Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

niedziela, 7 grudnia 2014

Co ze mną nie tak?

Ostatnio coraz częściej sobie myślę, że moja osobowość jest trochę skomplikowana. Pisałam sobie dzisiaj pracę zaliczeniową z metodyki i ochrony własności intelektualnej. Tutaj kolejny ukłon w stronę wykładowcy, że poszedł mi na rękę i pozwolił nie chodzić na zajęcia zważając na ich dosyć późną godzinę. W zamian musiałam jednak oddać jej referat na temat miejsca pielgrzymkowego, które warto odwiedzić wraz z przypisami. Tak, żeby wiedziała, że wiem jak to się robi. Postanowiłam, że mój referat będzie dotyczył bazyliki pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny Anielskiej znajdującej się w moim mieście. Materiał miałam, bo oprócz stron internetowych mam jeszcze książkę autorstwa Czesława Ryszki o budowniczym świątyni - księdzu prałacie Grzegorzu Augustyniku:
oraz przedstawiającą zarys Dąbrowy Górniczej w dawnych czasach:
Chociaż z "Ukłonów z Dąbrowy" mało można wynieść, bo to jednak jest zbiór pocztówek, to książka Czesława Ryszki bardzo obrazowo przedstawia sylwetkę Grzegorza Augustynika, jak i historię miejskiego sanktuarium. Przeczytałam sobie fragment opowiadający o konsekracji kościoła w 1912 roku i wybuchnęłam płaczem. Jak ci ludzie się cieszyli, jak wiwatowali na cześć przybyłego z Kielc biskupa. Drogą, którą obecnie jeżdżą samochody przeszedł kolorowy korowód. Na granicy miejscowości wykonano bramę w której stał przedstawiciel kopalni "Paryż" i witał dostojnego gościa chlebem i solą. Odświętnie ubrane dzieci wręczały mu kwiaty. A na drugi dzień odbyła się uroczysta konsekracja bazyliki połączona z święceniami kapłańskimi brata księdza Augustynika - Piotra. Po tym odświętny obiad w miejskim domu ludowym, przy okazji został on poświęcony, a następnie bierzmowanie kilkutysięcznej rzeszy wiernych. Wyobrażacie sobie czekać kilka godzin na udzielenie sakramentu? Bo ja nie! A oni czekali. Wieczorem natomiast odbyły się występy artystyczne dzieci z miejskich ochronek.

Nie wiem dlaczego rozczulił mnie ten rozdział. Może dlatego, że pokazywał szczerą reakcję ludzi i ich radość z uczestnictwa w uroczystości? Zresztą kiedy czytałam książkę o Maksymilianie Marii Kolbe sceny śmierci zarówno duchownego jak i Rudolfa Hossa przyjęłam obojętnie, za to nie wytrzymałam przy fragmencie opowiadającym o beatyfikacji Kolbego, a zwłaszcza o idącym w procesji z darami Franciszku Gajowniczku. Dlatego coraz częściej myślę, że coś jest ze mną nie tak. A może po prostu jestem wrażliwa inaczej?

2 komentarze:

  1. Tak ciekawie piszesz,że szczerze zainteresowałam się historią Waszej bazyliki. Praca będzie na medal!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję,
      wobec tego zachęcam odwiedzenia tych dwóch stron, z których można wiele się dowiedzieć na jej temat:
      http://nmpanielska.pl/, http://pl.wikipedia.org/wiki/Bazylika_Naj%C5%9Bwi%C4%99tszej_Maryi_Panny_Anielskiej_w_D%C4%85browie_G%C3%B3rniczej,
      jak praca będzie zaliczona, postaram się też umieścić ją na blogu(żeby nie było plagiatu)

      Usuń