Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

czwartek, 12 listopada 2015

Wałęsa, człowiek z...

Tak się jakoś złożyło, że w dniu wczorajszym Telewizja Polska puściła w godzinach wieczornych film przedstawiający sylwetkę jednej z najbardziej charyzmatycznych i rozpoznawalnych Polaków na świecie, Lecha Wałęsy. Od razu przypomina mi się anegdotka opowiedziana podczas wykładu przez profesora, że kiedy w Ameryce Łacińskiej powiedział, że jest z Polski, tubylec na temat naszego kraju wiedział tylko tyle, iż pochodzi z niego Jan Paweł II oraz... Lech Wałęsa. Zastanawiam się, czy wiedział on w ogóle, gdzie się ta cała Polska znajduje. Skoro Japończyk potrafi umiejscowić ją na Półwyspie Synaj, to może dla takiego Amerykanina jest ona, bo ja wiem, w Afryce... W każdym razie chwała mu za to, że kojarzył nasz kraj z tymi dwoma postaciami, a przez ten czas poszerzył swoją geograficzną wiedzę.
Kim był Wałęsa chyba nie trzeba nikomu mówić - owiany legendami pracownik Stoczni Gdańskiej, który stał na czele komitetu strajkowego w sierpniu 1980 roku. Dwa lata później został internowany, a w 1983 roku kapituła Komitetu Noblowskiego przyznała mu Pokojową Nagrodę Nobla. W jego imieniu odebrała ją jego żona, Danuta Wałęsa, wraz z najstarszym synem. Lechowi odmówiono wydania paszportu. Wałęsa odegrał znaczącą rolę w Obradach Okrągłego Stołu - był m.in. współzałożycielem Komitetu Obywatelskiego przy przewodniczącym NSZZ "Solidarność". 31 sierpnia 1988 roku podczas spotkania z generałem Czesławem Kiszczakiem, doszedł do porozumienia w sprawie rozpoczęcia obrad rządu z opozycją w zamian za wygaszenie fali strajków, którą zorganizowała "Solidarność". Rozmowy Okrągłego Stołu zaczęły się 6 lutego 1989 i trwały dwa miesiące. Dzięki nim możliwa była zmiana Konstytucji PRLu oraz pierwsze wolne wybory do parlamentu w czerwcu tego samego roku. W następnym roku Lech Wałęsa został wybrany na prezydenta i pełnił tą funkcję przez jedną kadencję.
Film słynnego polskiego reżysera, Andrzeja Wajdy, przedstawia dwie dekady z życia Lecha Wałęsy. W jednej z pierwszych scen przychodzi na świat jego pierwszy syn, Bogdan. Film zamyka scena przemówienia przyszłego prezydenta w gmachu ONZ w 1989 roku(po polsku, rzecz jasna, wszak podejrzewam, że Lech Wałęsa może znać jeszcze rosyjski). 
Większość fabuły filmowej opiera się na wywiadzie słynnej włoskiej dziennikarki, która pewnego dnia 1981 roku przyjeżdża na gdańskie blokowisko, aby przeprowadzić wywiad z przywódcą "Solidarności" - Lechem Wałęsą. Za pośrednictwem rozmowy przenosimy się o dekadę wstecz, kiedy na wybrzeżu wybucha bunt przeciwko władzy komunistycznej. Niespełna 30 - letni Wałęsa, elektryk w Stoczni Gdańskiej, wpada w ręce funkcjonariuszy SB. W tym samym czasie przychodzi na świat jego pierworodny. Po podpisaniu odpowiednich dokumentów Lech wychodzi na wolność i wraca do pracy w stoczni. Pomimo tego, że na świat przychodzą kolejne jego dzieci, nie rezygnuje z działalności konspiracyjnej. Kiedy w stoczni wybucha strajk, on pomimo zwolnienia, staje na czele protestujących. Następnie, już nie za pośrednictwem dziennikarki, jesteśmy świadkami jego kilkumiesięcznego internowania oraz reakcji na otrzymanie Pokojowej Nagrody Nobla. Reżyser w ciekawy sposób przedstawia postać żony Lecha Wałęsy - nie jako żonę przywódcy, ale jako gospodynię ogniska domowego. Bo kiedy jej małżonka nie było w domu, to na niej spoczywało wychowywanie dzieci. A to nie takie proste, kiedy najstarszy urządza na wzór ojca strajki w szkole, a pozostałe krzyczą i biegają po mieszkaniu jak nakręcone.
Szczerze powiedziawszy, po obejrzeniu "Człowieka z marmuru" i "Człowieka z żelaza" spodziewałam się czegoś lepszego. Tym czasem film po prostu do mnie nie do końca przemówił. Może za dużo w nim było dzieci? Bo co chwilę jakieś Wałęsiątko pojawiło się w kadrze. Może sama postać Wałęsy do mnie nie przemawia. Może za dużo w niej legendy, a za mało faktów. Na filmwebie dałam jednak 8/10 - za narty, z którymi Bogdan Wałęsa wrócił z Oslo.

2 komentarze:

  1. A ja tam byłam...

    http://cos-mojego-cos-cennego.blogspot.com/2012/05/bez-zbednych-tumaczen-i-wstepow-witam.html#comment-form

    przez widoczny na zdjęciu mur p.Więckiewicz wykonywał sławetny "skok"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz Kalu, że kiedy oglądałam ten film to mimowolnie pomyślałam sobie o Tobie? Jakoś tak skojarzyłam sobie z tym hałasem, a którym wtedy pisałaś. Na szczęście pozostało to już chyba tylko wspomnieniem

      Usuń