Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

wtorek, 8 grudnia 2020

1245. Zupełnie inne świętowanie

Na samym początku mojej notatki chciałabym wszystkich Was serdecznie powitać i powiedzieć Wam, że bardzo się cieszę z obecności Was wszystkich i każdego z osobna w moich skromnych progach, jak też podziękować Wam za każdy komentarz. To tak apropo dzisiejszego zadania ze zdrapki adwentowej, aby wysłać komuś dobrą myśl, albo napisać list. Chociaż mam nadzieję, że zdajecie sobie sprawę z tego, że i tak się cieszę z tego, że tu jesteście. 
Wspomnienie Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w tradycji salezjańskiej zawsze było uroczyście obchodzone. Wszak to 8 grudnia 1841 miało miejsce pamiętne spotkanie św. Jana Bosko z ubogim mularczykiem, Bartłomiejem Gemellim, które skutkowało założeniem w niedługim czasie pierwszego Oratorium, miejsca, gdzie chłopcy tacy jak Bartłomiej znaleźliby schronienie oraz zdobyliby podstawowe wykształcenie. Z czasem sieć Oratoriów stawała się coraz gęściejsza. Wreszcie idea wykroczyła poza granice Italii i rozeszła się po całym świecie.
Jak większość z Was wie, ja także jestem związana z ruchem salezjańskim, nie tylko poprzez księży salezjanów posługujących w naszej parafii, ale też i bycie animatorem w należącym pod nią Domu Młodzieżowym. To już 10 lat, kiedy jeden z księży nie tylko zauważył mój potencjał, ale też zaufał mi.
Zawsze 8 grudnia była uroczysta Msza święta, obstawiona przez animatorów oraz scholę z nich złożoną, a w najbliższy weekend zajęcia pokazowe działalności Oratorium. Pamiętam nawet jak w 2011 roku wystawiliśmy przedstawienie dotyczące zaufania Maryi Pannie(ja grałam jedną z moich ulubionych świętych, Bernadetę z Lourdes). Wiele osób mi wtedy mówiło, że to było wspaniałe. 
W tym roku szkolnym jeszcze nie ruszyliśmy z zajęciami z wiadomego powodu. Ja mam tylko indywidualne zajęcia z M.(oraz Kropką). Tradycyjnie jednak poszłam na Mszę o godzinie 18:00(rezygnując tym samym z Mszy o 7 rano). Może nie było aż tak uroczyście jak zwykle, jednak podczas nabożeństwa dwójka chłopców zasiliła szeregi ministranckie. W tym wszystkim zabrakło mi jednak akcentu salezjańskiego. Jednak z drugiej strony to proboszcz jest niezbyt chętny działalności Oratorium(czyżby nie wiedział na co się pisze wybierając tą formację duchową?).
Już spieszę i nadrabiam to jego niedopatrzenie moim wierszem sprzed 4 lat, który już raz zagościł na łamach tego bloga. Mam nadzieję, że przypadnie Wam on do gustu(tym, którzy jeszcze go nie czytali):

Jak Bartłomiej
Chciałabym być jak Bartłomiej,
co przyszedł zziębnięty do księdza Bosko.
A on nie wygnał go, nie potępił,
otoczył prawdziwą ojcowską troską.
Chciałabym tak jak młody Bartłomiej,
natchnąć jakiegoś młodego kapłana.
Aby tak samo jak święty Jan Bosko,
wskazywał niesfornym drogę do Pana.
Chciałabym tak jak biedny Bartłomiej,
czuć ciepło gościnnej zakrystii kościelnej.
Chciałabym, lecz nie potrafię,
nie potrafię, to pewne...

Grudniowe dni dość szybko przesuwają się do przodu. W oczekiwaniu na przyjście Zbawiciela pomaga mi nie tylko codzienne uczestnictwo w roratach(chociaż czasami tak trudno zwlec się o 6 rano z ciepłego łóżka, a wydawałoby się, że jestem zahartowana we wczesnym wstawaniu), nie tylko słuchanie audycji nadawanych w Radiu eM, ale też kalendarz adwentowy. Kalendarz nietypowy. Zapewne większości z nas kalendarz kojarzy nam się z odkrywaniem każdego dnia słodyczy lub innych przyjemności. Tymczasem kiedy w pierwszą niedzielę adwentu usłyszałam o kalendarzu adwentowym w formie zdrapki pomyślałam sobie, że muszę ją zdobyć. Jeszcze tego samego dnia zamówiłam sobie taką zdrapkę, jednak dopiero w sobotę ją odebrałam z hurtowni. Jak dla mnie ciekawy sposób na przeżycie adwentu od strony duchowej.

A skoro dzisiejsze zadanie polegało na wysłanie komuś dobrej myśli, postanowiłam zrobić kilka kartek świątecznych. I tak z głośnika komputerowego leciała pieśń "Przyjdź Jezu, przyjdź", a na czystych arkuszach papieru pojawiało się dzieciątko na sianku w żłobie.

Może rysunki nie zachwycają, przynajmniej się starałam. Napisałam też życzenia świąteczne. Chciałam je wydrukować, a tu klops, chyba tusz w drukarce się skończył. Zresztą jak ostatnio drukowałam arkusze do spotkania Sz.P.(dostałam tylko jeden, a rodzin miałam 3), to gdzieniegdzie mi poprzerywało. Bardzo często słyszę od osób związanych z edukacją, że dokładają do tego całego interesu. Cóż, mam podobnie. Jak nie muszę czegoś drukować na Sz.P., to znów drukuję zadania dla M. i Kropki(a potem podjeżdżam i wrzucam im je do skrzynek pocztowych), zaś w tzw. "normalnych czasach" dochodzi jeszcze drukowanie materiałów na Oratorium oraz scenariuszy na nabożeństwa w kościele. Nikt się nie pyta, czy mamy na czym to robić, po prostu ma być i basta! A my zaciskamy zęby(i niekiedy pasa) i robimy, bo nikt inny tego za nas nie wykona...

16 komentarzy:

  1. Na masz rację, dokładamy, ale jeśli nie dołożymy, to moglibyśmy czekać do...wiesz czego.
    Zadania żadnego nie mam, ale tez posyłam Ci dobre myśli:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny wiersz poetko i wspomnienie o sw.Janie Bosko.Kalendarz adwentowy wspaniały, pierwszy raz taki widzę,kartki są od serducha .Pozdrawiam serdecznie.Milego adwentowania.

    OdpowiedzUsuń
  3. trochę ucieka mi tegoroczny Adwent, przez tego wirusa, wszystko takie inne!
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy taki kalendarz, inspirujący.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajny ten kalendarz, Karolinko.
    Twoje kartki i wiersze zawsze budzą mój podziw.
    Uściski.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknego czasu adwentu dla Ciebie <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiersz bardzo mi się podoba. A w stworzenie kartek włożyłaś mnóstwo serca i dlatego są szczególne. Pozdrawiam Cię serdecznie 😊

    OdpowiedzUsuń
  8. Niezwykły to kalendarz adwentowy, wspaniały pomysł. A kartki najpiękniejsze bo własnoręcznie zrobione i prosto z serca. Uściski Karolinko:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dowiedziałam się ciekawych rzeczy Karolinko. Wiersz piękny. :) .

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj mroźnym dniem Karolinko
    Lubię tu zaglądać i również się cieszę jak zaglądasz w moje zielone progi
    Pozdrawiam i uśmiecham się do Ciebie razem ze słońcem

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochana
    Post dający do myślenia, bo tematyka i czas takimi są😀💖
    Serdeczności zostawiam, zdrówka życząc😀🌼

    OdpowiedzUsuń
  12. 8 grudnia między godz 12-13 jest Godzina Łaski... I 8 grudzień właśnie jest tym dniem w którym o tym pamiętam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ciekawy ten kalendarz ! Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Rysunki powinny być wykonywane od serca :D. Wiersz piękny, a ja na roraty wciaż nie mogę się zwlec. Spróbuje po nockach w czwartek!
    Pozdrawiam i zapraszam na Blogmasy #swietasieodbeda

    OdpowiedzUsuń
  15. W tym roku jest inaczej , ale też staram sie codziennie z najmłodszym synem na roraty rano jechać. Wstajemy o 6.30 i wyjeżdżamy tak o 7.10, bo o 7.20 się zaczynają. Kończą się o 7.50 o ile ksiądz się nie rozgada. I wtedy pędzę syna do zerówki odstawić i szybko do domku, żeby starszych przypilnować czy już przy komputerach siedzą na lekcjach i małą się zajmuje. Choć ona ostatnio lubi pospać do 9.00, ale nie codziennie. Eh...
    A kalendarz masz super! Pierwszy raz taki widzę!

    OdpowiedzUsuń
  16. Witaj nadal adwentowo Karolinko
    Tak, wszystko jest teraz inne...
    Pozdrawiam nareszcie słonecznie

    OdpowiedzUsuń