Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

piątek, 10 kwietnia 2015

To miał być szczególny dzień...

I był. Tylko w innym sensie, niżbyśmy sobie tego życzyli. Jednocześnie nikt się nie spodziewał, że data 10 kwietnia 2010 roku przejdzie do historii jako kolejny czarny dzień dla naszego narodu. O wylocie polskiej delegacji na uroczystości obchodów 70 rocznicy zbrodni katyńskiej mówiło się od dawna. Świat wreszcie miał poznać prawdę o jednej z najtragiczniejszych zbrodni w historii II wojny światowej. Ukrywana przez lata zbrodnia dokonana na polskiej elicie, ale nie tylko, miała wyjść na światło dzienne. Najbardziej cieszyli się z tego członkowie Rodzin Katyńskich, czyli wszyscy ci, których krewni zginęli wiosną 1940 roku. Ci, którzy przez lata nie znali losu swoich ojców, dziadków, czy też braci tego dnia mieli usłyszeć słowa pokrzepienia z ust prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Ze względów politycznych polska delegacja została podzielona na dwie tury. Pierwsza jej część, z premierem Donaldem Tuskiem, dotarła do lasku katyńskiego 7 kwietnia, tuż po świętach Wielkanocnych. W tej części wziął udział ówczesny premier Rosji, Władimir Putin. Tego dnia wmurowano kamień węgielny pod cerkiew p.w. Zmartwychwstania Pańskiego znajdującą się na rosyjskiej części cmentarza w Katyniu. Była to pierwsza od dwóch dekad obecność rosyjskiego przywódcy na obchodach ku czci pomordowanych w lasku katyńskich.
Jednak prawdziwe uroczystości miały się odbyć trzy dni później, w sobotę, 10 kwietnia. Z liczną reprezentacją Rodzin Katyńskich, prezydentem Lechem Kaczyńskim i innymi najważniejszymi osobami w Polsce. O miejsce w samolocie prezydenckim zabiegało wiele osób. Wiadomo, był on o wiele szybszym i wygodniejszym środkiem transportu, niż pociąg zarezerwowany na tą okazję dla osób których bliscy zginęli w Katyniu, Charkowie, Kozielsku, harcerzy i innych chcących tego dnia znaleźć się na ziemi, która pochłonęła tyle ludzkich istnień. W końcu utworzyła się reprezentacja 89 osób, która miała zarezerwowane miejsce w Tupolewie. Mogło być ich więcej, ale w ostatniej chwili zrezygnowano z obecności dziennikarzy na pokładzie. Ku ich niezadowoleniu załatwiono dla nich JAK-a. Wielu z nich było zawiedzionych, ponieważ lot Tupolewem stwarzał możliwość przeprowadzenia wywiadów z jego pasażerami. Gdyby wtedy wiedzieli, że ta zmiana uratuje im życie...
W sobotę 10 kwietnia wieczorem mieliśmy być ze scholą w Krakowie na spektaklu z Anną Dymną. Nie mam zbyt wiele okazji do wizyt w teatrze, dlatego cieszyłam się szczególnie. Pamiętam, że jeszcze rano sprzątałam w pokoju słuchając radia. Wiedziałam o uroczystościach w Katyniu, dlatego chciałam jak najszybciej skończyć, aby móc włączyć telewizor i obejrzeć ich transmisję. Nagle zaczęły pojawiać się nieznaczne informacje, że prezydencki samolot ma kłopot z lądowaniem. Słyszałam już nie raz takie zdania, więc jakoś się nimi nie przejęłam. Wiedziałam, że w razie czego samolot poleci na najbliższe lotnisko, a najwyżej wszystko się opóźni. Jednak z każdą chwilą informacje podawane przez spikera były coraz mniej optymistyczne. W końcu nie mogłam więcej wytrzymać i włączyłam telewizor. Było po 9:30 i jeszcze do końca nie wiadomo było, co dokładnie się stało i czy to w ogóle prezydencki samolot się rozbił, czy też rządowy JAK. Z czasem jednak było coraz więcej wiadomo. Jeszcze na początku była nadzieja, że podróżujący w samolocie ludzie ocaleli, bo przecież nie wysyła się karetek do nieboszczyków. Potem mówiło się o trzech osobach, które przeżyły upadek. Pojawiła się nadzieja, że jest to para prezydencka i ostatni prezydent na uchodźstwie, Ryszard Kaczorowski. Prezydenci przecież nie umierają. Aż w końcu nadeszła najtragiczniejsza wiadomość - nikt nie przeżył katastrofy. Wszelkie nadzieje ustąpiły miejsca niedowierzaniu. No bo jak to - ten który miał powiedzieć światu prawdę o zbrodni w Katyniu, zginął w tak beznadziejny sposób? Tymczasem media prześcigały się w podawaniu informacji o liczbie osób, które zginęły w katastrofie. W pewnym momencie doszła ona do ponad 130 osób. Pomyśleć, że to więcej, niż liczba mieszkańców wsi, z której pochodzi moja mama... Z czasem ta liczba zaczęła się zmniejszać. Aż doszła do 96. Ale to i tak o 96 istnień za dużo. Tym bardziej, że większość z nich znało się z mediów.
Nie było uroczystych przemówień na cmentarzu w Katyniu. Zamiast nich pojawiły się modlitwy i łzy niedowierzania. 96 krzeseł przeznaczonych dla pasażerów samolotu pozostało pustych. Symbolicznie pojawiają się na nich małe polskie chorągiewki oraz wieniec kwiatów. 
Tymczasem reporterzy pokazują wrak samolotu, z którego praktycznie nic nie ocalało. To znaczy prawie nic - z jednego z luków wystawał prawie nie uszkodzony wieniec, który miał zostać złożony przez polskiego prezydenta na symbolicznym pomniku. Jego biało - czerwone kwiaty chciały same wykrzyczeć, że "jeszcze Polska nie umarła". 
Marszałek Bronisław Komorowski, który zgodnie z konstytucją przejął obowiązki głowy państwa, zarządził tygodniową żałobę narodową. Flagi na masztach opuszczono do połowy, główne portale internetowe stały się czarno - białe. I jeszcze ta charakterystyczna muzyka skomponowana przez Michała Lorenca. Motyw, który miał być puszczony podczas składania przez prezydenta wieńców, stał się muzycznym hymnem tych dni. Ludzie zaczęli się jednoczyć w bólu. Schola nie pojechała do Krakowa. Zamiast tego była Msza święta za ofiary tej tragedii.


A potem przyszły dni powrotów kolejnych trumien do kraju, pogrzeby kolejnych ofiar. I pamiętna Msza święta na Placu Piłsudskiego w Krakowie. Nabożeństwo, podczas którego nie było podziałów na poszczególne partie polityczne. Bo przecież do Katynia polecieli samolotem przedstawiciele różnych ugrupowań. I wszyscy oni zginęli. To tak, jakby Bóg chciał powiedzieć, że przed jego majestatem wszyscy są równi. 

W tych dniach, pod wpływem emocji, powstał ten właśnie wiersz:
Lasek katyński

Lasku katyński, lasku zwyczajny
Cóż ci uczynił nasz polski naród?
Czemu go znowu szykanujesz?
Czemu pozbawiasz marzeń i snów?

Lasku katyński, lasku rosyjski
w tobie wciąż płynie polska krew.
Zabitych polskich żołnierzy i jeńców,
serce wciąż bije pośród drzew.

Lasku katyński, lasku przeklęty,
Dlaczego ciągle zadajesz mi ból?
czy muszę ciągle przez ciebie płakać
bo znowu ginie elita wśród pól?
D. G. kwiecień 2010

Mijały kolejne lata. Do dzisiaj nie wiadomo co tak naprawdę stało się 10 kwietnia 2010 roku. Może to i lepiej. Czasami dobrze jest wiedzieć za mało niż za dużo. Denerwują mnie tylko spekulacje co do przyczyn tej tragedii i ewentualnego zamachu. Żałuję też, że atmosfera pojednania i wspólnoty tak szybko ustąpiła ludzkim przepychankom i podziałom. Dzisiaj nawet rodziny ofiar "śmieją się" z robienia kilku uroczystości, zamiast jednej, wspólnej. 
Kiedyś w parafii upamiętnialiśmy ten dzień skromnymi akademiami. Dzisiaj nawet tego zabrakło...



A na koniec wrzucam linka do wzruszającego artykułu o państwie Kaczyńskich - http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/ostatnie-rozmowy-i-zdjecia-leszka-i-marii-kaczynskich/eh2klj
i jeszcze wspomnienie o Izabeli Jarudze - Nowackiej: http://wiadomosci.onet.pl/iza-jaruga-nowacka-wspomnienie/e9v4tx

1 komentarz:

  1. Nawet nie próbuję sobie wyobrazić jakie to było straszne przeżycie dla rodzin. Natomiast "hucznych" obchodów nigdy nie mogłam zrozumieć. Już za czasów prezydentury Lecha ilość żałob narodowych wzrosła tak (chyba nie było ani jednego roku bez żałoby), że tym razem trzeba było zrobić cały tydzień żałoby, żeby przebić inne. Żeby mieć świadomość, że została wielka dziura w naszym życiu politycznym po Jarudze-Nowackiej nie potrzebuję aby komuś innemu odwoływali z tego powodu mecze i koncerty. No i gdy obcy wpychają się w ekran i płakusiają głośniej niż rodzina ... dla mnie niesmaczne.

    OdpowiedzUsuń