Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

piątek, 16 czerwca 2017

Podaj dalej part 1

Plan był bardzo ambitny: iść na wieczorną Mszę świętą połączoną z bierzmowaniem młodzieży, a następnie napisać z tego reportaż do kroniki parafialnej. Pisałam Wam już że kilka lat temu powierzono mi tą funkcję? Problem polega jednak na tym, że w naszej parafii stosunkowo mało się dzieje. Teraz było trochę wydarzeń, bo i oratoriady, i święcenia kapłańskie, i prymicje, ale zasadniczo cisza. A takie bierzmowanie jest jednak wydarzeniem, zwłaszcza że biskup przyjeżdża. Pokonał mnie katar. Dosłownie. Zaczęło się w środę wieczorem, a dzisiaj pokazał swoją moc. Uziemiłam się w domu, tym bardziej, że jutro mamy festyn parafialny, a ja mam tańce i stację na wieloboju. No, ale uzupełniłam kronikę, doczytałam książkę Jodi Picoult - "Krucha jak lód", poczytałam bloga Agaji, znalazłam zaświadczenie o ukończeniu kursu wychowawcy kolonijnego oraz niekaralności potrzebne na półkolonie(ksiądz sam się po nie pofatygował do mojego mieszkania), a przede wszystkim cieszyłam się z przesyłki, jaką dostałam od Marzenki.
Poznałyśmy się właściwie przez przypadek, kiedy nasza Basia wspomniała o mnie w jednym ze swoich postów. Nie wiem dlaczego, ale Marzenka jakoś przypadła mi do gustu. Może poprzez swoją energię życiową i optymizm? A może przez to, że tak samo jak ja uwielbia koty? W każdym razie lubię do niej wpadać. Pewnego razu wspomniała w swoim poście o zabawie nazwanej "Podaj dalej". Zasadniczo chodzi w niej o to, aby stworzyć łańcuszek na blogach, w którym obdarowywane są kolejne osoby. Zasada jest jedna - muszą to być samodzielnie zrobione rzeczy. Na wykonanie zadania ma się 12 miesięcy. Postanowiłam zaryzykować i zgłosiłam się do zabawy. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy okazało się, że Marzenka do zabawy wybrała właśnie mnie. Tym bardziej, że wiem, iż Marzenka potrafi wyczarować prawdziwe cudeńka, pomimo ograniczeń.
W tygodniu zapukała do mnie sąsiadka. W rękach trzymała sporych gabarytów paczkę.
 - Bo listonosz to przyniósł, a pani nie było w domu, więc powiedziałam, że to wezmę i pani oddam. Nie gniewa się pani?
Nie, skąd. Często zdarza się bowiem, że odbiera moje przesyłki. Ech, uroki studiowania w innym województwie. Ale pudełko informujące o butach nic mi nie mówiło. Co jak co, ale obuwia przez Internet nie kupuję. Na szczęście widniała na nim informacja o możliwości zwrotu. Spoko. I wtedy mój wzrok padł na adres naklejony po drugiej stronie pudła, a raczej na nadawcę - Marzenka. Automatycznie się uśmiechnęłam i zaczęłam rozpakowywać przesyłkę.
Uporałam się pudełkiem, wyjęłam jego zawartość, a tam:
Po częściowym pozbyciu się wszelkich amortyzatorów
Taki kubeczek - idealny na panoszące się wszędzie długopisy
Pojemniczek ozdobiony metodą decoupage-
podziwiam ludzi umiejących ją zastosować
Zawsze zachwycały mnie fikuśne jajołki tworzone przez Marzenkę-
teraz mam koteczka wykonanego metodą filcowania na własność!
Naklejki na pewno się przydadzą do pracy z dziećmi :)
Coś dla ciała - czyli zielona herbata i musli
A wszystko to skrywało się w tej pięknej tacce - ozdobionej
metodą decoupage
Marzenko kochana! Nawet nie wiesz jaką wyrządziłaś mi radość, kiedy zobaczyłam zawartość przesyłki. Z każdej rzeczy bije zaangażowanie w jej tworzeniu! Dotykając ich mam wrażenie, że dotykam Cię osobiście. We wszystkich rzeczach widzę twoje pełne miłości oczy i uroczy uśmiech. Jesteś wyjątkową osobą i bardzo się cieszę, że Cię poznałam!
A teraz żeby tradycji stało się zadość potrzebuję osoby, której mogłabym coś ofiarować. Zgłoszenia przyjmuję pod postem do końca miesiąca :). Jeżeli będzie więcej chętnych zrobię losowanie.
No tak, każde miejsce jest dobre do spania...
Zastanawiam się, czy do jutra przejdzie mi ten cały katar. Może chociaż troszkę...

19 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Wprost nie mogę oderwać od nich oczu

      Usuń
  2. Kochana, dużo, dużo zdrówka Ci życzę :*** Nie choruj. Piękną paczuszkę dostałaś, to zawsze miłe, gdy ktoś coś zrobi ręcznie. Napisz mi proszę na maila swój adres, bo też chętnie Ci coś podeślę:) klaudiat@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzenia się spełniły - przeziębienie przeszło jak ręką odjął

      Usuń
  3. Gratuluje cudnej przesyłki życzę e szybkiego powrotu d zdrowia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przesyłka naprawdę mnie zachwyciła. Marzenka wyrządziła mi dużą radość :)

      Usuń
  4. Uściski serdeczne :-D i głaski dla kociaka :-D

    OdpowiedzUsuń
  5. Karolinko, same cudności dostałaś - gratuluję.

    OdpowiedzUsuń
  6. Super przesyłka, same cudowności!

    Pozdrawiam serdecznie!:))

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. Och Basiu - bo posiadasz rzadko spotykaną dzisiaj cechę empatii :). Ściskam mocno!

      Usuń
  8. wspaniałości dostałaś widać że sercem robione takie podarunki to prawdziwe skarby :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Urocza przesyłka.

    I wzruszyłam się, że czytasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, masz wartościowego bloga. A takie mam zwyczaj czytać od pierwszego do ostatniego posta ;)

      Usuń
  10. Paczuszka dana od serca i na " bogato ":)

    OdpowiedzUsuń