Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

wtorek, 14 maja 2019

926. O butach w kontekście wczorajszych zakupów

Nic na to nie poradzę, że jestem kobietą i jako klasyczny przedstawiciel mojej płci miewam czasami dziwne zachcianki czy też marzenia. Zresztą każdy je ma, nie zależnie od płci czy też sprawności. 
Bo czy jako osoba niepełnosprawna z ograniczeniami w poruszeniu się nie mogę marzyć o czymś tak banalnym dla każdej kobiety jak but na obcasie. Nie mówię o szpilkach, bo to już wyższa szkoła jazdy, ale o obcasie. Inna sprawa, że z powodu zaburzeń równowagi nie zrobię w nich ani kroku. Już próbowałam i nie skończyło się to dla mnie dobrze, uwierzcie mi. Zresztą zaburzenia równowagi to jedno, a koślawe stopy to drugie. Ledwie chodzę w balerinach, które mi spadają, a co tutaj już mówić o bucie na obcasie... 
Najlepsze jest dla mnie sportowe obuwie, najlepiej stabilizujące kostkę i dające się zawiązać. Wiem, wymagająca jestem w tej kwestii, jednak w takich butach chodzi mi się najbardziej stabilnie i najpewniej. Co nie oznacza, że nie mam żadnych wyjściowych butów. Mam, piękne zamszowe na grubej podeszwie, granatowe wiązane, kilka par czegoś w rodzaju sandałów, wspomniane już baleriny, kapcie, nawet klapki na basen. Także teoretycznie wybór mam spory.
Mnie jednak od dłuższego czasu marzyły się jeszcze jedne sandały, takie bardziej na co dzień. Bo ileż można chodzić w adidasach czy też trampkach. Zwłaszcza kiedy są upały. A te sandały co mam to są typowo do kościoła, bądź na jakieś krótsze spotkanie i nie bardzo nadają się na dłuższą metę. Od razu powiem, że tzw. japonki też odpadają, tak samo jak sandały tego typu:
Ja szukałam czegoś takiego:
Mam nadzieję, że od razu dostrzegacie różnicę pomiędzy pierwszym, a drugim. Ten drugi typ jest bardziej stabilny, a tylko stabilność sprawia, że stawiam pewne kroki. Mój problem polega też na tym, że mam szczuplutką, a długą nogę(i dlatego najbardziej lubię sznurowane buty, które dają się przyciągnąć), toteż paski w sandałach też muszą być regulowane. A przynajmniej dobrze, aby takie były. No i stabilizacja pięty jest dla mnie bardzo ważna. W tym wszystkim estetyka schodzi na dalszy plan.
Już kilka razy widziałam te moje wymarzone buty, jednak za każdym razem ich cena nieco mnie powalała. Aż tu ostatnio przez przypadek natchnęłam się w TV na reklamę "Lidla", a w niej... tak... sandały... i to w całkiem znośnej cenie. Co prawda była to edycja dla dzieci, ale chłopięcy model skradł moje serce. Na plus działała też skórzana wkładka, nie żadne tam tworzywo sztuczne. No i największy model miał numer 37, więc istniała szansa, że będzie na mnie pasować.
I jak niezbyt lubię zakupy w supermarketach, tak wczoraj udałam się do miejskiego "Lidla" z samego rana. No bo wiecie, nie wiedziałam ile będzie tych największych modeli na stanie, a za bardzo mi na nich zależało. Oczywiście liczyłam się z wariantem, że ta 37 będzie na mnie za mała, ale co innego jest zrezygnować z zakupu czegoś, bo nie pasuje to rozmiarowo niż nie kupić tego, bo zabrakło na stanie. Jakoś szybko odnalazłam kosz z sandałami i zaczęłam szukać odpowiedniej pary. Szkoda, że wszystko jest rzucone byle jak, łatwiej by było, gdyby poukładali wszystko rozmiarami. Ale z drugiej strony, znając ludzi, wszystko byłoby i tak przemielone. Szybciej znalazłam dziewczęcą wersję sandałów i nawet okazało się, że rozmiar 37 jest dla mnie ciut za duży(ale na 36 już nie mogłam trafić), ja jednak uparłam się na męską wersję. Już byłam skłonna sobie odpuścić, kiedy w moje dłonie trafił poszukiwany numer. Przymierzyłam - pasuje jak ulał, ani za duży, ani za mały. Zrobiłam kilka kroków - no po prostu kapcie. Ze zdecydowaniem włożyłam je do koszyka i jeszcze poszłam na dział zwierzęcy kupić Pusi coś do jedzenia. W efekcie dostała trzy puszki z różnymi smakołykami.
Kurcze, nawet nie wiecie jaka jestem szczęśliwa z tego zakupu(oczywiście sandałów, bo miauczące futro cieszy się z czegoś innego). Już miałam sobie je kupić do Panamy, ale wtedy ceny były zabójcze. A teraz na lato będzie jak znalazł. O ile oczywiście będzie lato, bo na razie ciągle pada.
Tak więc marzenia wcale nie muszą być wielkie. Czasami są całkiem przyziemne. Ale ich spełnienie i tak cieszy.

32 komentarze:

  1. oj nie łatwo znaleźć wygodne sandały, oj nie łatwo.... sama se naszukałam i... kupiłam takie same jak miałmam poprzednio. Była to ostatnia para więc raczej o kolejną taką samą nie łatwo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to są pierwsze tego typu sandały w moim życiu. Zobaczymy jak się sprawdzą i ile wytrzymają. Jak będą ok, to będziemy kupować dalej, jak nie, to nie.

      Usuń
  2. W Lidlu są czasem fajne rzeczy. Sama przymierzałam się nawet do jednych sandałków (innych niż pokazujesz) ale niestety paski od spodu były pokryte czymś sztucznym, a ja muszę mieć skórę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na reklamę trafiłam zupełnie przypadkiem :). Paski w tych moich są w sumie grube, takie o jakie mi chodziło, więc jest szansa, że "przeżyją" lato. A może i więcej.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  3. Oj sama bym takie sobie kupiła, ale na razie pogoda taka, ze trzymam się takich jakby balerinek. Ale do takich sandalow się przymierzam, bo mam dość rozpadajacych się po lecie japonek. A jak już biorę to z wkladka jakaś sensowna w sensie spodem.
    I chować musze bo koty lubi A sobie zrobić poziomy drapak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie japonki wcale się nie nadają. Ledwie chodzę w tradycyjnych klapkach. Dlatego cieszę się, że te sandały mają takie zapiętki, co dodatkowo ustabilizuje mi stopę. Oj tak, z tymi spodami to czasami jest prawdziwy dramat...
      Dla kotków wszystko może być drapakiem :)

      Usuń
  4. Oj wiem co to za kłopot kupić wygodne obuwie. Niech Ci się sandały dobrze noszą.

    OdpowiedzUsuń
  5. oj tak, wygodne buty to duża ulga dla stóp i radość z zakupów:)
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że dobrze będzie mi się w nich chodziło, bo na razie nie miałam okazji wykorzystać ich w praktyce.

      Usuń
  6. Witaj pięknym majem
    Tak powinnam napisać, ale czy rzeczywiście mamy piękny i słoneczny maj? Taki zapewne byśmy chcieli. Ale przecież jest on typowy.
    Dlatego w te niektóre szare, deszczowe chętnie wybrałabym się na zakupy i kupiła nowe sandały. Dobrze wiem, że wygodne i stabilne buty to podstawa. A takie nie jest łatwo kupić. Coś o tym wiem, ale jak już się uda, to radość ogromna.
    Życzę dużo słońca i życzliwości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo Ismeno za tak miły komentarz. To prawda, wygodne buty to podstawa, dlatego nie gonię za modą.

      Usuń
  7. Znam to znam mi też jest ciężko kupić buty więc cieszę się jak jakieś dobre dostane

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie przepadam za sandałami. Mam tylko jedne. Na obcasie, ale bardzo stabilnym. Uwielbiam je.
    O dobre buty, w ogóle jest trudno. Fajnie, że Ci się udało znaleźć takie, o jakich myślałaś. Mała rzecz, a cieszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niby też nie, ale z drugiej strony dobrze mieć wygodne obuwie, w którym noga po prostu odpocznie.

      Usuń
  9. Cieszę się Karolinko, że udało Ci się kupić swoje wymarzone sandałki. Mam nadzieję, że będą Ci dobrze służyć.
    Buziaczki!

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie tylko Ty masz problem, ja mam podobny, dlaczego, długo by opowiadać, ale moje buty też musza być solidne i z wiązaniem, w szpilkach nie chodziłam NIGDY!
    Skoro znalazłaś to super zakup!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję jotko za ten komentarz. Dzięki niemu utwierdziłam się w przekonaniu, że kobieta nienosząca szpilek wcale nie musi być mniej kobieca od tych, które je noszą :)

      Usuń
  11. Karolinko cieszę się razem z Tobą i rozumiem Twoją radość, bo też mam zawsze problem z dobraniem butów na moje problematyczne stopy.
    Ściskam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wygodne obuwie to podstawa. Ja mam haluksy i muszę się nieźle nabiegać by znaleźć odpowiednie buty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam ogólnie trochę zniekształcone stopy przez mpd + wysoką stopę na podbiciu, więc znalezienie dla mnie butów jest trochę kłopotliwe, aczkolwiek udaje się...

      Usuń
  13. Też mam duży problem z butami. Moja stopa jest szeroka, długa (41-42) i wysoką w podbiciu. I dziś udało mi się wreszcie kupić buty, których szukałam z 3 lata. W dodatku że zniżką:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, warto łapać okazje jeżeli są :)
      Gratuluję kupienia butów, mam nadzieję, że będą się Ci dobrze nosiły.

      Usuń
  14. Najważniejsze, że udało Ci się spełnić marzenie. Myślę, że marzenia nie mają miary, wszystkie są wielkie i warto je realizować. Cieszę się Z Tobą Twoja radością 😘
    Pozdrawiam Alina

    OdpowiedzUsuń
  15. Są super. Też mi się podobają 🙂

    OdpowiedzUsuń
  16. Takie sandały kupuję co roku, nazywam je pielgrzymówki ;) Jak dopadnę, to staram sie kupić 2-3 pary, żeby było na zaś. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas niektórzy nazywają je jezuskami. Trochę bałam się kupować na zaś, bo nie wiem jak się sprawdzą, a za razem fundusze mi na to nie bardzo pozwalają. Ale w przyszłości, kto wie...

      Usuń