Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

niedziela, 11 czerwca 2023

1611. "Jak dobrze mieć sąsiada"...

Czasami lubię obejrzeć sobie jakiś odcinek czeskiej, a wcześniej czechosłowackiej, bajki pt. "Sąsiedzi" (względnie "Pat&Mat"). Szczególnie stare odcinki. Tak w ramach relaksu i odpoczynku od natłoku zajęć. A tych ostatnich wcale mi nie brakuje przed zbliżającą się sesją i końcem roku szkolnego. Codzienność pozauczelniana i poza pracą też wymaga ode mnie pewnego zaangażowania, również pod kątem emocjonalnym. Naprawdę, czasami po powrocie do domu mam ochotę zapaść w sen a'la zimowy (czy jest coś takiego jak sen letni?) i obudzić się po dłuższym czasie. A że to jest niemożliwe, również ze względów czysto biologicznych, trzeba sobie radzić na inne sposoby.
Moja miłość do dwóch sympatycznych chłopaków narodziła się dosyć nieoczekiwanie. Kiedyś tata kupił nam kasetę VKS z kilkoma odcinkami i przepadliśmy. Pamiętam nawet, że podkładałam przykładowe dialogi pod postaci (któż na przełomie XX i XXI wieku słyszał o takim programie jak IVONA?). Jeżeli oglądaliście kiedyś tą bajkę to zapewne kojarzycie, że jej postacie są nieme, co zresztą nie przeszkadza im w zgrabnym porozumiewaniu się ze sobą. A że nie zawsze osiągali początkowo zamierzony cel... Każdemu może się zdarzyć.
Tak jak pisałam, przepadliśmy w oglądaniu w koło siedmiu odcinków zamieszczonych na kasecie, okupując telewizor w pokoju rodziców. Dobrze, że to były wakacje, bo przynajmniej nie ucierpiała na tym moja nauka (siostra była jeszcze w wieku przedszkolnym). To też nie było tak, że przed tym telewizorem spędzałyśmy całe dnie. Jak była pogoda to wychodziłyśmy na zewnątrz, a na telewizję przychodził czas w południe, albo wieczorami. W deszczowe dni też nie spędzaliśmy przy niej całych dni. Był czas na zabawki, na książki, na puzzle. W końcu też wyjechałyśmy do babci i na turnus rehabilitacyjny, gdzie było wiele innych zajęć. A jednak przez wakacje tyle razy obejrzałyśmy bajki, że znałyśmy je praktycznie na pamięć. Może to i dobrze, przynajmniej ja nie powtarzałam tego w czasie roku szkolnego, a już na pewno nie z taką intensywnością. Jakiś czas potem tata kupił nam jeszcze jedną kasetę z przygodami "Sąsiadów". Też wiele razy ją obejrzałyśmy, jednak ta pierwsza była tą naszą ukochaną i ulubioną.
Humor sytuacyjny każdej z opowieści sprawia, że widzowi mimowolnie poprawia się humor. Pat i Mat, chociaż na pierwszy rzut oka są nieco fajtłapowaci i nieudolni, to jednak bardzo szybko zyskują jego sympatię. Mimo wielu porażek nigdy się nie poddają i za każdym razem uparcie dążą do rozwiązania powstałego problemu. W dzieciństwie wiele razy się też zastanawiałam jak to jest, że tyle razy coś im nie wyszło, to z winy jednego, to z drugiego, a oni w dalszym ciągu się przyjaźnią. No, ale w bajkach wszystko jest możliwe.
Dotychczas, na przestrzeni prawie 50 lat, powstało 130 odcinków. Większość z nich widziałam, ale jeszcze wiele muszę nadrobić. Na szczęście na youtubie jest ich całkiem sporo. Plusem jest to, że nie trwają oni specjalnie długo (średni czas jednego odcinka to ok. 7 minut), więc nie potrzebuję specjalnie dużo czasu wygospodarować, aby obejrzeć jeden odcinek :).
Pat i Mat (źródło zdjęcia)

2 komentarze: