Cieszę się, że tak wielu z Was moja opowieść o babci Antosi przypadła do gustu. To miłe czytać Wasze pozytywne komentarze, chociaż tak naprawdę ja jestem tylko pośrednikiem, pomiędzy tym co było, a tym co jest.
Tym razem nie zdobyłam żadnego miejsca ani wyróżnienia, a jedynie nagrodę za sam udział w konkursie. Ale jakoś nie jest mi smutno z tego powodu. Wręcz przeciwnie, cieszę się wraz z 13 autorami wspaniałych prac, które zostały wyróżnione i dodatkowo nagrodzone. Chylę czoła przed samym jury, które miało niełatwe zadanie wybrać te najlepsze spośród 173 przesłanych na konkurs. A każda z nich była wyjątkowa, oryginalna i unikatowa. Każda z nich została napisana z sercem i oddaniem. Wszak każdy z nas musiał przemyśleć to, co chciał napisać, a potem ująć to w odpowiednie słowa, każdy z nas musiał poświęcić trochę swojego czasu.
Fragmenty nagrodzonych prac zostały odczytane na gali finałowej. Każda z nich opowiadała o takich cichych bohaterach, którzy w ciężkich chwilach nieśli pomoc innym, czy też walczyli na różnych frontach. A ile jest takich historii, które nigdy nie wyszły zza kręgów rodzinnych? Zapewne cała masa.
Czy czuję się przegrana? Nie, dlaczego? Przecież nie zawsze muszę być najlepsza. Czasami jury dostrzega moją pracę, innym razem zauważa prace innych uczestników konkursu. I to jest dla mnie zrozumiałe. To nie pierwsza moja przegrana. Ba, nawet cieszę się, że nie zawsze jestem na podium. Co prawda wiele ludzi mi mówiło, że gdybym więcej razy wspominała w swoich tekstach o mojej niepełnosprawności, to może jeszcze częściej bym wygrywała. Ale ja tak nie potrafię, nie tędy droga. Wszak jeszcze obrosłabym w piórka i nabrała przekonania, że jestem najlepsza i niezastąpiona. A pycha nie jest dobrą cechą charakteru. Co nie znaczy, że nie będę brać już udział w konkursach. Każdy udział w konkursie traktuję na poważnie, długo myślę co chcę przekazać innym, jakich słów użyć, jeżeli wymaga tego regulamin, to czytam odpowiednie książki. Ale nigdy nie nastawiam się na wygraną, bo chyba popadłabym w jakiś obłęd. Zamiast biadolić z przegranej wolę szczerze cieszyć się wraz z wygranymi ich zwycięstwem.
A w tym konkursie wygrali praktycznie wszyscy. Nasze rodzinne wspomnienia zostaną przekazane do lokalnego IPNu i zarchiwizowane. I te nagrodzone, i te nienagrodzone. W przyszłości będą dostępne dla potomnych. To, co teoretycznie mogło bezpowrotnie przepaść lub zostać jeszcze bardziej zatarte przez ząb czasu - ocaleje dzięki temu konkursowi. I jak tutaj mówić o porażce moi kochani, no jak?
Nie nazwałabym tej sytuacji przegraną. :)
OdpowiedzUsuńNatomiast jestem przekonana, że nie ceniłabyś nagród zdobytych nie przez Twoją tylko pracę a przez czyjąś litość (o ile takie się zdarzają).
No i zawsze masz czas i szanse na doskonalenie warsztatu :) Pozdrowienia!
Dokładnie, mnie cieszy sam udział w danym konkursie, a już to czy coś przy okazji zdobędę czy też nie to już sprawa drugorzędna. Zresztą rzadko kiedy się zdarza, że ujawniam to, że jestem niepełnosprawna, nawet na pracach z szkoły podstawowej i gimnazjum miałam przybitą pieczątkę bez przymiotnika "specjalna". Przynajmniej wtedy mam pewność, że ocenią moją wiedzę, a nie dadzą mi coś przez litość. Jedynym wyjątkiem były egzaminy, które musiałam pisać na komputerze i konkursy z matematyki, ale naprawdę inaczej się nie dało, jeżeli chciałabym zdawać w dogodnej dla mnie formie
UsuńSpisanie tej historii, to wielka nagroda i satysfakcja!
OdpowiedzUsuńokularnicawkapciach.wordpress.com
I to powinno najbardziej się liczyć
UsuńZdrowe podejście.:) Dla mnie wygrałaś - zostałaś wyróżniona, historia zostanie spisana i nie pójdzie w zapomnienie, a Ty możesz doskonalić swój warsztat.
OdpowiedzUsuńDokładnie, nigdy nie nastawiam się na wygraną(co nie znaczy, że się do konkursów nie przygotowuję), a na poszerzenie mojej wiedzy, czy też podszlifowanie warsztatu pisarskiego
UsuńCzyli poziom prac musial byc niezwykle wysoki, skoro tak dobre opowiadanie, jak Twoje, nie zdobylo nawet wyroznienia.
OdpowiedzUsuńO tak, wszystkie prace były na swój sposób ciekawe i niezwykłe, a jury musiało wybrać te najlepsze.
UsuńMieć takie wspomnienia to jest dopiero wielka wygrana :-) Szukałam kartek ale nie mogę znaleźć, napiszesz u mnie jak będziesz pokazywać? żebym nie przegapiła. Super,ze też znalazłaś w tym radochę :-)
OdpowiedzUsuńKartki dopiero się robią, ale jak będą gotowe to wrzucę je tutaj. Wspomnienia zostaną przekazane do IPN-u, więc przeżyją niejednego z nas
UsuńKarolinko, moim zdaniem wcale nie przegrałaś.
OdpowiedzUsuńŚciskam.
Ależ ja nie czuję się przegraną, a nawet w jakimś stopniu każdy z nas był wygrany w tym konkursie. Np. mógł pogadać z dawno niewidzianym bliskim
UsuńJasne, że nie przegrałaś, nawet jeśli nie udało Ci się zdobyć żadnego miejsca. Myślę, że w tym konkursie w ogóle nie było przegranych, choć pewnie ocenione zostały lepsze i gorsze prace (Twoja, powtórzę raz jeszcze, naprawdę mi się podobała). W końcu wszystkie te zapiski zostaną źródłem historycznym dla następnych pokoleń - to piękne.
OdpowiedzUsuńWszystkie prace były wspaniałe i jury wielokrotnie podkreślało, że wybór tych kilku najlepszych był niezwykle trudny. Biskup zaś zapewnił, że zważając na powodzenie tego konkursu, postarają się o kolejne. Tym bardziej, że TAURON przy wszystkich obiecał, że ponownie obejmie wszystko swoim patronatem.
UsuńAbsolutnie o żadnej porażce nie ma mowy, tak jak piszesz, liczy się udział, bo idea szczytna, a my mogliśmy dzięki Tobie przeczytać!
OdpowiedzUsuńW końcu to co dla jednego będzie porażką, inny odbierze jako sukces, prawda?
UsuńWedług mnie każdy tego typu konkurs jest okazją do poszerzania i pogłębiania umiejętności, do tego można poznać nowe osoby, nie mówiąc już o odkrywaniu coraz to nowych tematów do opisania. A to jest wartością bardzo dużą, zwycięstwo czy wyróżnienie to taki dodatek do tych rzeczy.
OdpowiedzUsuńTen oddział IPN zrobił dobrą robotę, należy zachowywać tego typu wspomnienia na przyszłość. IPN z Warszawy (w sensie siedziba główna) o ile dobrze pamiętam prowadzi akcję nagrywania wspomnień uczestników Powstania Warszawskiego czy szerzej II Wojny Światowej, to także poważna i ważna rzecz. Choć tak naprawdę każda cegiełka wspomnień się w tym liczy.
Pozdrawiam!
Mozaika Rzeczywistości.
O tak, i dlatego tak bardzo lubię brać udział w tego typu rzeczach. Teraz np. mogłam jeszcze dogłębniej poznać historię mojej rodziny. IPN wraz z kurią miały super pomysł z tym konkursem. Oby więcej takich akcji, bo dzięki temu wiele wspomnień zostanie ocalonych od zapomnienia
UsuńNa pewno po takim konkursie zostaną dobre wspomnienia, a różne rodzinne historie tak jak piszesz zostaną ocalone, co też ma wielkie znaczenie.
UsuńZależy wszystko od tego jakie to szkolenie. Pewnie chodzi o jakieś wydarzenie, w którym weźmiesz udział jako wolontariusz, tak wnoszę po przeglądaniu Twojego bloga. :) Ale może chodzi o coś innego, co może się kiedyś przydać jednak. Też miewałem takie chwile czy to w szkole czy na studiach, że ledwo miałem kontakt z rzeczywistością, tak zajmujące treści były omawiane.
Pozdrawiam!
Dokładnie, szkolenie przed kolejnym wolontariatem. Zapowiada się ciekawe doświadczenie, zobaczymy co z tego wyjdzie
UsuńA ja Ci gratuluję udziału w konkursie...
OdpowiedzUsuńDziękuję Jadziu. To był dla mnie prawdziwy zaszczyt
UsuńJesteś mądrą dziewczyną Karolinko i masz zdrowe podejście do życia.
OdpowiedzUsuńMiłego dnia:)
Dziękuję Aniu za tak ciepłe słowa. Dzięki takiej postawie łatwiej jest przyjąć każde niepowodzenie
UsuńPozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńI ja pozdrawiam Cię Lotko
UsuńBrawo! Dzięki Wam zostanie pisemny ślad o bohaterstwie Waszych najbliższych!
OdpowiedzUsuńI o to najbardziej chodziło
Usuńi to oznacza że jesteś mądrą i dojrzałą kobietą- brawo:)
OdpowiedzUsuńDziękuję Reniu. Staram się :)
UsuńNapisałaś Karolinko wspaniałą pracę, to powód do dumy bez względu na wynik konkursu.
OdpowiedzUsuńMiłej niedzieli :)
Dziękuję bardzo Ewo. Sama się sobie dziwię, ale jestem z niej dumna
UsuńNajważniejsze to: ocalić od zapomnienia.
OdpowiedzUsuńI chyba nawet mi się to udało
UsuńFajnie, że opisałaś rodzinną historię i że będzie ona opublikowana przez IPN. Może ktoś kiedyś natrafi na tę historię, przeglądając dokumenty do jakichś badań albo dla samego siebie.
OdpowiedzUsuńCo do konkursów, to mam mieszane uczucia. Kiedyś często brałem udział w różnych konkursach poetyckich. Nie obrażałem się, że nigdy nie wygrałem żadnego ani nie zdobyłem wyróżnienia, bo przyznaję, że byli lepsi. Ale strasznie wkurzał mnie fakt, że zawsze wygrywali ci sami. Zawsze w jury były te same osoby, a wygrywały poetki i poeci, z którymi później pili piwo. Dlatego przestałem brać udział w tych szopkach..
Wątpię, aby ten konkurs był ustawiony. Tak jak pisałam do jury wpłynęło 173 prac napisanych przez ludzi w różnym wieku, a głównych nagród i wyróżnień było zaledwie 13. Wątpię, aby np. biskup pił z którymś z nich piwo, a zwłaszcza z dziećmi
UsuńNie twierdzę, że konkurs, w którym brałaś udział, był ustawiony. Ja mam złe doświadczenia z konkursami poetyckimi, które częściowo na pewno były ustawione, ale na pewno są też konkursy literackie, gdzie jury rzetelnie i uczciwie ocenia uczestników.
UsuńKarolinko, nie przegrałaś. Najważniejsze, że spisałaś rodzinne losy. To się liczy.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)