Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Dzieci nie powinny umierać

Weszłam dzisiaj na stronkę marzycielskiej poczty, aby zobaczyć jedną rzecz, przeglądam profile i co widzę? Coś co zupełnie odebrało mi dech w piersiach - czarno-biały profil małej Aluni. Szok, niedowierzanie? Historię Ali znałam dosyć dobrze - toczyła się w sąsiednim mieście. Czasami zajrzałam na jej stronę, często o niej myślałam, czasami wieczorem się za nią modliłam. Wiem, że neuroblastoma, zwłaszcza IV stopnia, to cholernie skomplikowana choroba, która w prawie wszystkich przypadkach zachorowalności prowadzi do śmierci pacjenta(nie spotkałam się jeszcze z sytuacją całkowitego wyleczenia, aczkolwiek nie mówię, że nie ma takich przypadków), dlatego nie modliłam się bezpośrednio o zdrowie dla małej, ale o jak najdłuższy czas na tym świecie. Nigdy nie oczekiwałam od Boga niemożliwego, chociaż osobiście wierzę w cuda. Ale wierzę także w lekarzy i postęp medycyny. Coraz częściej mówi się o nowatorskich metodach leczenia, o nowych terapiach. Z bloga prowadzonego przez mamę Alicji wiedziałam, że dziewczynka poddawana jest leczeniu za granicą, że są już pewne efekty. Niestety, choroba okazała się silniejsza i podstępniejsza. Rano na blogu pojawiła się informacja, że dziewczynka jest w krytycznym stanie, a jednocześnie prośba o duchowe wsparcie dla jej rodziców - Rafała i Kasi. Padła też propozycja zjednoczenia się w modlitwie za zdrowie Ali o 12 w południe. Godzinę i czterdzieści minut później serce Alusi zatrzymało się na zawszę. Ala zmarła pogrążając w smutku i żałobie nie tylko najbliższych, ale też tych, którzy jej kibicowali. A może to sama Matka Boża wybrała sobie ten dzień - wszak dzisiaj w kalendarzu katolickim wypada święto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny.

I pomyśleć, że miesiąc temu minął rok od śmierci małego Filipka... Dzisiaj w Niebie pojawił się nowy Aniołek - Alicja
Spoczywaj w pokoju dzielna księżniczko

2 komentarze:

  1. Dziękuję, że obserwujesz mój blog www.kamilakoscielniak.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Też uważam, że kto jak kto, ale dzieci nie powinny umierać, ale niestety widać że są Tam potrzebne i takie małe istoty. Straszne to jest i boli okropnie, jednak w obliczu śmierci my ludzie jesteśmy bezsilni. Bardzo współczuję rodzicom jamałej Ali. Tak samo smutne są dla mnie wszelkiego rodzaju poronienia i aborcje. Co do tych ostatnich to akurat mamy ogromny wpływ i możemy nie dopuścić jednak wiadomo jak to się dzieje na tym świecie. :-(

    OdpowiedzUsuń