Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

sobota, 2 maja 2015

Uwaga na oszustów internetowych!

Lubimy pomagać. Bardzo dużo osób wzrusza się czytając apele w fundacjach, forach czy też na blogach i stronach internetowych, szczególnie jeżeli dotyczy to małych dzieci. Ale czy przeszłoby nam przez głowę, że jakiś profil byłby fałszywy? Dotyczy to głównie stron internetowych i apeli na portalach społecznościowych, ponieważ konta w fundacjach zazwyczaj są otworzone na podstawie dokumentacji potwierdzające takie, czy inne schorzenie podopiecznego.

Ostatnio, dzięki czujności wielu osób, udało się wyłapać jedno takie oszustwo. Na jednym z profili na popularnym facebooku pojawił się apel o zbiórce pieniędzy na leczenie zmagającego się z wadą serduszka ponadrocznego Oskarka Gąsiorowskiego. Niby nic szczególnego - apel jakich wiele na tego typu portalach społecznościowych. Przekręt polegał jednak na tym, że autor "apelu o pomoc" podstawił zdjęcie Agnieszki Jarczyńskiej, sprzed 6 lat. Dziewczynka w wieku niespełna 1,5 roczku połknęła kawałek parówki, którym się zadławiła. Skutkiem tego do dzisiaj przebywa w stanie śpiączki. Mama Agnieszki, Pani Anna, od kilku lat prowadzi blog(http://mojaagi.blog.onet.pl/), na którym przedstawia codzienne życie swojej rodziny. Ktoś się nie bał i skopiował jedno ze zdjęć dziewczynki, z czasów, kiedy walczyła o życie w szpitalu, podpisując go imieniem i nazwiskiem chorego chłopca. Co więcej, podał numer konta, na które miałyby napływać pieniądze, które prawdopodobnie było jego prywatnym kontem. Na szczęście znajomi Pani Ani wyłapali oszustwo i zawiadomili odpowiednie organy prawa. A teraz najciekawsze - kiedy sprawa wyszła na jaw oszust nie dość, że pousuwał fałszywe profile z facebooka, to jeszcze próbował wmówić policji, że to jego oszukano...

Swoją drogą jak bardzo trzeba być podłym i nikczemnym człowiekiem, aby wykorzystać historie dwójki ciężko chorych dzieci do własnych celów komercyjnych. Osobiście nie mieści mi się to w głowie. Dlatego proszę Was wszystkich - bądźcie ostrożni w wszelkich apelach. Do wpłaty pieniędzy na cele charytatywne wykorzystujcie konta podane na oficjalnych stronach fundacji - wtedy macie pewność, że trafią tam gdzie powinny. A każdą podejrzaną prośbę o wpłatę na chorych warto zgłosić choćby administracji danego portalu. To nic nie kosztuje, a może wyłapać nieuczciwie działające osoby. Pamiętajcie, w sieci tylko pozornie jesteśmy anonimowi.
Wygląda na prawdziwy prawda? To jednak tylko pozory!

2 komentarze:

  1. Trudna sprawa, ale prawdziwa. Zgłosiła naruszenie i oszustwo na policję zarówno fundacja, jak i ja. Mam nadzieję, że nagłośnienie sprawy pozwoli ostrzec chociaż kilku pomagaczy, ale jednocześni ich nie zniechęci.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Są jak widać ludzie i taborety. To bardzo przykre, dlatego poza szczerą chęcią pomocy, należy też być czujnym.

    OdpowiedzUsuń