i werbalne, a pracę z dziećmi, ja odpowiadam z uśmiechem, że tam gdzie jest miłość i oddanie drugiemu człowiekowi, tam nie ma żadnych ograniczeń. Ale Oratorium to nie jedyny sposób na wolontariat - w tym roku wszak byłam wolontariuszem na Światowych Dniach Młodzieży, co uważam za wspaniałe przeżycie i doświadczenie.
  7. Podróże(te małe i te duże) - kto czyta mojego bloga nie od dzisiaj ten wie, że czasami lubię gdzieś wyskoczyć, coś zwiedzić. Nie ważne czy to są tereny w naszej pięknej Ojczyźnie, czy też poza nią. Przed każdą podróżą staram się co nieco poczytać o miejscowości, którą mam odwiedzić, nawet jeżeli jest zagwarantowany przewodnik. Z zagranicznych miejscowości zobaczyłam już m.in. Wenecję, Asyż, Padwę, Rzym, Wiedeń, Budapeszt, Paryż, Brukselę, Luksemburg, no i ostatnio Londyn. Od zawsze kocham wspinaczkę górską oraz po Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Poniekąd nawet kierunek moich studiów pokrywa się z podróżowaniem - turystyka religijna, turystyka i rekreacja. Coraz częściej staram się jednak nie być tylko biernym turystą, ale tym czynnym, samodzielnie organizującym sobie(a także i innym) czas poza naszym miastem. Teraz jestem w trakcie organizacji wycieczki do Warszawy dla 20 niepełnosprawnych osób. A z takich kosmicznych pomysłów to w 2019 marzy mi się Panama wraz z ŚDM.
  8. Rosja, dynastia Romanowów - tutaj ukłon w kierunku piosenkarza Ivana Komarenki, którego 12 rocznicę poznania będę za dwa dni świętować. Jako gimnazjalistka chciałam bliżej poznać kulturę i historię jego kraju i dosłownie mnie wciągnęło. A kiedy dotarłam do historii Romanowów... Oszalałam na punkcie naszych wschodnich sąsiadów. Do tego stopnia, że od liceum uczę się języka rosyjskiego. I chyba całkiem dobrze mi idzie... Jeżeli kiedyś będę miała okazję zwiedzić chociaż cząsteczkę Rosji, z pewnością się nie zawaham, pomimo wielu czarnych kart w historii naszego kraju zadanych nam przez Rosjan.
  9. Titanic - nie pytajcie dlaczego, ale na pewno nie pod wpływem cukierkowego filmu Jamesa Camerona zrodziła się moja miłość do historii tego legendarnego statku. Prędzej zaciekawił mnie nakręcony rok wcześniej dwuodcinkowy film o tym transatlantyku. A potem się zaczęło okupywanie telewizora w celu obejrzenia kolejnego filmu dokumentalnego nakręconego w głębinach. Poskutkowało to napisaniem książki o tragedii(patrz zainteresowanie 1), naciągnięcie rodziców na model "Titanica", aż w końcu, kiedy nauczyciele w podstawówce dowiedzieli się o mojej pasji - własna prelekcja na ten temat dla podstawówki i gimnazjum. W tej kwestii regularnie poszerzam swoją wiedzę, a nawet analizuję sytuacje, w których istniała szansa na uratowanie większej ilości pasażerów.
  10. Niektóre katastrofy - tutaj znajdują się zarówno te bardziej znane, jak np. wybuch reaktora atomowego w Czarnobylu, ataki terrorystyczne na WTC, w Madrycie, Londynie, Paryżu, Monachium, katastrofa w kopalni Halemba, czy też zawalenie się hali w Katowicach(mało brakowało, a i ja bym wtedy była w centrum wydarzeń), jak i te mniej znane, jak np. zatonięcie bliźniaczej jednostki Titanica - Britanica, czy też katastrofa sterowca Hindenburg. Tak naprawdę nie umiem powiedzieć na temat ilu katastrof dotychczas przeczytałam, ale na pewno zebrałaby się niezła z tego książka. A temat jest jak najbardziej otwarty, wszak katastrofy są, były i będą wciąż się działy.
  11. Życie ludzi pod zaborami - temat jak dla mnie ciekawy i szeroki jak rzeka. Przez 123 lata Polska znajdowała się pod zaborami trzech okupantów. Co ciekawe, każdy zabór miał swój pomysł na prowadzenie polityki wobec naszego kraju. Zabór zaborowi nierówny, toteż wiele ludzi emigrowało w poszukiwaniu lepszego życia. A jak już zostawali, to z reguły zostali pozbawieni swojej polskości, która żyła w tradycji przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Bardzo lubię powieści i nowelki Sienkiewicza, Prusa, Orzeszkowej, Żeromskiego, Reymonta, Konopnickiej czy też Dąbrowskiej, które w niezwykle obrazowy sposób opisują życie w tamtych czasach. Trudne życie, ale jakżeż piękne, bo mające na celu utrzymać polski język, kulturę i tradycję.
  12. Judaizm i holokaust - temat niezwykle trudny, a równocześnie ważny. Dla wielu z nas Żydzi są "starszymi braćmi w wierze". I chociaż wciąż spotykam się z przejawami antysemityzmu, to uważam, że naród żydowski wniósł bardzo dużo do naszego kraju. To z narodu żydowskiego wywodziło się wielu lekarzy, naukowców, odkrywców, a nawet pisarzy. Żydzi przepięknie grali na instrumentach muzycznych, równie charyzmatycznie śpiewali. Również dzisiaj wśród wielu uchodzą za brudasów, prawda jest taka, że to jeden z najbardziej przestrzegających zasad higieny naród na świecie. Od zawsze potępiałam holokaust, zło, które w największym stopniu dotknęło właśnie ich naród. Równocześnie staram się poszerzać wiedzę na temat ich zwyczajów oraz tradycji.
  13. Biblistyka i teologia - lektura Pisma Świętego towarzyszyła mi od zawsze. Najpierw to była "Biblia dla dzieci", z czasem zmieniła się na "dorosłe" Pismo Święte. Nie będę pisać jak bardzo się cieszę, że na moich studiach licencjackich mamy takie przedmioty jak "Wstęp do Pisma Świętego", "Stary Testament", "Nowy Testament", "Teologia fundamentalna", "Teologia moralna". Wreszcie mogę rozwijać swoje zainteresowania odnośnie treści ksiąg Starego i Nowego Testamentu, jak i na bieżąco otrzymywać odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Bo teologia, a co za tym idzie sama wiara, nie opiera się tylko na miłości do Boga, jak niektórzy ludzie myślą. W wierze ważne jest wciąż pogłębiająca się więź i zaufanie pomiędzy człowiekiem, a samym Bogiem. Czasami nie wystarczy tutaj sama modlitwa, a odczytanie słów Bożych skierowanych do nas za pośrednictwem Pisma Świętego. Po wielu latach mogę powiedzieć, że gdyby nie czytanie Pisma Świętego, to moja wiara byłaby dużo płytsza niż jest. 
  14. Hagiografia - jest to nauka o świętych. Wierzę w świętych obcowanie(chociaż wielu neguje ich kult), jak również w to, że są "prawą ręką Boga". Zawsze powtarzam, że nie jest źle się modlić do patronów, pod warunkiem, że ten kult nie przyćmiewa zaufania wobec najwyższego. Mam kilku swoich ulubionych świętych i błogosławionych, jak również patronów wielu spraw, którym poświęcam troszkę więcej uwagi. Jednakże przed każdą kanonizacją, jak i niektórymi beatyfikacjami staram się poznać ich sylwetki, "programy", wyszukać ciekawostki związane z ich życiem. Także przed wizytą w jakimś sanktuarium sprawdzam, czy nie był z nim związany jakiś święty. Ale to ostatnie można podciągnąć pod zboczenie zawodowe :)
  15. Poczet papieży - to już zupełna nowość wśród moich zainteresowań, zapoczątkowana podczas Światowych Dni Młodzieży(nawet zastanawiałam się, czy z samego ŚDM nie zrobić osobnej kategorii, postanowiłam jednak podciągnąć ją pod tą). Pod tą komodą wiąże się sporo, bo oprócz życiorysów, są tutaj i dokumenty i bulle wydane przez poszczególnych następców św. Piotra, i encykliki, i homilie wraz z kazaniami oraz przemówieniami. Jak to się rozwinie - zobaczymy. Na razie mam multum materiałów na temat Jana Pawła II, dwie książki o Franciszku(na urodziny mam dostać coś na temat tegorocznych Światowych Dni Młodzieży w Krakowie), dwie o Benedykcie XVI, dwie o Janie XXIII i jedną o Pawle VI. Na szczęście internet to kopalnia wiedzy na ten temat, a i uczelniana biblioteka nie próżnuje w tym temacie.
  16. Fotografia - to też zupełnie nowa pasja, wszak cyfrówkę mam dopiero od 2 miesięcy. Myślałam, że przy mojej atetozie będzie mi trudniej zapanować nad robieniem zdjęć, ale nie, nawet spoko wszystko chodzi. Co prawda do takiego Arturo Mari jeszcze mi daleko, zawsze mogło być jednak gorzej...
Kurcze, muszę zacząć cieszyć się ostatnim tygodniem, podczas którego mogę powiedzieć "Mam 25 lat!". W przyszły poniedziałek wchodzę na lever wyżej, czyli w 26 rok życia...

5 komentarzy:

  1. u mnie jest czytanie, fotografia, i haftowanie sport szczególnie fitness, blogowanie niestety kiedy się jest bez wsparcia i samemu to nie ma czasu na wszystkie pasje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czasami muszę poświęcić rozwijanie jednej pasji na koszt drugiej, ale takie właśnie jest ryzyko posiadania wielu zainteresowań. Z drugiej jednak strony moje, i chyba każdego z nas, życie bez pasji byłoby nadzwyczajnie w świecie nudne.

      Usuń
  2. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! Pozdrawiam serdecznie!:)

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za pierwsze życzenia urodzinowe :*

      Usuń
  3. Fantastycznie !!! Właśnie ostatnio często słyszę, żeby być otwartym na świat. I właśnie tak sobie to wyobrażam, hehe. Oczywiście nie każdy musi się interesować wieloma tematami, ale zerknąć to tu to tam bo wtedy jest większa szansa, że trafi się na coś co przynosi radość, daje szczęście, prawda? :-))

    OdpowiedzUsuń