![]() |
| Znajdź czas na medytacje Słowa Bożego |
Myślicie, że to jest takie łatwe w dzisiejszych czasach? Oczywiście, że nie. Zwłaszcza, że cały świat dookoła pędzi w zastraszającym tempie i nie chce za nic zwolnić. Wszyscy ciągle czegoś od Ciebie chcą, bez przerwy musisz gdzieś być na taką a taką godzinę, coś musisz natychmiast zrobić. A przecież Słowo Boże, chociaż skierowane do wszystkich ludzi, wymaga zatrzymania się, przemyślenia. Wydaje mi się, że to jest jednym z powodów, dlaczego ludzie oddalają się od Boga i wiary - Słowo Boże jest wymagające, a my coraz bardziej idziemy na łatwiznę. Nie szukamy odpowiedzi na nurtujące nas pytania, które mogą nam się nasuwać podczas jego lektury, ale oczekujemy, że dostaniemy ją już, teraz, natychmiast. To jednak nie zawsze tak działa. Czasami trzeba coś jeszcze przeczytać, czasami nad czymś głębiej i dłużej pomyśleć, czasami dopytać kogoś obeznanego w temacie. To jednak wymaga znalezienia czasu. A ten, jak napisałam na początku, pędzi nieubłaganie i czasami nie potrafimy, czy też nie chcemy, znaleźć go na tego typu sprawy.
Moje dzisiejsze spotkanie ze Słowem Bożym, a konkretniej z Czytaniami z tego dnia, miało miejsce podczas wieczornych rekolekcji akademickich. Lubię kaplicę na moim Wydziale Teologicznym. Jej raczej surowy wygląd pomaga mi się skupić i wyciszyć po całym dniu. A zważając, że na wydział wróciłam po pracy, to owo wyciszenie jest mi potrzebne. Zresztą te oba stany jak dla mnie w pewnym sensie ze sobą współgrają. W ogóle dzisiaj zdałam sobie sprawę z tego, że w całym zeszłym tygodniu nie było dnia, abym nie była na Wydziale. Nawet w sobotę (Akademicka Ekstremalna Droga Krzyżowa) i w niedzielę (pierwszy dzień drugiej tury rekolekcji akademickich). Tylko, że ja jakoś tego nie odczuwałam. Po prostu traktuję to jako coś zwyczajnego, coś co jest częścią mojego życia.
Na refleksję nad tym, co usłyszałam podczas Mszy przyszedł czas podczas powrotu do domu. Najpierw Zuzanna i słynna scena, kiedy była podglądana przez starców. A potem cudzołożnica, której o mało nie ukamieniowali, ale Pan Jezus się za nią wstawił. Jak dla mnie obydwa obrazy wspaniale ze sobą współgrają. Mądrość proroka Daniela, a także umiejętność odczytania przez niego znaków Bożych pozwoliła ocalić Zuzannę od śmierci (właśnie za cudzołóstwo), na którą już była skazana. Mądrość Jezusa i umiejętne stawianie pytań faryzeuszom, którzy przyprowadzili do niego cudzołożnicę również pozwoliła ją ocalić.
Analogia jest widoczna i raczej oczywista. Tu i tu ktoś wstawia się za kimś słabszym, a przez to bardziej podatnym na oskarżenia (już nie wnikając, czy słuszne, czy też nie) i ratuje go od śmierci, która niebawem ma nadejść. Tak sobie nawet myślę, że starotestamentalny prorok Daniel może być odniesieniem poprzez tą scenę do nowotestamentalnego Syna Bożego, tak samo jak prorok Jonasz przez analogię trzech dni w brzuchu ryby i trzech dni Jezusa w grobie. Ale to tylko taka moja luźna interpretacja, wszak nie jestem ani biblistą, ani tym bardziej - teologiem (tych kilka teologicznych przedmiotów na studiach nie dają mi prawa tak się nazywać). Co nie oznacza, że mam nie zastanawiać się nad tym, co jest napisane na kartach biblijnych. A to można robić nawet codziennie.
Przyznam się szczerze, że trochę mnie spanie łamało na Mszy. Zwalam to jednak na karb nocnej Ekstremalnej Drogi Krzyżowej, w której brałam udział. Spodziewałam się tak bolących nóg, że nie będę mogła chodzić. Ale nie - myślę że poziom zakwasów w nogach nie jest wcale taki wysoki (co nie oznacza, że ich nie mam wcale). Gorzej ze zmęczeniem wynikającym z nieprzespanej nocy. Ale jakąś "ofiarę" trzeba było ponieść. Szerzej o tym wydarzeniu napiszę w następnym wpisie.

Przystanąć...Pomyśleć...Zinterpretować...Prosta recepta na "porządek w głowie"...;o)
OdpowiedzUsuńNajprostsze rozwiązania są zawsze najlepszą "receptą" na życie. Pozdrawiam
UsuńZnajduję czas na rozmowę z Bogiem- zawsze🙏🏼😊
OdpowiedzUsuńCieplutko Cię kochana pozdrawiam💚🍀🤗
Ja też staram się znaleźć na to czas w ciągu dnia. Pozdrawiam
UsuńChoć faktycznie różnie z tym bywa- czas na czytanie ,słuchanie słowa Bożego zawsze powinien się znaleźć.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Karolinko serdecznie
U mnie czasami jest to wieczór w domowym zaciszu, a innym razem, tak jak w dniu opisanym w tekście - podczas powrotu do domu autobusem. Czas i miejsce zawsze się znajdzie, o ile tego chcemy. Pozdrawiam
UsuńOj, z medytacją bywa u mnie słabo:) Czas na modlitwę zawsze znajdę, ale medytacja... Myśl mi ucieka w takie rejony, że...:) Ostatnio wpadłam na pomysł, żeby medytować czytanie, albo Ewangelię z danego dnia. Jest trochę lepiej. Z naciskiem na trochę, nie na lepiej:)
OdpowiedzUsuńW zasadzie słowo "medytacja" nie do końcu jest tutaj adekwatna. Bardziej skłaniałabym się ku terminowi "rozmyślanie", który wydaje mi się bardziej adekwatny i właściwy. Pozdrawiam
UsuńCzas nie jest niestety z gumy , Zawsze mamy go za mało , ale na rozmowę z Bogiem powinniśmy go znaleźć. Tylko niestety trzeba z czegoś zrezygnować , tak to jest ten Świat zbudowany !!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Ewentualnie można tak poukładać swoje życie w ciągu dnia, aby znaleźć chociaż kilka chwil na ową rozmowę z Bogiem. Pozdrawiam
Usuń