Dostałam po południu SMSa informującego mnie o wspólnej akcji IPN oraz Episkopatu Polski dotyczącej zapalenia świec w naszych domach z okazji rocznicy wprowadzenia stanu wojennego w naszym kraju. To już 34 lata od momentu, kiedy na ulice wielu miast po raz kolejny wjechały czołgi, a ówczesny minister obrony narodowej, Wojciech Jaruzelski, ogłosił wprowadzenie w całym kraju stanu wojennego. Była tak jak dzisiaj niedziela, tylko trochę bardziej mroźna i śnieżna. Ludzie zamiast przygotowywać się do świąt, zaczęli zastanawiać się, czy nie wybuchnie kolejna wojna, tym razem z Rosją. Musiano zachować szczególne środki bezpieczeństwa. Tutaj, na Śląsku sytuacja przyjęła szczególną postać. Kto nie słyszał o pacyfikacji kopalni "Wujek" w Katowicach, podczas której milicjanci zastrzelili 9 strajkujących górników. Wydarzenie, które po latach wymieniało się w szkolnych podręcznikach, jako symbol tamtych dni. Strajkowano też 23 grudnia w "Hucie Katowice", mówi się nawet, że kilku robotników zamknęło się w jednej z hal produkcyjnych grożąc wysadzeniem całego obiektu w powietrze. Dzielnie bronili się też pracownicy zatrudnieni w Kopalni Węgla Kamiennego "Manifest Lipcowy" w Jastrzębiu-Zdroju - dwa razy w ciągu jednego dnia(15 grudnia) wyparli atakujących ich oddziałów ZOMO, za trzecim razem funkcjonariusze zaatakowali strajkujących ogniem, raniąc czterech z nich. Chciałabym wspomnieć o jeszcze jednym strajku górniczym, który trwał najdłużej, a został "zapomniany" - w Kopalni Węgla Kamiennego "Piast" 1000 górników przez 14 dni przebywało pod ziemią. Stan wojenny niewątpliwie budzi kontrowersje, gdyż został wprowadzony, wbrew temu co mówili władze, niezgodnie z ówczesną Konstytucją Polskiej Republiki Ludowej. Zginęło 100 osób, kilkadziesiąt zostało internowanych.
Od pewnego czasu w rocznicę tego wydarzenia w wielu polskich domach o 19:30 zapala się w oknach świecę na znak pamięci o ofiarach tych dni. Dlaczego? Kiedy wieść o wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce dotarła do Watykanu, papież Jan Paweł II na znak zjednoczenia z oddalonym o kilkaset(kilkatysięcy(?)) kilometrów zapalił w oknie Pałacu Apostolskiego świeczkę. Na pamiątkę tego gestu wielu ludzi, nie koniecznie wierzących, robi tak samo 13 grudnia każdego roku. Dobrze, jeżeli ten gest wynika faktycznie z naszej pamięci, gorzej, jeśli z mody, czy choćby zaimponowania innym. Czasami jednak zamiast zapalonej świeczki wystarcza zwykłe przypomnienie sobie o tej sytuacji, porozmawianie o niej z innymi, zastanowienie się co by było, gdyby teraz zdarzyła się taka sytuacja, jak my byśmy się zachowali. Ten dzień przecież też należy do historii naszego narodu.

Ten niechlubny dzień na stałe wpisał się w karty historii Polski.
OdpowiedzUsuńTo głównie to wydarzenie spowodowało, że zdecydowałem się nie wracać do Polski.
Pamięta, że wówczas świece zostały zapalone przez wielu polityków w USA. W orędziu wygłoszonym w środę wieczorem (23 grudnia 1981 r.) w całym kraju prezydent Reagan powiedział, że w oknie Białego Domu zapali się świeca „jako mały, ale pewny sygnał naszej solidarności z narodem polskim” i wezwał wszystkich Amerykanów do pójścia w jego ślady.
„Kiedyś, na początku tego stulecia, złowrogi wpływ zagroził, że światła zgasną na całym świecie” – powiedział Reagan. „Niech światło milionów świec w amerykańskich domach da znać, że światło wolności nie zgaśnie”.