Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

wtorek, 28 maja 2019

937. Lunęło jak z cebra

Ostatnio zamówiłam sobie większą partię książek z wojewódzkiej biblioteki. Na początku roku zwiększono limit zamawianych książek do 10, więc korzystam z tego bez skrupułów. Inna sprawa, że po ok. 2 tygodniach tych kilka książek zostaje przeczytanych i pora na wypożyczenie nowych. A równolegle czytam te, które mam w domowej biblioteczce. Lada chwila ich ilość przekroczy 600, podejrzewam jednak, że jakbym spisała wszystkie te, które przeczytałam w życiu, to ich liczba z powodzeniem przekroczyłaby 1000. Niezły wynik, jak na niespełna 29 lat życia i perspektywę bycia roślinką. Ci, którzy znają mój tryb życia z zewnątrz zastanawiają się, jak przy moim napiętym dniu znajduję jeszcze czas, na przeczytanie czegoś. Tymczasem nie wyobrażam sobie dnia bez kilku przeczytanych stron książki. A czytać można przecież wszędzie - nawet jadąc tramwajem na trening czy też pedałując na stacjonarnym rowerze. 
Korzystając z luźniejszego dnia podjechałam autobusem do K-c. Kiedy wychodziłam z domu pogoda była nawet znośna. Wzięłam sobie jednak awaryjnie kurtkę, jakby miało zamiar padać. Mój pech polegał jednak na tym, że pod blokiem spotkałam tatę, który kazał mi zdjąć ją, bo jest zbyt ciepło. Oczywiście zdjęłam, bom posłuszne dziecko, ale zamiast schować ją do plecaka, tom oddała ją rodzicielowi. Mea culpa, bo po kilkudziesięciu było prawdziwe oberwanie chmury. A że byłam poza autobusem, bo już dojechałam do miejsca mojego przeznaczenia, to dostało się także i mnie. 
To był wyjątkowo siarczysty deszcz, uderzenie jego kropli aż bolało. A akurat po drodze nie było odpowiedniego miejsca, aby się schować. Ja jednak obawiałam się nie tyle o siebie, ile o książki w plecaku, które zresztą nie były moje. Gdybym miała kurtkę, mogłabym zakryć nią plecak. A tak byłam zupełnie bezbronna. Na szczęście udało mi się wreszcie dotrzeć do biblioteki i wymienić książki na nowe. I wiecie co - te, które miałam w plecaku nie były wcale w tak bardzo opłakanym stanie, na szczęście. 
Potem jeszcze jakąś godzinę poczekałam aż minie największe oberwanie chmury(przy okazji plując sobie w brodę, że posłuchałam taty), wykorzystując ten czas, a jakżeby inaczej, na czytanie książki(to apropos pytania, kiedy znajduję czas na przyjemności), aż w końcu deszcz zmalał na sile do tego stopnia, że mogłam spokojnie sobie przejść na przystanek autobusowy. Mimo wszystko trochę jednak sweter mi nasiąkł wodą i marzyłam o tym, aby jak najszybciej znaleźć się w domu. Tym bardziej, że dodatkowo wiał dość chłodny wiatr. Nawet na treningu nie mam tak ekstremalnych warunków, bo w takim przypadku albo jest on odwołany, albo przeniesiony.

P.S. 1. Mam nadzieję, że w sobotę i w noc z soboty na niedzielę będzie znośna pogoda, bo znowu jadę na Lednicę i nie uśmiecha mi się tkwić w deszczu, tym bardziej, że po niedzieli mam zdawać słówka z angielskiego;
P.S. 2. W związku z tym, że ostatnio nie dotarłam na zajęcia nie przekazałam babce od angielskiego, żem niepiśmienny człek i że napisanie 60 wymaganych słówek może przerosnąć moje wątłe siły w dłoniach. I myślę, czy uderzać w sekretariat z pytaniem, kiedy można ją zastać, czy może lepiej napisać do niej meila w tej sprawie.
P.S. 3. Zakwitnął mi jakiś kwiatek i nieziemsko pachnie, czuję się jak w raju. A Młoda się jeszcze nabija, że fajnymi perfumami wypsikałam mieszkanie. 

24 komentarze:

  1. Współczuję przemoknięcie, pogoda niestety nas nie rozpieszcza. Obyś się tylko nie przeziębiła. Pozdrawiam serdecznie Karolinko.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Karolinko, jesteś pięknym dowodem na to, że człowiek ( lekarz) wie niewiele, a Bóg może wszystko.Nie znam drugiej osoby, która by tyle i tak szybko czytała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezbadane są wyroki Boże...
      Czytam, bo lubię i to dla mnie najlepszy sposób na spędzanie wolnego czasu. Choć nie ukrywam, że zdarzają się i gorsze chwile, kiedy moje czytelnictwo ma tendencję spadkową...

      Usuń
  3. W maju zmokłam już nie raz, najbardziej to przykre gdy trzeba w mokrych spodniach i butach siedzieć do 16.00 w pracy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, wiem coś o tym. Też nie lubię siedzieć w mokrych rzeczach...

      Usuń
  4. niestety, maj był bardzo deszczowy,ale już ma iść ładniejsza pogoda:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Och współczuję Ci Karolino. Nie cierpię, gdy pada z zaskoczenia i gdy zmoknę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też lubię kwitną kwiaty w domu zupełnie wtedy jak inaczej się czuje.jestem pełna podziwu dla ilości książek którą czytasz. U mnie z książkami ostatnia gorzej ale też nie wyobrażam sobie życia bez książek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, już ten kwiatek przekwitł... Ale w drodze jest kolejny.
      Myślę Marzenko, że jesteś usprawiedliwiona tym niżem czytelniczym ze względu na dzieci :)

      Usuń
  7. Podobno od piątku ma być już słonecznie i cieplutko więc spokojnie :)
    Dużo czytasz Karolinko, to wspaniale.
    Przesyłam uściski!

    OdpowiedzUsuń
  8. Liczby książek naprawdę imponujące, wielce podziwiam Twoje zamiłowanie do książek i to, jak szybko chłoniesz jedną po drugiej, coś pięknego! Pozdrawiam cieplutko i zostaję tu u Ciebie na dłużej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytanie jest moim hobby od zawsze. Nie wyobrażam sobie dnia bez przeczytania chociaż kilku stron książki

      Usuń
  9. Niestety wiosna w tym roku nas nie rozpieszcza, a szkoda bo to moja ulubiona pora roku.
    Imponuje mi ilość przeczytanych książek, ja się staram przeczytać przynajmniej jedną w miesiącu.
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też żałuję, że jest tak bardzo deszczowo.
      Jedna książka w miesiącu to też jest coś.

      Usuń
  10. Podziwiam zapał czytelniczy, Karolinko.
    Podobno ma już być cieplej, więc będzie można chodzić bez kurtki. Ale Twoja przygoda pokazuje, że czasem warto... nie słuchać rodziców:)
    Buziaczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, czasami warto postawić na swoim. Ale tylko czasami :)

      Usuń
  11. Tegoroczny maj jest nieobliczalny. U mnie ulewy są nagminne.
    W warzywniku jest tak bardzo mokro, że myślę o posadzeniu ryżu.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Życzę Ci ładnej pogody w weekend. I żeby u nas też była w miarę, bo mój najstarszy synio idzie na pielgrzymkę do Wiela.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogoda w weekend się udała. Mam nadzieję, że u Was też było pięknie, dzięki czemu Ksawcio mógł bez problemów wziąć udział w pielgrzymce.

      Usuń