Ukończyłam już kilka kierunków studiów, jednak dopiero po Naukach o Rodzinie miałam okazję uczestniczyć w uroczystym absolutorium, czyli rozdaniu listów gratulacyjnych najlepszym absolwentom studiów licencjackich i magisterskich ze wspomnianych Nauk o Rodzinie oraz Teologii (która jest jednolitymi studiami magisterskimi). Co ciekawe, był to pierwszy raz, kiedy tego typu uroczystość miała miejsce na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Śląskiego, ale na pewno nie ostatni. Ja zaś, aby wziąć w nim udział, rozdzieliłam godziny w pracy z tego dnia na pozostałe dni w tygodniu. Jak już wielokrotnie tutaj pisałam - pracuję popołudniami, a absolutorium miało miejsce właśnie w godzinach popołudniowych.
Poprzedziła je Msza święta pod przewodnictwem dziekana naszego wydziału, koncelebrowana przez niektórych naszych wykładowców oraz neoprezbiterów, także tegorocznych absolwentów wydziału. Chociaż mogła być ona sprawowana w wydziałowej kaplicy, krypcie katedralnej, albo samej archikatedrze sąsiadującej visa vis z budynkiem wydziału, to jednak miała ona miejsce w kaplicy również sąsiadującego z nim Wyższego Seminarium Duchownego.
Od tego roku akademickiego i formacyjnego, decyzją nowego arcybiskupa Adriana Galbasa, seminarium ma nowego rektora, jednego z wykładowców na wydziale. To on skierował do wszystkich zgromadzonych słowa powitania po uroczystym procesyjnym wejściu kapłanów.
Bardzo podobało mi się to, że absolwenci wydziału byli zaangażowani w przebieg Mszy świętej. Czytali lekcje i modlitwę wiernych, śpiewali psalm i sekwencje "alleluja", nieśli dary do ołtarza, a ksiądz Karol wygłosił do wszystkich kazanie, w którym zachęcał, aby w zawodowym i kapłańskim życiu nie rezygnowali z życia w prawdzie i zgodzie z własnym sumieniem.
Po zakończonej Mszy świętej przeszliśmy do oddalonego o kilkaset metrów budynku Wydziału Teologicznego, w którym przez ostatnie trzy lata zdobywałam wiedzę na temat szeroko rozumianego funkcjonowania rodziny. Druga część uroczystości odbywała się na auli, jednak zanim się na nią udaliśmy, każdy z nas skierował swoje kroki do gabinetu prodziekana. To w nim ponad dwa miesiące temu odbywały się nasze obrony. Teraz nie był dla nas aż taki straszny, a wręcz przeciwnie - na wieszakach wisiały wypożyczone na ten dzień dla nas togi, a na stole leżały birety z logiem UŚ. Dobrze, że zamówili mniejsze togi - dzięki temu znalazło się też coś dla mnie.
Następnie przeszliśmy pod wspomnianą aulę. Tam poproszono nas o ustawienie się w dwurzędzie oraz poinformowano, że wejdziemy procesyjnie, tak jak wykładowcy podczas inauguracji roku akademickiego.
Przy nieśmiałych dźwiękach akademickiego hymnu "Gaudeamus ibitur" weszliśmy na aulę. Żeby podkreślić kto tu jest najważniejszy, weszliśmy nie tylko przed dziekanem, prodziekanem oraz panią dyrektor kierunku Teologii i Nauk o Rodzinie (a dodatkowo promotorką mojej pracy licencjackiej), ale też panią prorektor od spraw dydaktyki. Na auli znajdowali się nasi bliscy, a także ci, pod których kierunkiem powstawały nasze prace dyplomowe.
![]() |
| Prawie a wszyscy wyróżnieni z naszej grupy Nauk o Rodzinie licencjatu |
Już sam wynik ogólny z jakim skończyłam studia był dla mnie zaskoczeniem. Z obliczeń wychodziło mi 4,5 (w zaokrągleniu), jednak kiedy po odbiorze dyplomu zobaczyłam co na nim widnieje, aż mnie zatkało. Tak samo jak wtedy, gdy otrzymałam wiadomość o tej uroczystości. Ale że ja jedna z najlepszych? Nie, chyba to pomyłka. Taka zdolna chyba znów nie jestem... A jednak. Jednak najbardziej się cieszę z tego, że ten sam zaszczyt spotkał jeszcze trójkę moich znajomych z roku, w tym kolegę ze znaczną wadą wzroku. Nawet nie wiecie, jak on mi przez te trzy lata imponował i motywował. To wyróżnienie zdobył całkowicie zasłużenie.
Na koniec wysłuchaliśmy jeszcze przemówień przedstawicielki Wydziałowego Samorządu Studenckiego, w którym nawiązała do ostatnich słów papieża Jana Pawła II na polskiej ziemi - "A na końcu cóż powiedzieć: żal odjeżdżać". Miała nadzieję, że i my żałujemy, że coś się w życiu większości z nas kończy, ale i coś zaczyna. Drugą przemawiającą osobą była absolwentka studiów magisterskich z Nauk o Rodzinie, która z humorem wspominała czas spędzony na studiach oraz niektórych profesorów. A ja zaczęłam żałować, że egzaminy w czasie pandemii były zdalne, bo widać jak sporo nas przez to ominęło.
Zwieńczeniem wszystkiego było tradycyjne rzucenie biretem w górę oraz pamiątkowe zdjęcie przed wydziałem.
I na koniec taka mała statystyka:
w tym roku ukończyło studia na Wydziale Teologicznym oraz obroniło się 83 osób (obydwa kierunki i formy studiów).
35 z nich zostało wyróżnionych.
3 z wyróżnionych to osoby niepełnosprawne fizycznie i sensorycznie.
Miło było znaleźć się w tym szacownym gronie. Chociaż już odczułam, że dla niektórych moje studia są niczym, dla mnie były czymś. Cieszę się, że przynajmniej wiedzą mogłam dorównać innym. Wiem, że niektórzy wzruszą ramionami, albo uznają, że się chwalę. Ale czy inni nie postąpiliby podobnie w takiej sytuacji?
I tylko mały żal w sercu, że nikt mi w tym dniu nie towarzyszył. Co prawda i siostra dzwoniła z gratulacjami i tata, i dobrzy znajomi też się cieszyli z tego mojego sukcesiku (bo chyba mogę to tak nazwać), jednak brakowało mi kogoś na sali, kto po prostu by był. Nie wiem, mogłam zaprosić Bacę, może by się zgodził. Ale też była radość z bardzo nieoczywistej rzeczy. Bo okazało się, że jedna z koleżanek bardzo dużo opowiadała o mnie swojej mamie. Oczywiście w samych superlatywach, co jest lekką przesadą, bo daleko mi do ideału. Żeby tylko opowiadała - ona wręcz czytała jej moje wiersze z fb. Jej mamie natomiast bardzo się one podobały, przyznała, że mam talent i że powinnam go rozwijać. Hmm... czy mam talent poetycki to nie wiem, ale zrobiło mi się cieplej na sercu, że komuś zupełnie obcemu podoba się moja pisanina. Tak po prostu.
Uroczystość skończyła się przed 19. Jadąc do domu kilka razy przeczytałam treść listu gratulacyjnego, ciesząc się przy tym jak małe dziecko. Ostatni rok był dla mnie trudny z wielu powodów, pierwszy rok to właściwie cały czas na on-line (nie licząc pierwszego wykładu z podstaw filozofii w formie kontaktowej). W dodatku jak sami czytacie, dosyć dużo się dzieje w moim życiu. Na naukę jednak zawsze znajdowałam czas, chociażby kosztem odpoczynku. Opłacało się, chociażby dla takich chwil jak ta. A nawet gdybym ukończyła studia bez wyróżnienia, to i tak bym była szczęśliwa. W sumie dużo osiągnęłam (przynajmniej tak mi się wydaje) mimo ograniczeń narzuconych mi przez niepełnosprawność i braku większego wsparcia ze strony bliskich.











Chapeau bas! I serdeczne gratulacje. :)
OdpowiedzUsuńPS' Ja nic nie wiem o żadnych wierszach! Gdzie można przeczytać?
My już dawno wiemy, że mądry z Ciebie Dzieciaczek !! ;o)Cudna jesteś po całości !! ;o) Gratulacje !! ;o)
OdpowiedzUsuńKarolinko ❤️
OdpowiedzUsuńJak zawsze jestem pełna podziwu dla Ciebie...gratuluję Ci Kochana z całego serca Twoich osiągnięć w nauce i we wszystkim co robisz - jesteś WIELKA❣️
- ściskam Cię najserdeczniej ❣️❤️
piękna uroczystość Karolinko, wielkie gratulacje!
OdpowiedzUsuńhttps://okularnicawkapciach.wordpress.com/
Piekne zakończenie i oprawa, w togach, wielkie przeżycie. Gratuluję wyróżnienia, brawo Ty,pozdrawiam cieplutko.
OdpowiedzUsuńGratulacje!
OdpowiedzUsuńJak najbardziej masz prawo cieszyć się z sukcesów, nawet - a może tym bardziej - jeśli ktoś inny ich nie docenia. :)
Gratuluję bardzo, bardzo!
OdpowiedzUsuńMoc dobrych myśli posyłam! :-))))))
Gratulacje!!!
OdpowiedzUsuńWitaj, Karolino.
OdpowiedzUsuńGratuluję:)
Uroczystość piękna, a ja z niekłamaną przyjemnością patrzyłam na Twój uśmiech podczas odbierania dyplomu:)
Pozdrawiam:)
Gratuluję Ci tak wspaniałego sukcesu! Fantastyczna uroczystość!
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam :)
Gratuluję i dobrze, że piszesz o swoich sukcesach, bo jest się z czego cieszyć i powinnaś być z siebie dumna :).
OdpowiedzUsuńWielkie gratulacje, Karolino! Cieszę się razem z Tobą z Twoje wielkiego sukcesu, chociaż coś mi mówi, że na tym nie poprzestaniesz. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńGratulacje, radość wielka także dla nas, czytających Twój blog!
OdpowiedzUsuńMoje absolutorium było bardzo skromne, nawet chyba już nie pamiętam, ale za to u syna była wspaniała uroczystość. Takie chwile długo się pamięta.
jotka
Karolinko kochana, z całego serca gratuluję. Jestem dumna z tego, że mogłam Cię poznać (chociaż tylko wirtualnie).
OdpowiedzUsuńWspaniała uroczystość! W moich czasach nie było takiej oprawy. Możesz by z siebie dumna i jak najbardziej jesteś wzorem dla wielu innych, nawet tych całkiem sprawnych, a nieumiejących tak jak Ty, wykorzystać swojego potencjału.
OdpowiedzUsuńnotaria się nie zalogowała...
UsuńOgromne gratulacje. To są piękne chwile w życiu i będziesz je już zawsze pamiętać i mile wspominać. Zamknęłaś w swoim życiu jakiś ważny rozdział i teraz czekają Cię w nim kolejne przyjemności. Uściski i gratulacyjne całusy Ci przesyłam...
OdpowiedzUsuńKarolinko, cieszę się razem z Tobą z Twojego osiągnięcia i gratuluję Ci z całego serca! Bądź z siebie dumna (nawet jeśli inni umniejszają Twoje osiągnięcie) i ciesz się tym co osiągnęłaś. Taką uroczystość będziesz zawsze pamiętać. Przesyłam Ci najserdeczniejsze uściski :)))
OdpowiedzUsuńWielkie gratulacje Karolinko! To ogromny Twój sukces poparty dyscypliną, pracą, samozaparciem, ambicją, zaangażowanym czasem. A podniosła uroczystość to radość, która pozostanie w sercu na zawsze...
OdpowiedzUsuńPiękna uroczystość , serdeczne gratulacje. Jesteś niezwykłą osobą, możesz być z siebie dumna.
OdpowiedzUsuńGratulacje Karolinko, możesz być z siebie dumna. Ściskam serdecznie i życzę by otwierały się przed Tobą nowe, dobre drogi.
OdpowiedzUsuńGratuluję. :) I powtórzę, że bez sensu jest krytykować wybory szkół czy kierunków studiów innych osób. Jeśli kogoś nie interesują jakieś zagadnienia, zawsze może znaleźć sobie inne kierunki. Ale jakieś wyszydzanie wyborów innych przez to tylko, że samemu się nie rozumie (czy nie jest się zainteresowany tematyką taką) wydaje się być wręcz głupie. Najlepiej by było na świecie, gdyby każdy wybierał swoją drogę, w której ma szansę czy chce się sprawdzać, bez krytykowania innych.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Mozaika Rzeczywistości.
Gratulacje Karolinko. W sumie to bardzo fajna uroczystość i szkoda że nie było z Tobą nikogo bliskiego. Ale możesz być z siebie dumna, że skończyłaś te studia i dostałaś list gratulacyjny !!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Jesteś wielka 💕💕💕gratulacje. Osiągnęłas tak wiele, możesz być tylko z siebie dumna. Głowa do góry. I lecimy po marzenia. A o wierszach też nic nie wiem.
OdpowiedzUsuńgratuluję Ci z całego serca - pięknie opisałaś ten dzień, czytałam jednym tchem. To świetne spotkać w sieci tak pozytywne osoby. Pozdrawiam Alis niezalogowana
OdpowiedzUsuńPrzyjmij moje gratulacje!!! Jesteś naprawdę WIELKA!!!
OdpowiedzUsuńSkładam serdeczne GRATULACJE! Super, że otrzymałaś list gratulacyjny to duże wyróżnienie i życzę Tobie kolejnych sukcesów w życiu! Czasami tak bywa, że nasze osiągnięcia musimy świętować sami,
OdpowiedzUsuńale trzeba być z siebie dumnym ;) Pozdrawiam.
Witaj słonecznym środkiem października Karolino
OdpowiedzUsuńZ całego serca gratuluję i nieustanie podziwiam. Na prawdę jesteś niesamowita.
Pozdrawiam nadzieją na lepsze jutro
Gratuluję, to duży sukces i w pełni na niego zasłużyłaś!!! Pozdrawiam cieplutko:)
OdpowiedzUsuńŻe nikogo bliskiego nie było obok Ciebie to przykre 😔 Ale my jesteśmy z Tobą, choć wirtualnie. 🥰 Przynajmniej ja jestem dumna z Twoich osiągnąć, tych małych i tych dużych, będąc jednocześnie pełną dla Ciebie podziwu. Serdeczne gratulacje Karolinko. 💐 Ps. Zapewne sporo osób powinno brać z Ciebie przykład 😍 Serdeczności posyłam 😘
OdpowiedzUsuńOkładka zbioru tych opowiadań zbliżona jest do obecnych trendów związanych z robotami, androidami itd. Jednak czy w pełni łączy się z treścią, to już jakoś mniej według mnie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
https://mozaikarzeczywistosci.blogspot.com/
Kochana
OdpowiedzUsuńZ serca gratuluję i życzę samych kolorowych, słonecznych, dobrych dni🌞🍂🍁🌸🤗💝
Brawo Karolinko, wzruszyłam się chociaż wierzyłam w Ciebie znając Cię tylko wirtualnie. Inni by osiedli na laurach a Ty sobie stawiasz wyzwania i je realizujesz na piątkę. I praca i nauka i wolontariat i to mimo ograniczeń. Podziwiam bezustannie.
OdpowiedzUsuńWielkie gratulacje:)
OdpowiedzUsuńDroga Karolinko!
OdpowiedzUsuńGratuluję Ci z całego serca.
Pozdrawiam serdecznie:)
Gratulacje! Jesteś wulkanem pozytywnej energii.
OdpowiedzUsuń