W polskiej tradycji katolickiej trwają doroczne odwiedziny duszpasterskie zwane tradycyjnie "kolędą". Ponieważ prawo kanoniczne nie określa czasu w ciągu roku, który byłby najbardziej odpowiedni na wizytę kapłanów w domach ich parafian, przyjęło się, że będzie to okres po świętach Bożego Narodzenia do święta Ofiarowania Pańskiego. Chociaż słyszałam o parafiach, gdzie doroczną kolędę rozpoczyna się już w okresie adwentu, jak i takich, gdzie ksiądz dzieli parafian na trzy grupy i każdą z tych grup odwiedza co trzy lata.
Priorytetowym zadaniem kolędy jest modlitwa księdza wraz z parafianami w ich własnych domach, poświęcenie dobytku oraz błogosławieństwo dla mieszkającej w nim rodziny na cały rok. Dodatkowo jest to okazja do bliższego poznania parafian, rozmów na tematy rodzinne i duszpasterskie, jak też przedstawienie programu duszpasterskiego na najbliższy rok. Dawniej, kiedy katecheza nie odbywała się w szkołach, księża sprawdzali stan wiedzy religijnej dzieci i młodzieży.
Chociaż dla niektórych jest to przykry obowiązek(zwłaszcza tzw. koperta, która przecież nie jest obowiązkowa), to przecież jeżeli tylko jesteśmy osobami wierzącymi, powinniśmy przyjąć księdza. Nie wiem dlaczego, ale ja zawsze mam przeświadczenie, że w pierwszej kolejności przyjmuję Boga w moim domu, a dopiero później księdza. A przecież każdy z nas chciałby, aby do niego przyszedł sam Bóg, prawda? I może takie nastawienie pomaga mi pojąć wizytę duszpasterską jako przywilej, a nie coś niezręcznego. Jednak nie każdy jest tak nastawiony do tego spotkania jak ja. Dlatego poniżej znajduje się 10 porad, które mogą nam pomóc w przetrwaniu tych kilku minut.
- Nie gaśmy światła, nie udawajmy, że nas nie ma, nie knebluj młodszego rodzeństwa - przyjmij kolędę i nie uciekaj od tego spotkania. Nastawienie, że chcesz spotkać się z księdzem i w tym roku nie będziesz siedzieć cicho, kiedy ministranci zapukają do twoich drzwi to podstawa;
- Pytajmy, o co chcesz, ale bez przesady - nie obawiaj się zapytać księdza o nurtujące cię problemy związane z Kościołem. Nie rozumiesz czegoś z nauki Kościoła? To dobry moment na krótką rozmowę na ten temat. Ostatnio przeczytałeś lub obejrzałeś coś co budzi twoje wątpliwości w kwestii wiary? Zapytaj eksperta. Przecież każdy ksiądz jest teologiem, a to oznacza, że zna się na Panu Bogu i kościele. Trudno jednak od niego wymagać, aby specjalizował się w polityce, sprawach sercowych bądź notowaniach na giełdzie;
- Porozmawiajmy o naszej parafii - taka rozmowa powinna być kluczowym momentem kolędy. To dobry czas na wymianę informacji dotyczących funkcjonowania parafii. Podczas niej możemy otwarcie powiedzieć, co nam się podoba, a co nie, zaproponować jakąś zmianę, wyrazić swoją opinię na temat zbyt długich kazań bądź organisty, którego śpiew bardziej przeszkadza niż pomaga w liturgii. Trzeba wiedzieć, że wiele rzeczy mających miejsce w parafiach jest irytująca z perspektywy wiernych, ale księża nie zawsze o tym wiedzą. Dlatego taki komunikat ze strony parafian jest szczególnie ważny;
- Nie róbmy z mieszkania sauny fińskiej - nie odkręcaj maksymalnie kaloryferów, ani nie zamykaj szczelnie okien. Ciągłe wychodzenie z gorąca na zimno, jak też przechodzenie z jednego mieszkania do drugiego może skończyć dla księdza i towarzyszących mu ministrantów szybkim pójściem na chorobowe. Zadbajmy o to, aby temperatura w pomieszczeniu była odpowiednia, ale nie za wysoka. Pamiętajmy też, że ksiądz jest w ciągłym ruchu - raczej nie jest mu zimno, a jeśli tak, to na pewno nam to powie;
- Ksiądz to nie wnuczek, więc nie wciskajmy mu sernika na siłę - wizyta księdza nie wiąże się z tygodniowym przygotowaniem posiłki, trzydaniowego obiadu oraz deserów. Awaryjnie można trzymać w lodówce sałatkę, a na półce herbatę. Nie zastawiajmy jednak stołu przed wizytą księdza, bo nie w tym rzecz. Zapytajmy księdza, czy życzy sobie coś do jedzenia lub picia, lecz nie wmuszajmy w niego posiłku. Bo gdyby w co dziesiątym odwiedzonym posiłku dostawał obiad, to w czasie drogi mógłby umrzeć z przejedzenia. Nie zabijajmy więc księdza kolejną porcją serniczka;
- Koperta to nie obowiązek - temat dość kontrowersyjny, tymczasem nie ma czegoś takiego jak przymusowa koperta z pieniędzmi dla księdza w czasie kolędy. Tak tylko się przyjęło, że zwykle dajemy mu coś jako wyraz naszej wdzięczności za wizytę oraz wynagrodzenie trudów jego posługi. Jednak w sytuacji, kiedy np. kolęda jest pod koniec miesiąca, a na koncie mamy trzy zera bez jedynki z przodu, to nic się nie stanie, jeżeli nie damy koperty. Ksiądz, chociaż żyje w celibacie, zrozumie, że ważniejsze od tego jest utrzymanie rodziny, opłata rachunków i spłata kredytu. Nie upomni się więc o pieniądze;
- Śpiewajmy kolędy wspólnie z ministrantami - chłopaki nieraz są zestresowani takimi występami. Na pewno będzie im raźniej, kiedy odważnie zaśpiewamy razem z nimi. Nieznajomość słów kolęd nie jest w dzisiejszych czasach problemem - wystarczy poszukać na internecie słów kolęd, które na pewno się pojawią. Albo wyjdźmy z propozycją zaśpiewania konkretnych "kawałków". Pamiętajmy też, że "śpiewać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej";
- Nie spowiadajmy się w czasie kolędy - chociaż w czasie kolędy powinien znaleźć się czas na rozmowę, to nie zamieniajmy go w spowiedź lub kierownictwo duchowe. Kolęda to dość krótkie spotkanie, mające na celu zapoznanie księdza z parafianami. Nie ma więc czasu na poznanie problemu drugiej osoby, historii jej życia, czy też oceny działań. Dlatego trudno jest oczekiwać, że w pędzie między kolejnymi mieszkaniami ksiądz zdąży nas wyspowiadać;
- Wróćmy z pracy - dobrze jest uczestniczyć w kolędzie całą rodziną. Dzięki temu ksiądz dowie się więcej o nas i my o księdzu. Taka sytuacja sprzyja też temu, że każdy może zadać księdzu pytanie i z nim porozmawiać;
- Zaprzyjaźnijmy się z księdzem - kolęda jest najlepszym czasem na poznanie księdza i oswojeniem się z myślą, że to nie tylko kościelny urzędnik, ale przede wszystkim człowiek, z którym można nawiązać przyjaźń. Nie zaszkodzi więc wziąć numeru telefonu, maila albo odnaleźć się wzajemnie na Facebooku. Niektórzy księża to prawdziwi "socjal media ninje" i pozytywnie was zaskoczą, jeśli tylko damy im szansę.
A skąd taki temat? A stąd, że właśnie dzisiaj u mnie jest wizyta duszpasterska. Co prawda nie wiem kiedy do mnie dotrze, ale co tam, poczekam.
Ciekawe rady.jeszcze jedna rada sprawdź czy na pewno zamknąłeś wszystkie zwierzęta w pokoju . Kiedyś jak był ksiądz po kolędzie i się modliliśmy nasz pies przyszedł z pokoju i przeszkadzał. Kota zamknęłyśmy a myślałyśmy ze pies jest w innym już zamkniętym pokoju
OdpowiedzUsuńKtóryś z poprzednich proboszczów w naszej parafii poradził, aby zamknąć psy w wersalce
UsuńCzasem kolęda trwa cały rok i to może i najfajniejsza wersja? Czas na rozmowy...
OdpowiedzUsuńPewnie i byłoby to jakieś rozwiązanie. Tylko czy by się przyjęło?
UsuńFajne rady, Karolinko. Odnośnie komentarza Basi - kiedyś miałam kota i podczas kolędy z uporem wchodził księdzu pod sutannę:) Pewnie uznał ją za nową kryjówkę.
OdpowiedzUsuńŚciskam.
Ha, ha, ha! Mój kot na tych kilka chwil wylądował przymusowo w łazience. Nie spodobało mu się to, ale wyjścia nie miał
UsuńU mnie rok temu ksiądz był... 1,5 godziny. Powiedział, że w bloku mamy najbardziej nowoczesne mieszkanie i mu się tak podoba, że nie wyjdzie ;) I o winko poprosił, i tak się rozgadał, że naprawdę jakby przyszedł znajomy na plotki, a nie proboszcz. Ciekawe jak będzie w tym roku? :)
OdpowiedzUsuńSympatycznie. U nas był drugi z wikarych(czyli nie x Oskar), który w sumie odpowiada za parafialną scholę i pierwsze co zrobił po przekroczeniu drzwi mieszkanie to zaczął się śmiać na mój widok. Bo wszędzie mnie w kościele pełno - tu w scholi, to w Oratorium, to podczas ubierania choinek w kościele. No i określił mnie mianem prawie-ministrantki. Co do proboszcza to raczej nie wyobrażam sobie kolędy na luzie z nim w roli głównej. Nie pałamy do siebie miłością :)
UsuńPodoba mi się nowatorski sposób jednej ze śląskich parafii - jeśli parafianin przyjmuje "kolędę" to po prostu zostawia w zakrystii zaproszenie, może też zostawić zaproszenie na stronie parafialnej. Myślę sobie, że eliminuje to przykre dla obydwu stron dobijanie się do drzwi, udawanie, że nikogo nie ma w domu itd.
OdpowiedzUsuńNie zdziwię się, jak za rok takie coś wejdzie u nas w parafii. Z pomysłowością naszego nowego proboszcza wszystko jest możliwe.
Usuń