Wojciech Korfanty był Ślązakiem, jednak jego sława nie ograniczała się tylko do tego regionu Polski. Chociaż zasłynął jako dyktator powstań śląskich oraz wielki orędownik przyłączenia Śląska do odradzającej się po 123 latach Rzeczypospolitej Polskiej, to z powodzeniem odnajdywał się też na scenie politycznej. Za życia był bardzo szanowanym człowiekiem. Czy i dzisiaj warto o nim pamiętać?
20 kwietnia 2023 roku przypadło 150 lecie urodzin Wojciecha Korfantego. Z okazji bądź co bądź okrągłej rocznicy jego urodzin, Sejm ustanowił go jednym z patronów aktualnego roku.
Korfantego można określić na wiele różnych sposobów, jako ciętego redaktora, przedsiębiorcę, a nade wszystko jednego z największych górnośląskich polityków XX w. Ponadto wiódł barwne życie, w którym nie brakowało wzlotów i upadków, a pod względem ilości wrażeń i przygód spokojnie wystarczyłoby na kilka biografii.
Mimo swoich zasług został on niejako zapomniany. Na szkolnych lekcjach historii słyszy się o nim niewiele (nawet na poziomie rozszerzonym), a jeżeli już, to zdecydowanie mniej niż o jego politycznych przyjaciołach i przeciwnikach, w tym Józefie Piłsudskim, Wincentym Witosie czy też Ignacym Janie Paderewskim.
Co więcej, większość losowo zapytanych na ulicy osób zapytanych o Paderewskiego, Piłsudskiego albo Dmowskiego, pewnie będzie w stanie coś o nich powiedzieć, w zależności od swoich własnych sympatii i przemyśleń. Ale nazwisko Korfanty mało komu coś będzie mówiło. No, może mieszkańcy Katowic skojarzą go z aleją biegnącą przez sam środek miasta w kierunku Siemianowic Śląskich (miasta, w którym Korfanty przyszedł na świat, konkretnie w przysiółku Sadzawki), a absolwenci Wydziału Filologicznego UŚ mogą kojarzyć go jako srogo wyglądającą postać spoglądającą z pomnika.
Kim zatem był Wojciech Korfanty - "Śląski Bożyc", który pojawiał się na łamach gazet z całego świata? Górnoślązakiem z urodzenia, Polakiem z wyboru, Europejczykiem ze względu na wyznawane wartości i niezachwianą siłę w demokracji i dyplomacji, za którą zapłacił wielką cenę.
Czy tylko dlatego powinniśmy o nim pamiętać, zwłaszcza my, ludzie mieszkający na Górnym Śląsku i mówić o nim pomimo przepaści 150 lat od jego narodzenia. I dlaczego na katowickim rynku stoi wystawa, skromna bo skromna, poświęcona jego osobie?
- Wojciech Korfanty był z terenu Górnego Śląska. Urodził się w 1873 roku w rodzinie górnika Józefa Korfantego, na co dzień pracującego w kopalni Fanny. Wojciech nie zrobił tu jednak wielkiej kariery po przyjeździe z Wielkopolski czy też Galicji. Mimo to był nierozłącznie związany z tą częścią kraju, nawet kiedy wielokrotnie go opuszczał, czy to ze względu na studia, pracę, ambicje bądź też późniejsze prześladowania. Zawsze jednak tu wracał i zawsze pamiętał o "kraju lat dziecinnych", co dało się odczuć chociażby w jego publicystyce. Nie wstydził się też, ani nie wypierał swojego pochodzenia, a nawet w pewnym sensie korzystał na wizerunku "człowieka z ludu", kontrastując w ten sposób z większością ówczesnych polityków, w większości pochodzących z uprzywilejowanych warstw. Z dumą prezentował się jako self-made man, a to imponowało prasie światowej. Był też przykładem, że dzięki wsparciu udzielonemu przez innych, szczęściu i żelaznemu uporowi w realizacji zamierzonych celów można wiele osiągnąć. Ślązak z ludu, człowiek w meloniku, zdobył sławę nie tyle lokalną, ile międzynarodową, dlatego powinno się o nim pamiętać.
- Charakteryzowała go niezłomność. Wydaje się, że żadne kataklizmy nie były w stanie złamać jego determinacji. W sierpniu 1895 r. relegowano go z gimnazjum pod zarzutem agitacji wszechpolskiej, złego wypowiadania się o Bismarcku i działalności antyniemieckiej. Skreślenie z listy uczniów tuż przed maturą oraz postawienie przed sądem w grudniu tego samego roku, to wystarczająco trudne doświadczenia, aby złamać niejednego młodego człowieka. Trzeba jednak pamiętać, że Wojciech Korfanty nie był pierwszym lepszym "młodym człowiekiem". Dzięki pomocy Józefa Kościelskiego (posła do Reichstagu) udało mu się zdać maturę i pójść na studia. Nie złamała go też ostra walka ze wspierającymi silną na Górnym Śląsku partię Centrum duchownymi. Przepłacił ją dużymi trudnościami w uzyskaniu ślubu kościelnego. Miał on się odbyć 1 lipca 1903 r. w Bytomiu, w końcu miał on miejsce 5 października w Krakowie, gdzie nie sięgały już wpływy górnośląskich duchownych. Nie złamały go pierwsze niepowodzenia finansowe: odejście na początku 1905 roku z jego pierwszej redakcji gazety, gdzie pracował - "Górnoślązaka", pięć lat później wykupienie drugiej, "Polaka" przez magnata prasowego Adama Napieralskiego i wiążąca się z tym upokarzająca praca na stanowisku redaktora. Nie złamała go zajadłość Józefa Piłsudskiego traktującego Korfantego z dużą podejrzliwością, a latem 1922 r. wprost odmówił mu współpracy, pozbawiając go tym samym szansy na objęcie funkcji premiera. Nie złamał go przewrót majowy wraz z jego dalekosiężnymi konsekwencjami, takimi jak szykany, otwarta wrogość środowiska sanacyjnego, zamach bombowy, czy też upolityczniony proces przed Sądem Marszałkowskim z 1927 r. Nie złamało go doświadczenie Brześcia z 1930 r., kiedy specjalnie rozwiązano Sejm Śląski po to, "aby dorwać Korfantego". Jednak to wydarzenie znacznie odcisnęło się na jego zdrowiu. Nie złamała go przymusowa emigracja polityczna do Czechosłowacji na wiosnę 1935 r. - ciągle zagrożony aresztowaniem Korfanty zdecydował się na jakiś czas opuścić Górny Śląsk. Wielkim ciosem, ale niewystarczającym żeby go złamać, była małostkowość wojewody śląskiego Michała Grażyńskiego, który uniemożliwił Wojciechowi uczestniczenie w pogrzebie własnego syna Witolda w 1938 r. W końcu nie złamał go pobyt w więzieniu od kwietnia do lipca 1939 r., chociaż zapewne przyspieszył śmierć ze względu na ciężkie warunki, jakie w nim panowały. Korfanty pozostawał jednak niezłomny. Ta niezłomność połączona z dążeniem do pokonania nawet najcięższych trudności sprawiają, że pamięć o Korfantym, silnej Bestii, może być ważna i inspirująca dla tych, którzy borykają się z problemami.
- Wojciechowi Korfantemu niewątpliwie należy się pamięć za całokształt jego pracy plebiscytowej. Wysiłek plebiscytowy przypadał na najtrudniejszy możliwy okres wojny polsko - bolszewickiej (od 14 lutego 1919 r. do 18 października 1920 r), kiedy to zdawało się, że ledwo odzyskana niepodległość państwa była poważnie zagrożona. Liczba głosów oddanych za Polską w dniu 20 marca 1921 r. zaliczana jest jako osobisty sukces Korfantego. Niemiecki komisarz plebiscytowy, Kurt Urbanek, nawet w części nie miał takiego charyzmatu jak Wojciech, który zjednał sobie przewodniczącego Międzysojuszniczej Komisji Rządzącej i Plebiscytowej, gen. Henriego Le Ronda, z którym to zawarł osobistą przyjaźń. Co ciekawe, przetrwała ona powojenną zawieruchę. W czasie samego III powstania śląskiego (o którym szerzej pisałam w >>TYM<< wpisie), które okazało się największe i najintensywniejsze ze wszystkich powstań śląskich, to właśnie umiejętności Wojciecha Korfantego zapewniły ciągłość pracy w przemyśle górnośląskim pomimo tego, że zostały przerwane dotychczasowe łańcuchy dostaw. Co więcej, dzięki swoim dyplomatycznym umiejętnościom uchronił powstanie przed skąpaniem we krwi w trakcie niemieckiej kontrofensywy.
- O Wojciechu Korfantym warto pamiętać ze względu na jego bogate dziedzictwo redakcyjne. Jego nazwisko niewątpliwie powinno być znane każdemu, kogo interesuje historia prasy, a w szczególności historii prasy górnośląskiej. Wojciech Korfanty w 1901 roku współtworzył "Górnoślązaka", w 1905 roku otwierał "Polaka", w 1924 roku zakupił dziennik "Rzeczypospolita". Jednak jego redaktorskim dziełem życiowym była ukazująca się od 1924 do 1939 roku "Polonia". Był to dziennik przygotowywany według najlepszych światowych standardów. Korfanty był chętny do współpracy z każdym ambitnym dziennikarzem, bez względu na jego poglądy, tak długo, jak tylko akceptował on polityczną linię pisma. "Polonia" charakteryzowała się nowoczesną szatą graficzną. Jako jedna z pierwszych gazet w Polsce miała dostęp do sprzętu umożliwiającego drukowanie w dwóch kolorach oraz wierną reprodukcję zdjęć. Wojciech chciał uczynić pismo dziennikiem, który miałby ogólnopolski zasięg, jednak kryzys ekonomiczny pokrzyżował mu plany. Mimo to "Polonia" uchodziła za jasną gwiazdę na nieboskłonie górnośląskiej prasy. Co więcej, nazwisko Korfantego powinno być znane miłośnikom komiksów. W bulwarze "7 - groszy" wydawanym od 1932 r. przez koncern Polonia (z którego dochodów finansowano druk "Polonii"), ukazywał się jeden z pierwszych polskich komiksów - "Przygody Bezrobotnego Froncka".
- Sława Wojciecha Korfantego nie ograniczała się jedynie do regionu czy też Polski, ale był osobą rozpoznawalną na arenie międzynarodowej. Utrzymywał korespondencję telegramową z premierem Wielkiej Brytanii Davidem Lloydem Georgem, odwiedzał premiera Francji - Aristide'a Brianda. Pisały o nim największe, znane na całym świecie gazety, takie jak angielski "The Times", francuski "Excelsior", niemiecki "Berliner Tageblatt", włoska "La Stampa", a także wielkie nowojorskie "New York Herald" i "New York Tribune". Jego rozpoznawalność w skali światowej była tak wielka, że nazwisko "Korfanty" można było odnaleźć nawet w japońskich gazetach z lat 30. (czyli długo po III powstaniu śląskim, kiedy naturalne było, że oczy całego świata były skierowane na to, co się dzieje na Górnym Śląsku). Taki stopień rozpoznawalności jest doskonałym sygnałem, że Korfanty to postać nietuzinkowa.
- Wojciech Korfanty do końca wierzył w demokrację i wprost opowiadał się przeciwko wszelkim formom autorytaryzmu. 17 maja 1926 r. w Sejmie Śląskim potępił przewrót majowy nie bacząc na to, jakie będą tego konsekwencje. To autorytaryzm, efekt tego przewrotu, był jednym z powodów publikacji gorzkich przemyśleń na temat Polski w wydanej w 1927 r. "Odezwie do ludu śląskiego". Pisał wtedy "Nie okazała się Polska taką, o jakiej marzyliśmy, ale nie ustajmy w pracy i poświęceniu, aby z niej zrobić Polskę godną naszych marzeń". W jego wizji Górny Śląsk był miejscem, gdzie Polacy i Niemcy mogliby współistnieć na zasadach wzajemnego poszanowania. Starła się ona w opozycji z projektem Michała Grażyńskiego. Nie należy zapominać, że Wojciech Korfanty był raczej niechętny powstaniom. Bardziej wierzył w to, że zdecydowanie korzystniejszy dla Polaków będzie wysiłek dyplomatyczny niż zbrojny, zaś korzystny dla Polaków podział Górnego Śląska można by było osiągnąć słowem, a nie walką. Jednak wiara w demokrację sprowadziła na Korfantego prześladowania, Brześć i emigrację polityczną. Ale mimo trudności pozostał on wierny swoim ideałom. Dlatego postać ta zasługuje na pamięć każdego, dla kogo słowo "demokracja" nie jest pustym frazesem.
- W końcu Wojciech Korfanty pozostawił po sobie trwały ślad, zarówno w historii Górnego Śląska, jak i całej Polski. To głównie dzięki jego wysiłkom granice II Rzeczpospolitej Polskiej przebiegała właśnie w znany nam sposób. Był redaktorem, przemysłowcem, posłem, senatorem, wicepremierem a także niedoszłym premierem. Może nie był takim budowniczym jak Jerzy Ziętek czy też Michał Grażyński, ale bez niego Górny Śląsk nie byłby taki sam.
Wojciech Korfanty niewątpliwie jest ważną postacią. Jego myśl i historię warto badać i przypominać. To także jeden z bohaterów Górnego Śląska, zasługujących na upamiętnienie i trwałą obecność w przestrzeni publicznej. Wszak jest niejednoznaczny i wieloaspektowy jak ziemia, z której pochodzi. Wiele grup ze sceny politycznej do dzisiaj sięga do jego dziedzictwa, interpretując jego działalność na swój sposób. Świadczy to o wielkim znaczeniu Wojciecha Korfantego dla współczesności. Dlatego warto pielęgnować pamięć o nim, jako o jednym z ojców niepodległej Polski i rodowitym Górnoślązaku.
Wracając z Biblioteki Śląskiej przechodziłam przez cmentarz, na którym pochowany został Wojciech Korfanty. Jego grób był usłany wieńcami.
| Grobowiec rodziny Korfantych. Napis informujący, że spoczywa tam Wojciech znajduje się na jego górze |
Większość dzisiejszych zdjęć pochodzi z wystawy na katowickim rynku.
Śląsk to najsłabiej przez mnie znany region Polski, ale Korfantego pamiętam z lekcji historii, fakt, ze mało o nim wiedziałam, znacznie mniej niż tu napisałaś, a i tak widzę, że jeszcze wiele jest fragmentów jego życiorysu i działalności wartych pogłębienia
OdpowiedzUsuńNa historii szkolnej jest o nim niewiele, ale i samym powstaniom śląskim poświęca się niewiele miejsca. A szkoda, bo to nietuzinkowa postać i myślę, że gdyby żył dzisiaj, to byłoby o nim głośno. Pozdrawiam
UsuńKorfantego pamiętam z lekcji historii, ale mało o nim wiedziałam. Dziękuję Karolino za kolejną dawkę ciekawych informacji. Pozdrawiam i życzę dobrej niedzieli.
OdpowiedzUsuńJa też w szkole stosunkowo niewiele wiedziałam na jego temat za dużo, chociaż teoretycznie miałam rozszerzoną historię. Dopiero na studiach sama zaczęłam zgłębiać na ten temat informacje i dowiedziałam się o wiele więcej. Pozdrawiam
UsuńDałas nam obszerną lekcję historii. Super , zawsze warto dowiedzieć się czegoś nowego.
OdpowiedzUsuń150 rocznica urodzin Wojciecha Korfantego wydawała mi się idealną okazją ku temu, aby przybliżyć jego bogaty życiorys. Pozdrawiam
UsuńKarolinko, dziękuję za kolejną porcję wiedzy, warto czytać tak cenne informacje.
OdpowiedzUsuńDziękuję, starałam się. Pozdrawiam
UsuńFajnie że przybliżyłaś nam postać Korfantego:)))Pozdrawiam serdecznie:)))
OdpowiedzUsuńJest on stosunkowo mało znany, najczęściej mówi się o nim w nawiązaniu do powstań śląskich. A szkoda, bo jak widać - był to człowiek orkiestra. Pozdrawiam
UsuńMam sentyment do Śląska, dziękuje za przybliżenie postaci Korfantego
OdpowiedzUsuńCieszę się, że notatka przypadła Ci do gustu. Pozdrawiam
UsuńMyślę, że takich ludzi nam dziś trzeba- przeciwnych autorytaryzmowi, wiernych uznawanym ideałom, niezłomnych i do bólu konsekwentnych.
OdpowiedzUsuńCiekawa postać, warta upamiętnienia.
Pozdrawiam serdecznie
To prawda, Wojciech Korfanty mógłby być wzorem do naśladowania dla niejednego współczesnego polityka. Bo jak jest współcześnie, wiemy wszyscy. Pozdrawiam serdecznie
UsuńWitaj, Karolino.
OdpowiedzUsuńPamiętam tę postać z lekcji historii, więc z przyjemnością sobie przypomniałam i uzupełniłam tę wiedzę u Ciebie:)
Pozdrawiam:)
Postać nietuzinkowa dla Śląska i całej Polski. Pozdrawiam
UsuńWybitny człowiek.
OdpowiedzUsuńWspaniały grobowiec.
Serdecznie pozdrawiam :)
To prawda, wyjątkowa postać. Grobowiec reprezentatywny, wyróżnia się na cmentarzu. Pozdrawiam
UsuńWażna postać i imponujący człowiek.
OdpowiedzUsuńAle mnie się wydawało, że o ile detali z życia ludzie mogą nie znać, to samej postaci trudno nie kojarzyć. :)