Wokół pomnika Żeglarzy, miejsca pogańskiego kultu, gdzie św. Dionizy spotkał tutejszych Celtów znajduje się jedna z najbardziej rozpoznawalnych budowli Paryża, obok Wieży Eiffla, Katedra Marii Panny*, nam, Polakom, bardziej znana pod nazwą Katedra Notre Dame. Jest to gotycka katedra wybudowana na brzegu przepływającej przez stolicę Francji Sekwany w latach 1163-1345. Wzniesienie budowli było głównym zadaniem mieszkańców miasta żyjących na przełomie XII i XIII wieku. Do dzisiaj w Katedrze można znaleźć ślady wiary pięciu pokoleń budowniczych, którzy w jej powstanie włożyli nie tylko wysiłek finansowy, ale też techniczny i artystyczny. Całość osadzona jest w kontekście kulturowym, w jakim przyszło pracować murarzom i ich duchownym doradcom, angażującym w doradztwo również uczonych pochodzenia żydowskiego, jak i muzułmanów. Paryska Katedra cała zwrócona jest w stronę jednego oblicza, Jezusa Chrystusa. Ciekawostką jest, że jeżeli przez przeciwległe narożniki kwadratu fasady Katedry poprowadzi się dwie łączące je linie, to przetną się one dokładnie w miejscu, w którym znajduje się figura Matki Bożej z Dzieciątkiem, którą dodatkowo podkreśla promieniejąca wokół niej rozeta. Całą budowlę możemy podzielić na takie części, jak**:
| źródło zdjęc |
- fasadę zachodnią,
- portal św. Szczepana
- portal św. Anny
- portal Ukoronowania
- portal od strony rue du Cloitre
- portal Sądu Ostatecznego
- rozeta południowa
- róża kamienna
- rozeta zachodnia
- rozeta północna
- nawa
- północna ściana prezbiterium
- południowa ściana prezbiterium
- prezbiterium
- ściana wschodnia Katedry
- absyda
![]() |
| Byłam - a oto dowód :) |
W tym roku po raz drugi miałam okazję zwiedzić Katedrę Marii Panny w Paryżu. Pierwszy raz miał miejsce w 2007 roku, podczas wycieczki szkolnej. Niestety, niewiele z niego pamiętam. Teraz było inaczej. Bo oto po ośmiu latach stałam się świadomym turystą, który nie tylko biernie odbiera to, co mu oferują, ale przede wszystkim zadaje pytania odnośnie interesujących go rzeczy, a nawet samodzielnie szuka na nie odpowiedzi. Skoro chcę wiązać swoją przyszłość w jakiś sposób z turystyką, to pora zacząć już teraz działać. Oprócz przewodniczki pomocna okazała się też polska wersja folderu o Katedrze, którą udało mi się wypatrzeć w sklepiku przy świątyni. Oczywiście w Internecie też jest wszystko, ale kiedy nie ma się do niego dostępu, trzeba sobie radzić w inny sposób. Po zwiedzaniu Katedry mieliśmy ponad dwie godziny czasu wolnego, toteż przyłączyłam się do państwa P., żeby samemu nie pałętać się po obcym mieście. Chociaż z P. byłam już kiedyś na turnusie rehabilitacyjnym, to tak naprawdę poznałam ich rok temu i szczerze polubiłam. Zresztą należą oni do tych ludzi, których nie da się nie lubić. Podczas spaceru rozmawialiśmy o różnych rzeczach i w pewnym momencie nasza pogawędka zeszła na film o słynnym Dzwonniku z Notre Dame, a następnie na temat książki autorstwa Victora Hugo, na podstawie której został on oparty. I nagle uświadomiłam sobie, że przecież posiadam tą powieść w domowej biblioteczce. Dlatego zaraz po powrocie do Polski wzięłam się za jej czytanie. Dwa tomy przeczytałam w dwa miesiące. Kiepski jak na mnie wynik, ale też czasu na przyjemności mało.
Nie będę tutaj szczegółowo streszczać treści powieści, bo chyba odstraszyłabym moich czytelników. Zainteresowanych odsyłam do wikipedii -> >>Klik<<(wybaczcie, staram się jak najmniej korzystać z metody kopiuj-wklej). Podzielę się jednak pewnymi spostrzeżeniami. W trzeciej części powieści znajdziemy szczegółowy opis średniowiecznego Paryża, jaki można było zobaczyć z katedralnej wieży. Nam, ludziom żyjącym w XXI wieku trudno uwierzyć, że niegdyś w mieście nie było ani Wieży Eiffla, ani kontrowersyjnego kabaretu Moulin Rouge, ani Łuku Triumfalnego, zaś Pola Elizejskie były zwykłymi polami uprawnymi. Powoli powstawały Uniwersytet na Sorbonie i Pałac w Luwrze. Przez środek miasta leniwie wiła się Sekwana. Prym w mieście wiodła właśnie gotycka Katedra, w której miał mieszkać zniekształcony mężczyzna imieniem Quasimodo. Przyznam się bez bicia, że przez tą część, nie wiedzieć czemu, najtrudniej mi było przebrnąć. Może za długie rozdziały, może za bardzo szczegółowe opisy? Nie mam pojęcia. W każdym razie niektóre zdania czytałam po kilkakroć. I wiem jedno - średniowieczny Paryż jest nie dla mnie. Za to bardzo polubiłam kózkę imieniem Dżali, towarzyszkę Esmeraldy, jednej z głównych bohaterek powieści, a jej sztuczki powodowały u mnie uśmiech na twarzy. Miłość Klaudiusza do cyganki - nieco przewidywalna, za to jeden z końcowych gestów Quasimodo - już nie. Zaskoczył mnie też koniec - mimo wszystko autor mógł wymyślić bardziej oryginalny ślub Quasimodo. Z jednej strony książka może i ciekawa, jednak nie dla mojej wyobraźni, która tym razem nieco galopowała z przekazywanymi jej treściami. Może z "Nędznikami" będzie lepiej? Wszak to już XIX wiek, czyli trochę bliższe mi czasy i problemy. Czas pokaże.
A tak w ogóle to Lolek postanowił się zreflektować i odpisać na komentarze do poprzednich wpisów. To tak, jakby ktoś był zainteresowany...
* Informacje o katedrze pochodzą z polskiej wersji folderu "Paryska Notre-Dame. Katedra - świadek historii" autorstwa Marie-Jeanne Coloni
** W wymienionej przeze mnie pozycji wszystkie te elementy zostały opisane, pozwólcie jednak, że podaruję sobie z przepisywaniem tego wszystkiego i ograniczę wszystko do konkretów.

Jeżeli to naprawdę Ty na tym zdjęciu, to jakiś czas temu widziałam Cię na Grodzkiej! :)
OdpowiedzUsuńA w Paryżu współczesnym... Ból i płacz. Ciekawe jak to się wszystko potoczy.
Córka Pamiętnikarza
W sumie mogłaś mnie widzieć, bo czasami tamtędy chodzę do dziekanatu.
UsuńSama jestem ciekawa rozwoju sytuacji. Mam nadzieję, że zapobiegną kolejnym incydentom