Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

środa, 1 czerwca 2016

Nie da się nie myśleć...

Przechadzając się dzisiaj po krakowskich plantach i ulicach nie dało się nie zauważyć mniejszych i większych korowodów dzieci, zmierzających w miejsca, w których odbywały się różne festyny dla najmłodszych. Niemal wszystkie miały uśmiechnięte buzie. I dobrze, bo dzieciństwo to taki okres w życiu, który mimo wszystko powinien być radosne i szczęśliwe, bez względu na wszystko.
Tak sobie patrzyłam na te wszystkie uśmiechnięte i pogodne dzieci, które mają przed sobą całe życie i automatycznie zaczęłam myśleć o maluszkach, które jeszcze na dobre nie weszły w swoje życie, a już żyją tak jakby na kredyt. Pomyślałam o wszystkich dzieciach z mojej byłej szkoły cierpiących na schorzenia, które kończą się śmiercią. Pomyślałam o Oliwierku, o którym już kiedyś pisałam, a którego stan zdrowia pogarsza się z dnia na dzień. O kilkuletnim i kilkunastoletnim Dominiku, którzy toczą dramatyczną walkę z nierównym przeciwnikiem jakim jest nowotwór. I o Franku, Antku, Krzysiu, Szymku i innych dzieciach zmagających się ze rdzeniowym zanikiem mięśni. Czy wszyscy oni dożyją do swoich kolejnych urodzin, do Gwiazdki, do kolejnego Dnia Dziecka?
Pomyślałam też o rzeszy dzieciaków zmagających się z różnymi chorobami, które nie kończą się bezpośrednio śmiercią. Zaglądam na blogi wielu z nich i chociaż nie znam ich osobiście, żyję ich życiem. Nie da się zapomnieć o Dzielnym Franku, Ignasiu, Irmince, Wojtku, Hubercie, Michale i Szymku, Łukaszu i Bartku, Marcelu i Olusiu, Tomku i Martynce, Ewie, Jacku i Kacprze, Zosi, Gabrysiu, Tomku, Julce, Michale, Julianku, Agnieszce, Aleksie, Adrianie, Dawidzie(kolejność zupełnie przypadkowa) i wielu innych dzielnych dzieciaczkach, które zmagają się z różnorakimi schorzeniami. Proszę od czasu do czasu zajrzeć na ich stronki internetowe - na zamieszczonych na nich zdjęciach dzieci są uśmiechnięte i szczęśliwe pomimo różnych przeciwności losu. Bo przecież oni również są dziećmi, które też mają swoje ulubione zabawki, smaki, sytuacje. Mają takie same prawo do życia i szczęścia jak ich sprawni rówieśnicy i żadna choroba, ani żaden człowiek nie może im tego zabrać!
Chciałabym życzyć wszystkim dzieciom, zarówno tym pełnosprawnym, jak i niepełnosprawnym, aby dzieciństwo było jak najbardziej szczęśliwym etapem ich życia. Żeby rodzice nie przestawali ich kochać i wspierać w realizacji ich marzeń i planów. Aby wykorzystali ten czas na beztroską zabawę i przyjemności, bo te czasy już nie wrócą, a dorosłość nie jest taka bajkowa jak nam się wydaje... Zaś wszystkim dorosłym życzę, aby od czasu do czasu znaleźli w sobie coś z dziecka.

8 komentarzy:

  1. Jak pomyśleć o tych biednych dzieciach, można by było tak płakać. Ja mam nadzieję, że każde dziecko będzie miało szanse na normalne szczęśliwe życie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie każde dziecko ma szansę na normalne życie, ale na szczęśliwe już tak. Zresztą oglądając zdjęcia chorych dzieciaków na ich stronach i blogach często widać mimo wszystko radosne, uśmiechnięte buzie. Choroba, chociaż zabrała im wiele, nie zabrała im chociaż szczątkowej radości z życia. I to jest piękne :)

      Usuń
  2. Nie mogę zrozumieć dlaczego niektóre dzieciaki musza tak cierpieć!
    I nawet nie wiadomo co można zrobić, żeby im pomóc!
    Serdecznie współczuję ich rodzicom. Nie chciałabym widzieć jak moje dziecko cierpi. I myślę, że również tym ludziom przydała by się pomoc, czasami psychologiczna a czasami taka, żeby choć na chwile "przestali myśleć" o swoich dzieciach, zregenerowali siły i wrócili, żeby ponownie o nie walczyć!
    Bardzo smutne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może cierpią po to, abyśmy zobaczyli że świat nie składa się wyłącznie z pięknych i zdrowych osób, że znajdują się na nim także te chore i niepełnosprawne. A one mają takie samo prawo do życia i szczęścia jak inni. Co do współczucia, to kiedyś usłyszałam od pewnej mamy, że zamiast tego chciałyby po prostu zrozumienia i akceptacji ze strony społeczeństwa. Pomoc psychologiczna w naszym kraju nadal jest jaka jest. Zresztą bardzo wielu osobom psycholog i psychiatra to to samo i sądzą, że psycholog zajmuje się osobami, które zwariowały, niestety. A oni nie chcą być za takie uważane. Osobiście jestem za działalnością wolontariuszy w szpitalach, którzy chociaż na moment pozwalają odetchnąć rodzicom, za fundacjami zbierającymi pieniądze na leczenie lub poprawę jakości życia tych dzieci, na fundacje spełniające marzenia. Czasami tak niewiele trzeba, aby na ustach dzieci pojawił się uśmiech... Smutne, ale prawdziwe.

      Usuń
  3. Każde dziecko zasługuje na szczęśliwe dzieciństwo i nie ważne czy jest zdrowe czy chore - należy robić wszystko by tych pięknych chwil było jak najwięcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Kiedy śmieje się dziecko - śmieje się cały świat" - niech ta myśl będzie aktualna na co dzień, bo chyba najlepiej oddaje jak być powinno

      Usuń
  4. A mnie bardzo miło, że w tym dniu pomyślałaś o Ignasiu i naszej rodzinie :)
    Dziękuję.
    I pozdrawiam cię serdecznie, Karolino!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym dniu pomyślałam o wszystkich "moich" dzieciach, a Igiego do nich z pewnością zaliczam. Nie ma tu za co dziękować. I ja Was pozdrawiam!

      Usuń