Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

sobota, 29 kwietnia 2023

1572. Sobotnie mini-zmatrwienia

Rano ksiądz Darek odwołał dzisiejsze zajęcia w Oratorium. Przez cały miesiąc tylko właściwie raz się one odbyły. Potem były święta, potem ksiądz proboszcz nie ogłosił, że one są, potem dzieciaki pierwszokomunijne miały spowiedź, a teraz jest majówka i wiele z nich już wyjechało. Aż boję się, jak będzie wyglądał maj... Inna sprawa, że coraz więcej rodzin odchodzi od Kościoła, a i same zajęcia wydają się mało atrakcyjne dla dzieci. Może wszystko robić bardziej na sportowo? Może jakąś wycieczkę zrobić? Łucja na swoim blogu podrzuciła mi banalny pomysł na wycieczkę do Muzeum Pożarniczego w Mysłowicach. Okazja byłaby doskonała - 4 maja swoje wspomnienie obchodzi święty Florian, patron strażaków. Dzieciaki mogłyby za darmo jechać (na terenie metropolii uczniowie do 16 roku życia nie płacą za przejazd środkami komunikacji miejskiej), większość animatorów ma bilety zniżkowe. Jedyne co musielibyśmy opłacić to koszt samych biletów do muzeum. Myślicie, że proboszcz się zgodził? Gdzie tam. I to nie chodzi o te całe pieniądze na wejście do muzeum, bo mamy swoje fundusze ze sprzedaży kredy, kartek oraz ciastowych baranków wielkanocnych. Ani o program wycieczki, bo ten osobiście dopieściłam do ostatniej kropki (w końcu ma się to wykształcenie w kierunku turystyki). O co? Nikt nie ma bladego pojęcia. Akcja czytania Pisma Świętego (głównie przez młodzież salezjańską, ale myślę że i inne grupy parafialne też by się dołączyły) w kościele z okazji zeszłotygodniowej Niedzieli Biblijnej też mu się nie podobała.

Od kilku dni zachodzę w głowę, jakim cudem nie zapisałam się na wolontariat podczas tegorocznego "Biegu bohaterów". Bo to, że nie zrobiłam tego jest pewne - inaczej dostałabym już meila z przydziałem ról. Co ciekawe, właściwie byłam pewna, że to zrobiłam. Ale po drodze zapisywałam się i na sam bieg, i na wolontariat podczas innego biegu (na który finalnie się nie zakwalifikowałam), a więc mogło mi się coś pomieszać. Trochę szkoda, bo lubię to całe zamieszanie tworzące się przy okazji. Lubię współpracować ze znanymi mi ludźmi, a także poznawać nowe osoby. No, ale skoro przegapiłam zapisy to mówi się trudno, żyje się dalej.

22 komentarze:

  1. proboszcz jest zazdrosny o Twoją kreatywność i dlatego się nie zgadza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bo kreatywność i chęć zaangażowania nie idą w parze z niepełnosprawnością. Najlepiej, abym siedziała w domu we włosiennicy i pokutowała "za grzechy świata". Pozdrawiam

      Usuń
  2. Zmienić proboszcza, który ogranicza aktywności wolontariuszy. Niebawem jeszcze więcej owieczek straci...
    jotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to straszne, co napiszę, ale mam nadzieję, że w tym roku już go zmienią...

      Usuń
  3. Wycieczki to dobry i sprawdzony sposób na poprawę frekwencji- szczególnie te nisko budżetowe. Gdy przez kilka miesięcy pracowałam w TPD - właśnie to przyciągało dzieci. Wyjazd na wypasione termy, wyjazd do kopalni soli...Co masz zrobić, skoro nic nie pasuje?! Nie rozumiem takiego podcinania skrzydeł.
    Ale czasem nie wszystko idzie po naszej myśli i to też daje do myślenia. Przeszkody stają się często motorem do dalszej aktywności. O Ciebie martwić się nie trzeba, bo Ty radzisz sobie pomimo przeciwności.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Był wcale niedawno taki okres w Kościele, że tworzyły się nowe formy, odnowy, inicjatywy ale ostatnio cos jakby zamarło i nie tylko nowych nie zauważam ale i te dobre gasną. Bardzo to niedobrze.

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda dzieciaków no i Twojej pracy.Dziwny ten proboszcz.Karolnika nie spocznie na laurach.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uważam, że mogłabyś sobie trochę pofolgować i nie szukać ciągle zajęcia, tylko pomyśleć o sobie i odpocząć. Zatem niechaj majówka będzie spokojna, relaksująca i miła. Uściski.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziwny proboszcz. Dostaje gotowe rozwiązania na czas wolny dla młodzieży, do tego ma środki na takie cele i nie chce korzystać. To chyba przykład na to jak niektórzy potrafią działać jak pies ogrodnika, sami nie robią, a innym też nie dadzą. Wycieczka do muzeum pożarnictwa wydaje się bardzo zacna, młodzież z jednej strony może zostać zachęcona do zostania druhem w OSP czy strażakiem zawodowym, a także można przy okazji omówić żywot św. Floriana itd. No ale jak to się mówi, z niektórymi sprawami się nie wygra nawet jak się chce bardzo. Szkoda tylko całej grupy i organizacji, bo może w końcu się rozwiązać przy takim podejściu.

    Ciekawie jeśli o Kazika chodzi. ,,Polska płonie" to rzecz bardziej niszowa niż ,,Baranek". :) Przynajmniej w mojej ocenie.

    Pozdrawiam!
    https://mozaikarzeczywistosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że proboszcz nie jest otwarty na zaktywizowanie dzieci i młodzieży. U mnie też smutek, bo od sierpnia przenoszą naszego proboszcza na inną parafię. Tak wiele zrobił dla parafii i parafian, bardzo dobry ksiądz, zorganizował grupy dla dzieci i młodzieży, udostępnił im salkę na probostwie, kupił im nawet stół do bilardu. Mimo wszystko musimy radzić sobie z trudnymi sytuacjami. Pozdrawiam Karolciu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziwny jest ten proboszcz, zamiast wspierać inicjatywy, to je torpeduje. Taka wycieczka wydaje mi się ciekawym pomysłem...

    OdpowiedzUsuń
  10. Różni są ludzie i wśród księży też. Nie martw się. Odpoczywał a może innym razem się uda. Pozdrawiam :-).

    OdpowiedzUsuń
  11. Witaj, Karolino.

    Tak to czasem bywa, że ścieżka codzienności zawiedzie w mniej sympatyczny zakątek:) Na szczęście z najbardziej nawet ciemnego sobotniego nieba wiatr przegania w końcu chmury:)
    Przykro na każdym kroku potykać się o czyjąś złą wolę, ale pomysłów Ci przecież nie brakuje, więc sądzę, że i z tym problemem sobie poradzisz:)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Masz rację Karolinko... Każda ciekawa inicjatywa przyciąga młodzież czy dzieci do jakiegoś gremium. Ktoś, kto decyduje, powinien o tym pamiętać, zwłaszcza gdy, jak piszesz, i co ogólnie wiadomo, rodziny, a zwłaszcza młodzi oddalają się od KK. Zachęcać trzeba, a nie zniechęcać... Ale Ty zawsze jesteś na medal i myślisz o innych... Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Pewnie proboszcz należy do gatunku tych osób, którym nie chce się robić nic ponadto co konieczne i które nie lubią ludzi z inicjatywą, bo na ich tle wyraźnie odbija się ich bierność.
    Pozdrawiam serdecznie
    Małgosia X

    OdpowiedzUsuń
  14. I myślisz, że sport i rekreacja zatrzymają te rodziny w Kościele? Że atrakcyjne zajecia to spowodują?
    A księżom ogólnie się nie podoba czytanie Pisma przez świeckich, bo to by skonfrontowało Kościół ze Słowem Bożym.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie martw się Karolinko takim drobiazgami, życie toczy się dalej nie ma co rozpaczać będzie jeszcze nie jedno Oratorium i nie jedna wycieczka a od wolontariatu należ Ci się odpoczynek. W tym czasie robisz sobie coś innego !!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Szkoda, że proboszcz nie zgodził się na wycieczkę, bo pomysł był bardzo fajny.
    A może tak zgłosić, to do kogoś wyżej...?

    OdpowiedzUsuń
  17. Proboszcz się nie zgodził, bo tak, bez powodu? Nie lubię ludzi gaszących fajne, wartościowe inicjatywy i po prostu takich person nie rozumiem.
    Za to Ty jak zwykle pełna chęci i pomysłów, podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodu nie podał, jak zwykle, ale wyraz jego twarzy i ton głosu mówił sam za siebie

      Usuń
  18. dziwne zachowanie proboszcza, naprawdę bardzo dziwne...
    https://okularnicawkapciach.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Proboszcz musi być strasznie smutnym i nieszczęśliwym człowiekiem, skoro nie pozwala innym rozwijać skrzydeł i być szczęśliwym. Tym bardziej, że wszystko to co robisz, przyciąga młodych ludzi do kościoła, a jest to teraz bardzo duże wyzwanie.

    OdpowiedzUsuń