![]() |
| Odpocznij |
Złap dziś oddech, wycisz się, zrób coś dla siebie 😊. Może potrzebujesz aktywnego odpoczynku i wyjścia na spacer? A może zostaniesz w domu i przeczytasz książkę.
Odpoczynek jest potrzebny każdemu z nas, niezależnie od tego, czy jesteśmy w życiu bardziej czy też mniej aktywni. Gdyby nie on, nie kładlibyśmy się wieczorem spać, nie siadalibyśmy
Jednak odpoczynek czasami może zmienić się w lenistwo. Niezwykłym zbiegiem okoliczności to właśnie ten jeden z siedmiu grzechów głównych przedstawiony na obrazie Hieronima Bosha był tematem kazania Księdza Niosącego Światło podczas Gorzkich Żali. Czym jest lenistwo i dlaczego to nie to samo co odpoczynek? Lenistwo to stan, w którym musimy lub możemy coś zrobić, ale tego nie robimy. Nie dlatego, że nie możemy, ale dlatego, że nam się nie chce. Owszem, przed odpoczynkiem też możemy tak się czuć, ale po nim powinniśmy mieć już na tyle sił fizycznych i psychicznych, aby dalej działać i np. pracować nad samym sobą. Tymczasem lenistwo to przedłużający się odpoczynek, podczas którego nasz czas jest zwyczajnie marnotrawiony albo na nic, albo na nieprzydatne rzeczy. Tutaj ksiądz stwierdzić, że on sam nie jest tutaj wyjątkiem - przez ostatnie dwa tygodnie po pracy w szkole miał zabiegi fizjoterapeutyczne, na które bardzo często nie chciało mu się iść. Teraz dostał jakieś ćwiczenia do wykonywania w domu, żeby wzmocnić rękę i też ma problem ze zmobilizowaniem się do nich. A więc robi coś, co odciąga go od tego i nie wnosi wiele dobrego w jego życie*.
Lenistwo jest marnotrawstwem czasu, który tak jakby przecieka nam przez ręce. Nie jesteśmy produktywni, nie przykładamy się do wykonywania swoich obowiązków, nie rozwijamy posiadanych zainteresowań i talentów. Bardzo często naszym lenistwem szkodzimy nie tylko sobie, ale i innym, bo przez nas spada na nich jeszcze więcej obowiązków. Lenistwo często objawia się tym, że wiele rzeczy odkładamy na później, przez co nie zawsze zdążamy z ich wykonaniem. Lenistwo może być też duchowe - a więc nie rozwijamy się i pod tym względem, zaniedbując np. niedzielną Mszę świętą. Zastanawiające jest dla mnie stwierdzenie, że grzech lenistwa pojawił się już w ogrodzie Eden, kiedy Adam słysząc rozmowę Ewy z wężem nie zrobił nic - tylko czy można mówić o grzechu przed zjedzeniem owocu z drzewa poznania dobra i zła, skoro wtedy według teologów on jako taki nie istniał. No, chyba że mam jakieś błędne tego przekonanie. Nie wiem, jak zdobędę się na odwagę, to go zapytam księdza co miał przy tym na myśli.
Można myśleć, że pracowitość jest najlepszym "lekarstwem" na lenistwo. Ale to błędne myślenie. Dlaczego? Pracowitość może być nieefektowna, czasami też kamufluje nasze lenistwo. Można tutaj przytoczyć najprostszy przykład - uczniów przed ważną klasówką, czy też studentów przed sesją. Ileż to z nich przypomina sobie wtedy, że oto trzeba posprzątać w pokoju. Nawet ksiądz, z tą swoją naturalną pokorą przyznał przed wszystkimi, że czasami tak samo ma przed napisaniem kazania, chociaż niespecjalnie lubi to robić. Więc z pozoru może nam się wydawać, że nie jesteśmy leniwi, bo przecież pracujemy, coś ronimy, a jednak nie do końca tak jest.
Więc co jest przeciwieństwem lenistwa? Coś tak banalnego, że aż nieoczywistego - to miłość do drugiego człowieka. Dlaczego? Otóż kiedy my zrobimy coś co do nas należy sprawimy, że ta druga osoba nie będzie musiała czegoś za nas wykonywać. Kiedy zrobimy coś w mieszkaniu - odciążymy współlokatorów, w pracy - współpracowników, w szkole - kolegów i nauczycieli, nawet kiedy nauczymy się na kolokwium odciążymy wykładowców, bo będą mieli mniej do sprawdzenia i będą mogli poświęcić czas np. komuś mniej zdolnemu. Z kolei rozwijanie talentów to tak jakby okazywanie miłości samemu Bogu za to, że nas nimi obdarzył.
Myślę, że każdy z nas ma w pewnym stopniu problem z lenistwem, ja też. Tym bardziej, że granica między odpoczynkiem a lenistwem jest bardzo subiektywna i dla każdego z nas w zasadzie inna. Przypomina mi się, jak po obronie mojego pierwszego magistra usłyszałam, że jestem niezwykle pracowita, a gdzieś w sercu wiedziałam, że to nie do końca jest prawdą. Też mam dni, podczas których nic mi się nie chce i nie pomaga na to żaden odpoczynek. Kiedy zaniedbuję swoje obowiązki jako student, pracownik, domownik, osoba wierząca. Kiedy odkładam wszystko na później, bo teraz chcę coś porobić w Internecie co nie do końca jest aktualnie ważne. Tylko czasami to coś się przeciąga na tyle, że nie starcza czasu na ważniejsze rzeczy. To też nie jest tak, że mamy się pozbawiać odpoczynku i relaksu, bo jak pisałam na początku - jest on niezbędny po to, abyśmy mieli siłę do pracy. Tylko musimy umieć zdecydować co jest bardziej, a co mniej pilne, co ważne, a co mniej ważne, co musimy zrobić na już, a z czym możemy poczekać. Prawidłowe rozłożenie priorytetów nie uchroni nas do końca przed lenistwem, ale na pewno pozwoli nam zmniejszyć jego ilość w naszym życiu.
A w jaki sposób odpoczęłam w niedzielę po sobotniej wycieczce? Obejrzałam film "Czarny Młyn" nakręcony na podstawie książki, o której ostatnio Wam pisałam, przeczytałam kilka fragmentów książki "Pogromca zwierząt" Coopera, nadrobiłam zaległości w czytaniu i komentowaniu części Waszych blogów**, wyszłam wcześniej na nabożeństwo Gorzkich Żali, a potem Mszę świętą, aby jeszcze po drodze spokojnie przejść się po parku, zostałam chwilę po Mszy, aby obejrzeć fragment filmu "Most nadziei". Myślę, że jakbym się zdrzemnęła, to też nic by się nie stało. W moim odczuciu nie był to czas stracony, bo i recenzja filmu się szykuje, i trochę się poruszałam podczas spaceru, i znalazłam czas na obowiązki, w tym na przygotowanie się do zajęć. Chociaż i trochę lenistwa pewnie i w tym dniu było. W końcu daleko mi do idealnego człowieka.
* Nie będę ukrywać, ale wzruszył mnie tą szczerością
** Tutaj zawsze mam dylemat ile czasu na to poświęcić. Z jednej strony chciałabym wszystkie przejrzeć i skomentować, także te zaległe wpisy, ale z drugiej to trwałoby godzinami, a na to nie mogę sobie zbytnio pozwolić. Dlatego czytam i komentuję partiami i nie raz serce mi krwawi, że w danym dniu nie wszystkie daję radę ogarnąć pod tym względem

Odpoczynek jest wspaniały... nawet jak na krótki czas staje się lenistwem...
OdpowiedzUsuńStokrotka
Nawet lenistwo jest nam czasami potrzebne, bo czyż da się robić NIC, chyba nie...
OdpowiedzUsuńjotka
Ja umiem :-)))
UsuńO tak, zgadzam się z Jotką ,lenistwo też potrzebne.pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńCzasami trzeba odpuścić i nic nie robić, po prostu poleniuchować.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie:)
E tam. Odpoczynek to zawsze odpoczynek, lenistwo może przejawiać się w pracy albo w szkole. No bo dlaczego mam "robić coś pożytecznego" albo "rozwijać talenty", jeżeli miałoby mnie to w danej chwili męczyć albo zwyczajnie nie mam na to ochoty? Odpoczynek ma prawo być nicnierobieniem i to nie jest czas zmarnowany, bo widocznie taka forma jest danej jednostce w tej akurat chwili potrzebna.
OdpowiedzUsuńTak właściwie to krótka droga między odpoczynkiem a lenistwem . Cóż zawsze kiedy odpoczywam zastanawiam się czy się nie lenię choć tak po prawdzie ileż można działać i robić coś bez odpoczynku. Niestety należę do osób które praktycznie nigdy nie odpoczywają. Nie wyobrażam sobie że można leżeć nic nie robiąc. Chyba by mnie sumienie zjadło !!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Przyznam, że mam skłonności do lenistwa. I szybko się męczę. ;) Ale jeśli chodzi o odpoczynek, w ogóle się nad tym nie zastanawiam i nie zamierzam. Co więcej, jestem zdania, że odpoczynek absolutnie nie musi być konstruktywny - po to jest odpoczynkiem. Powinien zregenerować nas fizycznie, umysłowo i psychicznie albo w tej części, której potrzebujemy.
OdpowiedzUsuńDni, kiedy nam się nie chce, też są moim zdaniem naturalne. Ja mam bardzo dużo takich dni - kiedy czasami mam więcej energii, mam ochotę to zapisać w kalendarzu. ;) Co więcej, wyraźnie widzę, że zależą m.in. od cyklu, od pogody czy od innych zewnętrznych czynników, więc tak średnio mam na to wpływ. No, na wakacjach zdarzają się rzadziej. ;) Mimo niechęci można się jednak zmusić do tego, co ważne.
Czasem i szczypta lenistwa jest potrzebna, nie da się żyć cały czas na pełnych obrotach.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło, Karolinko.