Cały czas uczę się pozytywnego myślenia. Czasami przychodzi mi to łatwiej, czasami trudniej. Ciężko jest myśleć o czymś w pozytywny sposób, jeżeli już raz człowiek się sparzył. Ostatnio mam wrażenie, że moje życie przypomina mit o Syzyfie, który nieustannie wtacza ciężki głaz na górę, a kiedy jest już na szczycie, ten głaz spada z hukiem w dół. Tak jest też ze mną. A jednak ratuję się myślą, że inni mają dużo gorzej ode mnie, że mogą tylko pomarzyć o takim życiu jak ja. I to chyba sprawia, że po licznych życiowych porażkach jeszcze nie zwariowałam, jeszcze jakoś się trzymam.
Teraz wtaczam kolejny głaz pod stromą górę. Jest ciężko, życiowe porażki zdecydowanie odebrały mi siły. A jednak wierzę w to, że dam radę, że znajdę w sobie siłę do marszu pod tą górę, że wreszcie stanę na jej szczycie z rękami w geście zwycięstwa. I może potem wypiję lampkę szampana, chociaż nie powinnam pić alkoholu ze względu na stałe leki, które przyjmuję. Ale chyba od umoczenia warg nic mi nie będzie.
A jednocześnie chcę mieć w dalszym ciągu świadomość, że to nie ja mam w tym wszystkim najgorzej, że są ludzie, ze znacznie większym bagażem niesionych doświadczeń niż ja.
A jednocześnie chcę mieć w dalszym ciągu świadomość, że to nie ja mam w tym wszystkim najgorzej, że są ludzie, ze znacznie większym bagażem niesionych doświadczeń niż ja.
Mam nadzieję, że i dla nich zaświeci kiedyś słońce.
Bo przecież nasze życie nie musi się składać z samych klęsk. Powinno się też w nim znaleźć miejsce na sukcesy, chociażby najdrobniejsze.
Jestem na 124 stronie "Wolontariatu jako działanie prospołeczne w obszarze pomocy społecznej i pracy socjalnej", przede mną jeszcze ponad 100 stron. Jest dobrze. I jeszcze przetłumaczyłam sobie wszystkie 200 słówek na translatorium z angielskiego. Teraz trzeba tylko jakoś je wykuć na blachę.
Młodsza wysłała mi SMS-a, że jej proponowane oceny z matematyki i fizyki na koniec roku to dostateczne. I pyta się, czy się z tego cieszę... W sumie nie moje oceny, a że jej cały rok tłumaczyłam to i owo to już swoją drogą. Młoda natomiast dostała kociokwika przed egzaminem z matematyki. W myśl zasady: nie wiem kiedy mam, ale wiem, że i tak go nie zdam. Spoko, jakby co jest jeszcze drugi termin. M. nic nie mówi, on tylko krzyczy, że będzie strajkował, aby usunęli matematykę z programu szkoły podstawowej. Ale, że co? On chce strajkować w wieku niespełna trzynastu lat? Nie za wcześnie? A tak na serio to chyba jeszcze nie jest świadomy tego, że w przyszłym roku szkolnym dojdzie mu fizyka i chemia. Ciekawa jestem jak na nie zareaguje...
I jeszcze na dokładkę Pusia znalazła sobie nową zabawę pt. jeżdżenie na klamce od drzwi wejściowych. Dzisiaj tak szalała, że aż zatrzasnęła sobie drzwi będąc na korytarzu. Ale nie myślcie sobie, że królewna wskoczy na klamkę od drugiej strony, aby sobie je otworzyć. Otóż będzie tak długo drzeć pyszczek, aż ktoś jej otworzy. Cwaniactwo do potęgi entej.
Jutro bieg. Trzymajcie kciuki, abym dobiegła, a nie doturlała się. Bo w sumie wszystko jest możliwe.
I jeszcze na dokładkę Pusia znalazła sobie nową zabawę pt. jeżdżenie na klamce od drzwi wejściowych. Dzisiaj tak szalała, że aż zatrzasnęła sobie drzwi będąc na korytarzu. Ale nie myślcie sobie, że królewna wskoczy na klamkę od drugiej strony, aby sobie je otworzyć. Otóż będzie tak długo drzeć pyszczek, aż ktoś jej otworzy. Cwaniactwo do potęgi entej.
Jutro bieg. Trzymajcie kciuki, abym dobiegła, a nie doturlała się. Bo w sumie wszystko jest możliwe.
to ja trzymam kciuki najmocniej jak mogę!
OdpowiedzUsuńokularnicawkapciach.wordpress.com
Dziękuję Magdo :*
UsuńPusia to niezła spryciula.:)
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki, ale jestem pewna, że dasz radę Karolinko.:)
Cwaniaczek do potęgi entej!
UsuńDziękuję, dałam radę
Ma kot fantazję, nie powiem:-)
OdpowiedzUsuńOczywiście, że trzymam kciuki i to mocno!
Czasami nie wiem skąd ona bierze te pomysły.
UsuńDziękuję za trzymanie kciuków
Trzymam kciuki bardzo mocno Karolino. Masz fajnego i mądrego kotka.
OdpowiedzUsuńChyba jak śpi i jeść nie woła :)
UsuńDziękuję za trzymanie kciuków, przydało się
Wierz mi Kochana, że nie tak ważne jest czy dobiegniesz czy się doturlasz. Najważniejsze jest to, że bierzesz udział, bo trzeba mieć ogromną odwagę, by występować publicznie. Minionej nocy przeczytałam, że na zapobieganie zakrzepom i zatorom zaleca się wypicie lampki czerwonego wina. By zatory i zakrzepy Cie nie dopadły, proponuję wypicie wina zamiast szampana, gdy już zdobędziesz tę upragnioną górę. Za Młodszą(domyślam się, że to siostra) trzymam kciuki na egzaminie, a M powiedz, że matematykę należy znać, by nie przegapić momentu zostania milionerem. Pozdrawiam serdecznie wesołą Trójcę.
OdpowiedzUsuńWłaśnie nie za bardzo mogę pić alkohol, więc wino odpada.
UsuńMłodsza i Młoda to moje kuzynki. A do M. mam coraz mniej siły. On musi dojrzeć do pewnych spraw.
Ja też trzymałam kciuki, Karolinko.
OdpowiedzUsuńUściski.
Dziękuję, Gosiu
UsuńA ja w Ciebie wierzę, poradzisz sobie ze wszystkim czego pragniesz. Trzymam oczywiście kciuki i przesyłam buziaki!
OdpowiedzUsuńDziękuję Ewo
Usuń