Ta sprawa wstrząsnęła Warszawą - zaledwie 19-letni maturzysta, Grzegorz Przemyk, została brutalnie pobity w przerwie pomiędzy jednym egzaminem, a drugim. Kilka dni później umiera, zostawiając pogrążoną w bólu matkę i grono znajomych. Jedyny świadek pobicia, Cezary Filozof, wskazuje milicjantów jako głównych sprawców tragedii. Tymczasem organy państwowe starają się wmówić społeczeństwu, że to lekarze spowodowali śmierć młodego chłopaka. W procesach sądowych skazano sanitariuszy oraz lekarkę, którzy zajmowali się Grzegorzem, natomiast funkcjonariusze milicji zostali uniewinnieni. Wszystko zmieniło się wraz z nastaniem nowego ustroju - poprzednie wyroki zostały uchylone, a rzeczywiści sprawcy śmierci Grzegorza skazani(wyrok wydano na Arkadiusza Denkiewicza, który uniknął kary z powodów zdrowotnych). Tej chwili nie dożyła matka Grzegorza Przemyka, która zmarła trzy lata po synu.
Powyższa historia stała się kanwą wydarzeń filmu Jana Matuszyńskiego - "Żeby nie było śladów", reklamowanego w mediach jako "polski kandydat do Oskara". Pierwotnie wraz z Katką miałyśmy w planach iść na "Wyszyński - zemsta czy przebaczenie?", jednak tego dnia nie był grany w kinie. A że szkoda nam było zmieniać planów, to zdecydowałyśmy się na małą zmianę planów.
Akcja filmu zaczyna się w chwili, kiedy Grzegorz jest już po egzaminach maturalnych pisemnych, czekają go już tylko egzaminy ustne. Młody poeta marzy o studiach pedagogicznych. Mieszka wraz z mamą, a w ich mieszkaniu często spotykają się ludzie ze środowiska. Grzegorz dzieli swój pokój z Jurkiem Popielem(odpowiednik Cezarego Filozofa) i to z nim dzieli się swoimi zmartwieniami. Któregoś dnia chłopcy idą ulicą. Jurek dla żartu skacze na plecy Grzesia, ten się przewraca i mówi kilka niecenzuralnych słów. Pech chciał, że niedaleko przechodził patrol policji, który, z powodu braku dokumentów, zabiera Przemyka na komisariat. Tam zostaje brutalnie skopany, ale tak, "żeby nie było śladów". Wszystko widzi Jurek. W końcu udaje mu się przekonać oprawców Grzegorza, aby przestali. Skatowany chłopak zostaje przewieziony najpierw do szpitala psychiatrycznego, a następnie do domu, gdzie umiera. Jurek, jako jedyny świadek postanawia za wszelką cenę doprowadzić do ukarania sprawców tego czynu. Musi się ukrywać, popada też w konflikt z rodzicami. Ale jest też wspierany przez mamę kolegi, Barbarę, która do końca wierzy, że prawda zwycięży.
"Żeby nie było śladów" zdecydowanie nie należy do filmów łatwych i przyjemnych. Ukazuje wręcz brutalny świat. Świat, w którym w bezsensowny sposób przerywa się ludzkie życie. Świat, w którym wszyscy wszystkich podsłuchują, a także specjalne służby włamują się do mieszkań w poszukiwaniu kompromitujących materiałów. Świat, w którym milicja oraz organy wymiaru sprawiedliwości zastraszają ludzi i tak nimi kierują, aby składali nieprawdziwe zeznania(filmowa pani prokurator w pewnym momencie zaczęła mi działać na nerwy swoimi pytaniami). Zaś rodzice, aby chronić swojego syna nie zawahają się nawet iść na współpracę z SB, czy też wykorzystując korespondencje Jurka, pojechać do Warszawy i szantażem zastraszyć Barbarę Sadowską, aby wpłynęła na zeznania chłopaka. Okazuje się bowiem, że łączy ją z Jerzym coś więcej, niż tylko przyjaźń. Czy w tych realiach Jurek się nie zawaha i wskaże tych, którzy są winni śmierci przyjaciela? Tego dowiecie się oglądając film.


Straszna jest ta historia. A tym straszniejsza, że prawdziwa...
OdpowiedzUsuńTa historia akurat wyszła na jaw, ale ile jest takich, które zostały zatajone? Pozdrawiam
UsuńTo były okrutne czasy, choć niby wolność. Wiele ludzi było wtedy katowanych w więzieniach. Wiele grobów:-(((
OdpowiedzUsuńTak, niby zniesiono stan wojenny, a jednak obowiązywały różne przepisy w związku z nim wydane. Trochę to przerażające, a jednak - prawdziwe. Pozdrawiam
UsuńCiekawe, na ile jest to przekaz autentyczny, a na ile wizja reżysera lub scenarzysty?
OdpowiedzUsuńZ tym pytaniem to już bardziej do reżysera/scenarzysty
UsuńCzytałam książkę i nie dopatrzyłam się bliższych niż przyjacielskie kontaktów Barbary Sadowskiej z kolegą jej syna.
OdpowiedzUsuńMoże to tylko była taka wizja reżysera/scenarzysty. Pozdrawiam
UsuńAni filmu nie oglądałam ani książki nie czytałam.Z natury nie lubię filmów brutalnych ani książek ale życie pokazuje nam niestety takie wydarzenia.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńWiedziałam, że film może być ciężki, ale nie przypuszczałam, że aż tak. Pozdrawiam
UsuńFajnie Karolinko ze oglądasz takie filmy i potrafisz wyciągnąć z nich należyte wnioski. Wiele jest jeszcze takich spraw w Polsce ,które nigdy nie ujrzały światła dziennego.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
I być może nigdy nie ujrzą. A film jest mocny i zdecydowanie dla ludzi o mocnych nerwach. Pozdrawiam
UsuńKażdy film oparty na faktach autentycznych musi przekazać z siebie treść, która sprawi, że widz zacznie myśleć i zastanawiać się nad jego treścią. Tego też oczekuję od tego obrazu, który dopiero będę oglądał.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;)
Wiesz, minął tydzień od jego obejrzenia, a ja w dalszym ciągu nie mogę przestać o nim myśleć.
UsuńPozdrawiam
To była głośna sprawa, dobrze że temat wraca w mediach ale chyba nigdy nie będzie pewności jaka jest prawda.
OdpowiedzUsuńUściski Karolinko.
To jeszcze nie moje czasy, aczkolwiek o samej sprawie sporo czytałam w różnych źródłach. Przerażające...
UsuńJa wiem, że film pokazuje czarną rzeczywistość, jednak nie mam no siły oglądać takich filmów, bo potem bardzo wszystko przeżywam
OdpowiedzUsuńJa kiedyś też tak miałam, ale z czasem się chyba uodporniłam. Pozdrawiam
UsuńI w mojej rodzinie są tragiczne wspomnienie tamtych czasów, choć na szczęście nie takiego kalibru. Film pewnie obejrzę.
OdpowiedzUsuńUściski, Karolinko.
Moją na szczęście ominęły wszystkie ówczesne represje. Ale oni mieli "problemy" zaraz po wojnie. Pozdrawiam
UsuńLubię filmy na faktach, choć wtedy zawsze zostaje kwestia, na ile to rzeczywistość, a na ile wizja twórców. Ostatnio oglądałam raczej o cudzych tragediach, ale kiedyś pewnie będę chciała i ten obejrzeć.
OdpowiedzUsuńTylko od razu ostrzegam, że film jest "mocny" i nie daje o sobie zapomnieć. Pozdrawiam
UsuńIleż to takich spraw było, jest i na pewno będzie. Myślę, że tylko część z nich została odkryta. Przerażające jest to, że mamy jakieś plany życiowe, które w jednej chwili mogą się zawalić.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Karolinko:)
Właśnie od chwili obejrzenia filmu zaczęłam się zastanawiać, ile marzeń i planów przyjdzie nam spełnić, a ile nie. To ważny film, chociaż tragiczny. Pozdrawiam
UsuńStraszna historia. Ludzie ludziom... I mam wrażenie na to, co się dzieje ostatnio, że jakoś to wszystko znajomo wygląda.
OdpowiedzUsuńCzyżby historia zatoczyła koło? Pozdrawiam
UsuńWstrząsający film. Nie mam siły, by oglądać takie filmy.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Rozumiem, Haniu
UsuńWitaj jak zawsze weekendowo Karolinko
OdpowiedzUsuńFilm na pewno wstrząsający. Ale raczej go nie obejrzę. Nie chce wracać do tamtych lat. Dobrze pamiętam te czasy.
Pozdrawiam i spokojnego wieczoru życzę
Jasne, pewnie gdybym sama pamiętała tamte czasy, to też raczej trzymałabym się z dala od takich obrazów. A tak poznaję je głównie z książek i filmów. Pozdrawiam
Usuń