Ostatnio zamówiłam sobie większą partię książek z wojewódzkiej biblioteki. Na początku roku zwiększono limit zamawianych książek do 10, więc korzystam z tego bez skrupułów. Inna sprawa, że po ok. 2 tygodniach tych kilka książek zostaje przeczytanych i pora na wypożyczenie nowych. A równolegle czytam te, które mam w domowej biblioteczce. Lada chwila ich ilość przekroczy 600, podejrzewam jednak, że jakbym spisała wszystkie te, które przeczytałam w życiu, to ich liczba z powodzeniem przekroczyłaby 1000. Niezły wynik, jak na niespełna 29 lat życia i perspektywę bycia roślinką. Ci, którzy znają mój tryb życia z zewnątrz zastanawiają się, jak przy moim napiętym dniu znajduję jeszcze czas, na przeczytanie czegoś. Tymczasem nie wyobrażam sobie dnia bez kilku przeczytanych stron książki. A czytać można przecież wszędzie - nawet jadąc tramwajem na trening czy też pedałując na stacjonarnym rowerze.
Korzystając z luźniejszego dnia podjechałam autobusem do K-c. Kiedy wychodziłam z domu pogoda była nawet znośna. Wzięłam sobie jednak awaryjnie kurtkę, jakby miało zamiar padać. Mój pech polegał jednak na tym, że pod blokiem spotkałam tatę, który kazał mi zdjąć ją, bo jest zbyt ciepło. Oczywiście zdjęłam, bom posłuszne dziecko, ale zamiast schować ją do plecaka, tom oddała ją rodzicielowi. Mea culpa, bo po kilkudziesięciu było prawdziwe oberwanie chmury. A że byłam poza autobusem, bo już dojechałam do miejsca mojego przeznaczenia, to dostało się także i mnie.
To był wyjątkowo siarczysty deszcz, uderzenie jego kropli aż bolało. A akurat po drodze nie było odpowiedniego miejsca, aby się schować. Ja jednak obawiałam się nie tyle o siebie, ile o książki w plecaku, które zresztą nie były moje. Gdybym miała kurtkę, mogłabym zakryć nią plecak. A tak byłam zupełnie bezbronna. Na szczęście udało mi się wreszcie dotrzeć do biblioteki i wymienić książki na nowe. I wiecie co - te, które miałam w plecaku nie były wcale w tak bardzo opłakanym stanie, na szczęście.
Potem jeszcze jakąś godzinę poczekałam aż minie największe oberwanie chmury(przy okazji plując sobie w brodę, że posłuchałam taty), wykorzystując ten czas, a jakżeby inaczej, na czytanie książki(to apropos pytania, kiedy znajduję czas na przyjemności), aż w końcu deszcz zmalał na sile do tego stopnia, że mogłam spokojnie sobie przejść na przystanek autobusowy. Mimo wszystko trochę jednak sweter mi nasiąkł wodą i marzyłam o tym, aby jak najszybciej znaleźć się w domu. Tym bardziej, że dodatkowo wiał dość chłodny wiatr. Nawet na treningu nie mam tak ekstremalnych warunków, bo w takim przypadku albo jest on odwołany, albo przeniesiony.
P.S. 1. Mam nadzieję, że w sobotę i w noc z soboty na niedzielę będzie znośna pogoda, bo znowu jadę na Lednicę i nie uśmiecha mi się tkwić w deszczu, tym bardziej, że po niedzieli mam zdawać słówka z angielskiego;
P.S. 2. W związku z tym, że ostatnio nie dotarłam na zajęcia nie przekazałam babce od angielskiego, żem niepiśmienny człek i że napisanie 60 wymaganych słówek może przerosnąć moje wątłe siły w dłoniach. I myślę, czy uderzać w sekretariat z pytaniem, kiedy można ją zastać, czy może lepiej napisać do niej meila w tej sprawie.
P.S. 3. Zakwitnął mi jakiś kwiatek i nieziemsko pachnie, czuję się jak w raju. A Młoda się jeszcze nabija, że fajnymi perfumami wypsikałam mieszkanie.
Współczuję przemoknięcie, pogoda niestety nas nie rozpieszcza. Obyś się tylko nie przeziębiła. Pozdrawiam serdecznie Karolinko.:)
OdpowiedzUsuńNo niestety, skończyło się przeziębieniem...
UsuńKarolinko, jesteś pięknym dowodem na to, że człowiek ( lekarz) wie niewiele, a Bóg może wszystko.Nie znam drugiej osoby, która by tyle i tak szybko czytała.
OdpowiedzUsuńNiezbadane są wyroki Boże...
UsuńCzytam, bo lubię i to dla mnie najlepszy sposób na spędzanie wolnego czasu. Choć nie ukrywam, że zdarzają się i gorsze chwile, kiedy moje czytelnictwo ma tendencję spadkową...
W maju zmokłam już nie raz, najbardziej to przykre gdy trzeba w mokrych spodniach i butach siedzieć do 16.00 w pracy...
OdpowiedzUsuńOj, wiem coś o tym. Też nie lubię siedzieć w mokrych rzeczach...
Usuńniestety, maj był bardzo deszczowy,ale już ma iść ładniejsza pogoda:)
OdpowiedzUsuńTa pogoda jest jak dla mnie za bardzo zmienna
UsuńOch współczuję Ci Karolino. Nie cierpię, gdy pada z zaskoczenia i gdy zmoknę.
OdpowiedzUsuńChyba nikt tego nie lubi
UsuńJa też lubię kwitną kwiaty w domu zupełnie wtedy jak inaczej się czuje.jestem pełna podziwu dla ilości książek którą czytasz. U mnie z książkami ostatnia gorzej ale też nie wyobrażam sobie życia bez książek
OdpowiedzUsuńNiestety, już ten kwiatek przekwitł... Ale w drodze jest kolejny.
UsuńMyślę Marzenko, że jesteś usprawiedliwiona tym niżem czytelniczym ze względu na dzieci :)
Podobno od piątku ma być już słonecznie i cieplutko więc spokojnie :)
OdpowiedzUsuńDużo czytasz Karolinko, to wspaniale.
Przesyłam uściski!
Lubię książki. To takie moje dziwactwo :)
UsuńLiczby książek naprawdę imponujące, wielce podziwiam Twoje zamiłowanie do książek i to, jak szybko chłoniesz jedną po drugiej, coś pięknego! Pozdrawiam cieplutko i zostaję tu u Ciebie na dłużej ;)
OdpowiedzUsuńCzytanie jest moim hobby od zawsze. Nie wyobrażam sobie dnia bez przeczytania chociaż kilku stron książki
UsuńNiestety wiosna w tym roku nas nie rozpieszcza, a szkoda bo to moja ulubiona pora roku.
OdpowiedzUsuńImponuje mi ilość przeczytanych książek, ja się staram przeczytać przynajmniej jedną w miesiącu.
Pozdrawiam cieplutko :)
Też żałuję, że jest tak bardzo deszczowo.
UsuńJedna książka w miesiącu to też jest coś.
Podziwiam zapał czytelniczy, Karolinko.
OdpowiedzUsuńPodobno ma już być cieplej, więc będzie można chodzić bez kurtki. Ale Twoja przygoda pokazuje, że czasem warto... nie słuchać rodziców:)
Buziaczki.
Tak, czasami warto postawić na swoim. Ale tylko czasami :)
UsuńTegoroczny maj jest nieobliczalny. U mnie ulewy są nagminne.
OdpowiedzUsuńW warzywniku jest tak bardzo mokro, że myślę o posadzeniu ryżu.
Pozdrawiam serdecznie:)
Miejmy nadzieję, że czerwiec będzie lepszy
UsuńŻyczę Ci ładnej pogody w weekend. I żeby u nas też była w miarę, bo mój najstarszy synio idzie na pielgrzymkę do Wiela.
OdpowiedzUsuńPogoda w weekend się udała. Mam nadzieję, że u Was też było pięknie, dzięki czemu Ksawcio mógł bez problemów wziąć udział w pielgrzymce.
Usuń