Czasami lubię obejrzeć sobie jakiś odcinek czeskiej, a wcześniej czechosłowackiej, bajki pt. "Sąsiedzi" (względnie "Pat&Mat"). Szczególnie stare odcinki. Tak w ramach relaksu i odpoczynku od natłoku zajęć. A tych ostatnich wcale mi nie brakuje przed zbliżającą się sesją i końcem roku szkolnego. Codzienność pozauczelniana i poza pracą też wymaga ode mnie pewnego zaangażowania, również pod kątem emocjonalnym. Naprawdę, czasami po powrocie do domu mam ochotę zapaść w sen a'la zimowy (czy jest coś takiego jak sen letni?) i obudzić się po dłuższym czasie. A że to jest niemożliwe, również ze względów czysto biologicznych, trzeba sobie radzić na inne sposoby.
Moja miłość do dwóch sympatycznych chłopaków narodziła się dosyć nieoczekiwanie. Kiedyś tata kupił nam kasetę VKS z kilkoma odcinkami i przepadliśmy. Pamiętam nawet, że podkładałam przykładowe dialogi pod postaci (któż na przełomie XX i XXI wieku słyszał o takim programie jak IVONA?). Jeżeli oglądaliście kiedyś tą bajkę to zapewne kojarzycie, że jej postacie są nieme, co zresztą nie przeszkadza im w zgrabnym porozumiewaniu się ze sobą. A że nie zawsze osiągali początkowo zamierzony cel... Każdemu może się zdarzyć.
Tak jak pisałam, przepadliśmy w oglądaniu w koło siedmiu odcinków zamieszczonych na kasecie, okupując telewizor w pokoju rodziców. Dobrze, że to były wakacje, bo przynajmniej nie ucierpiała na tym moja nauka (siostra była jeszcze w wieku przedszkolnym). To też nie było tak, że przed tym telewizorem spędzałyśmy całe dnie. Jak była pogoda to wychodziłyśmy na zewnątrz, a na telewizję przychodził czas w południe, albo wieczorami. W deszczowe dni też nie spędzaliśmy przy niej całych dni. Był czas na zabawki, na książki, na puzzle. W końcu też wyjechałyśmy do babci i na turnus rehabilitacyjny, gdzie było wiele innych zajęć. A jednak przez wakacje tyle razy obejrzałyśmy bajki, że znałyśmy je praktycznie na pamięć. Może to i dobrze, przynajmniej ja nie powtarzałam tego w czasie roku szkolnego, a już na pewno nie z taką intensywnością. Jakiś czas potem tata kupił nam jeszcze jedną kasetę z przygodami "Sąsiadów". Też wiele razy ją obejrzałyśmy, jednak ta pierwsza była tą naszą ukochaną i ulubioną.
Humor sytuacyjny każdej z opowieści sprawia, że widzowi mimowolnie poprawia się humor. Pat i Mat, chociaż na pierwszy rzut oka są nieco fajtłapowaci i nieudolni, to jednak bardzo szybko zyskują jego sympatię. Mimo wielu porażek nigdy się nie poddają i za każdym razem uparcie dążą do rozwiązania powstałego problemu. W dzieciństwie wiele razy się też zastanawiałam jak to jest, że tyle razy coś im nie wyszło, to z winy jednego, to z drugiego, a oni w dalszym ciągu się przyjaźnią. No, ale w bajkach wszystko jest możliwe.
Dotychczas, na przestrzeni prawie 50 lat, powstało 130 odcinków. Większość z nich widziałam, ale jeszcze wiele muszę nadrobić. Na szczęście na youtubie jest ich całkiem sporo. Plusem jest to, że nie trwają oni specjalnie długo (średni czas jednego odcinka to ok. 7 minut), więc nie potrzebuję specjalnie dużo czasu wygospodarować, aby obejrzeć jeden odcinek :).
![]() |
| Pat i Mat (źródło zdjęcia) |

Kocham, po prostu KOCHAM "Sąsiadów"!
OdpowiedzUsuńBardzo lubię Sąsiadów :)
OdpowiedzUsuńkatasza