Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

wtorek, 19 listopada 2019

1060. Musiałam odmówić, bo nie dałabym rady

W sobotę rano została otworzona baza rodzin Sz.P. Pierwszy darczyńca znalazł się już po godzinie 9. Akurat jechałam na bieg, kiedy dostałam SMSa od liderki, że mam jak najszybciej się z nim skontaktować. Chwileczkę, na pierwszy kontakt mam 3 dni(a potem już w zależności od potrzeb), a ja tego popołudnia miałam co robić. Zignorowałam SMS, znam przecież procedury.
Drugi darczyńca zgłosił się kilka godzin później, ostatni - w niedzielę wieczorem. Wszystkie sześć rodzin znalazło już ludzi, którzy są chętni wspomóc ich chociaż trochę. Ze wszystkimi odbyłam już rozmowy - jestem dobrej myśli. Znowu okazało się, że moja wada wymowy nie jest problemem w porozumieniu się, więc nie jest chyba najgorzej(ech, chyba zacznę w siebie wierzyć pod tym względem). W ostateczności zostają jeszcze meile. 
Wszystko ładnie i pięknie szło, aż dzisiejszego wieczoru moja komórka radośnie oznajmiła, że liderka próbuje się ze mną skontaktować. Czar prysł. Ale cóż było robić, odebrałam aparat. W słuchawce usłyszałam przymilny głos, który zadał mi pytanie, czy nie zgodziłabym się zostać głównym wolontariuszem jeszcze jednej rodziny. Generalnie sprawa wygląda tak, że byliśmy u niej z Brutusem, który był jej głównym wolontariuszem, a ja tylko towarzyszącym, gdzieś w połowie października. Rodzina wielodzietna, z niepełnosprawnością jednego z rodziców. Już raz została objęta pomocą Sz.P., wiedziała więc o co chodzi. Jak rodzina jest dziewięcioosobowa, to i potrzeby ma większe, chociażby w kwestii ubrania, czy też jedzenia. Inna sprawa, że Brutus zostawił sobie cały opis na ostatnią chwilę. I, niestety, podobnie jak "mój" płot, nie przeszedł on u opisowca. Brutus się wkurzył, dzwonił mi najpierw, że chrzani taką robotę, potem, że będzie walczył tak jak ja o moją rodzinę. Z tego co widziałam, to miał wypełniony tylko jeden arkusz. I J. też widziała, bo ma wgląd we wszystkie arkusze. A że wie, że tworzę niezłe opisy, to zaproponowała mi przejęcie tej rodziny.
Ja jednak z ciężkim sercem odmówiłam. 
Po pierwsze - ja przy moich sześciu powoli się gubię, zwłaszcza że od tego roku nie używa się prawdziwych imion w opisach. Przy siódmej w mojej łepetynie może zapanować kompletny chaos.
Po drugie - gdyby zaproponowała mi to tydzień wcześniej prawdopodobnie nie miałabym problemu. Ale do finału zostało 2 i pół tygodnia. Prędzej niż w weekend nie siądę do tego wszystkiego, a nie wiem czy opisowiec mi wszystko by od razu przepuścił, czy też miałby jakieś "ale". Każde zaś jego "ale" opóźniłoby publikacje rodziny w bazie, a tym samym zmniejszyło jej szansę na znalezienie darczyńcy.
Po trzecie - nie ruszyła w tym roku w naszym mieście A.P., a mam rodzinę, w której dziecko potrzebuje na już tego typu wsparcia. Jak to się skończyło możecie sobie dopowiedzieć. W każdym razie sobotnie popołudnia mam jeszcze bardziej okrojone niż dotychczas. A wprowadzenie danych do arkusza jest czasochłonne.
I po czwarte - jak wcześniej rozmawiałam z Brutusem, to powiedział mi, że będzie za wszelką cenę walczył o tą rodzinę, choćby miał potem pisać skargę na opisowca(podobno nie tylko my mieliśmy problemy. Zresztą trudno nawet w moim przypadku mówić o problemach, bo na sześć opisów tylko do jednego miał wątpliwości, więc nie jest najgorzej). A ja go trzymam za słowo.
Poza tym wolontariat ma nieść radość, a w tym przypadku działałabym nie tylko pod presją czasu, ale i liderki. Szkoda moich pokładów energii.

14 komentarzy:

  1. Wyłożone łopatologiczne. Oby udało się rzeczowo rozmawiać dalej.

    OdpowiedzUsuń
  2. I to jest właśnie asertywność. I tak czasem trzeba, Karolinko.
    Ściskam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz Rację Karolinko, nie daj się zajeździć. Brawo za asertywność.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzeba być asertywnym, bo doba ma tylko 24 godzin i nasze siły też mają swój kres.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze jest znać swoje możliwości :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Całego świata nie uszczęśliwisz, i tak robisz wiele dobrego dla innych. Uściski Karolinko :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja myślałam, że udział w takim przedsięwzięciu jest bezstresowy co najmniej...

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak trzymaj Karolinko🧡😀🌺

    OdpowiedzUsuń
  9. Trudno tam u was pomagać, ale podziwiam, że się nie zniechęcasz. Uściski serdeczne :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Podjęłaś bardzo dobrą decyzję. Kiedy chodzi o pomaganie, nie może być stresu i frustracji, a takie uczucia towarzyszyłyby Ci gdybyś wzięła na siebie więcej niż jesteś w stanie ogarnąć. Byłaś po prostu asertywna, nie skrzywdziłaś nikogo. Zadbałaś o rodziny, którymi musisz się zająć. Jestem pełna podziwu dla akcji i wspieram ją zawsze, kiedy tylko mogę.
    Pozdrawiam Alina

    OdpowiedzUsuń
  11. Brawo za asertywność :)
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Pięknie :) Fajnie być docenioną, ale ... bez przesady z braniem na siebie kolejnych obowiązków.

    OdpowiedzUsuń
  13. Życzę Ci żebyś zawsze odmawiała, jak poczujesz, że coś jest nie tak , albo czegoś jest za dużo...sobie też zresztą:/
    Umiejętność powiedzenia NIE nie każdemu przychodzi łatwo, ale jak się mam własne niedomagania, to nie wolno robić nic ponad własne siły i te fizyczne i te psychiczne.
    A Ty jesteś wielka :) zawsze i we wszystkim...dlatego musisz sobie fubdowac "wakacje" czasami :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Grunt to świadomość
    Nie bierz na swoje ramiona krzyża, który nie jak nie ma się do Twoich ramion

    OdpowiedzUsuń