Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

czwartek, 30 czerwca 2016

Cudze chwalicie - swego nie znacie,

Sami nie wiecie, co posiadacie!
Powyższą dewizę zna praktycznie każdy. Osobiście po raz pierwszy usłyszałam ją w szkole podstawowej, jednak niezbyt wtedy ją rozumiałam, a dzięki autorskiemu programowi z równie autorskiego przedmiotu w mojej podstawówce, jakim bez wątpienia była ścieżka regionalna*. Ileż ciekawych rzeczy dowiedzieliśmy się z tych zajęć, ile niezwykłych legend związanych z naszą miejscowością poznaliśmy na nich, ile wycieczek miastoznawczych odbyliśmy w ich ramach, poznając zarówno najważniejsze zakłady pracy, jak i najciekawsze miejsca pod względem przyrodniczym. Jednocześnie były odpowiedzi, niezapowiedziane sprawdziany, jak i kartkówki sprawdzające stan naszej wiedzy, wszak był to przedmiot szkolny, a przynajmniej tak samo traktowany. A nasze przedstawienia teatralne przedstawiające najważniejsze dąbrowskie legendy? Wspominane są po dziś dzień. Jednak na efekty wprowadzenia ścieżki regionalnej do programu naszego nauczania nie trzeba było długo czekać - Lolek w piątej klasie potrafił z powodzeniem  wziąć udział w miejskim turnieju wiedzy na temat miasta w którym mieszka. Do dzisiaj ironizuję, że jego coroczni organizatorzy byli bardzo przezorni - forma "A, B, C, D" jest dla mnie najdogodniejsza. 
Już na pierwszym spotkaniu w sprawie półkolonii parafialnych zgłosiłam się do organizacji podchodów. Mając na uwadze fakt 100 lecia uzyskania przez Dąbrowę Górniczą praw miejskich oraz to, że w żadnej szkole nie ma typowych zajęć ze ścieżki regionalnej, postanowiłam iść tym tropem i podchody oprzeć właśnie na historii miasta, w którym żyjemy. Ogólnie umyślałam sobie dziewięć stacji: legendy miejskie, rozpoznawanie miejskich obiektów na starych fotografiach, rozpoznawanie obecnych obiektów w Dąbrowie Górniczej, szukanie szkatułki z węglem ukrytej gdzieś, quiz historyczny, krzyżówka miejska, wymyślanie własnych legend, układanie herbu miasta z pociętych elementów, wyznaczanie trasy na mapie. W stworzeniu większości konkurencji "pomogły" mi książki, które niegdyś wygrałam w konkursach:
3/4 materiałów już mam - została mi do wykonania krzyżówka dla średniej grupy oraz opisy do mapek. Czyli pikuś. Bardziej niepokoi mnie to, że nie znam terenu, na którym będzie odbywać się zabawa. Ale cóż, nie zapuszczam się w tamte tereny :). Trochę niepokoi mnie też to, czy dzieciaki poradzą sobie z tym wszystkim. Z drugiej strony włożę chociaż małą cegiełkę w edukacji regionalnej najmłodszego pokolenia. Bo historia naszego miasta jest nie mniej złożona niż Warszawy, a legendy nie mniej ciekawsze, niż poznawane na lekcjach historii lub polskiego podania krakowskie. Niestety, z uwagi na złożoność odgórnego programu nauczania ją one nieco okrojone. A szkoda, bo przecież mała ojczyzna jest nie mniej ważna w życiu młodego człowieka, niż cała Polska i wypada, aby co nieco o niej wiedział.

A tak w ogóle - to Polska gola!

* nie pytajcie o szczegóły, kiedy na podwórku zapytałam się rówieśników chodzących do szkół masowych, co robią na zajęciach ze ścieżki regionalnej, popatrzyli na mnie jak na ufo. Dopiero po latach dowiedziałam się, że był to, powiedzmy, autorski program, napisany przez naszych nauczycieli tylko na potrzeby naszej specjalnej szkoły.

4 komentarze:

  1. Dawno już nie grałam w podchody :) Stara już jestem a z chęcią bym wzięła udział w tej zabawie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stara? Nie widać :). Szczerze powiedziawszy też z chęcią zagrałabym w podchody. Ostatni raz grałam w taką grę rok temu podczas akcji "Narodowe Czytanie Lalki". I nawet mi się podobało...

      Usuń
  2. Zdaję sobie sprawę, że wokół nas jest mnóstwo miejsc, które warto zobaczyć. nawet w mojej okolicy można się wybrać na fajne spacery i poszukać super miejsca na spędzenie popołudnia np. blisko natury. Tylko dlaczego my o te miejsca nie dbamy???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dlatego, że nikt nas nie nauczył o nie dbać?

      Usuń