Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

sobota, 6 sierpnia 2016

O tym jak młodzi robili raban

"Adaś" opanowany...
Trzy lata temu podczas spotkania w jednym z kościołów w Rio de Janeiro z młodzieżą argentyńską w czasie Światowych Dni Młodzieży, papież Franciszek powiedział do nich słowa, które przetłumaczono jako zachętę: "Idźcie, zróbcie raban". Po trzech latach te słowa miały doskonałe odzwierciedlenie w tym, co się działo na polskich ulicach, kiedy młodzi ludzie przyjechali z całego świata na kolejne Światowe Dni Młodzieży. Krzyczeli, wywijali flagami, w Krakowie opanowali samego Adasia, wyskrobując się na cokół i śpiewając z niego narodowe piosenki. Ktoś by powiedział - tacy młodzi to nic innego niż wandale. Tymczasem w Krakowie przez 6 dni trwania zlotu policja odnotowała zaledwie 17 incydentów, podczas których musiała interweniować. 17 wybryków, cóż to jest wobec tłumów nawiedzających królewskie miasto! Było czuć radość z bycia młodym, wszyscy demonstrowali to na wszelakie sposoby. Niewątpliwie wesoło było na pewno w środkach komunikacji miejskiej, kiedy grupa obcokrajowców zaintonowała np. dobrze znaną nam "Barkę" w swoim języku. Albo gdy Włosi skandowali różne teksty w swoim języku. Do pamięci przejdzie mi też setka młodych osób leżących na skwerach nad Wisłą, albo wracających ze spotkań na błoniach ulicą Krupniczą(bo tak najłatwiej dojść było na Franciszkańską pod okno papieskie). To nic, że nie znali, ba, nawet nie słyszeli o tej tradycji zapoczątkowanej przez Jana Pawła II - wszak zawsze można nadrobić zaległości. Idąc śpiewali piosenki, a ludzie mieszkający w kamienicach okalających ulice podchodzili do okien, machali nam przyjaźnie, pokazywali zaciśnięte kciuki. A na koniec cudowny, kilkukilometrowy marsz do podkrakowskich Brzegów. To była prawie pielgrzymka. I były śpiewy, i tańce radości, i mieszkańcy ulicy wynoszący nam butelki z wodą, czy choćby wystawiający węże, z których leciał orzeźwiający strumień. Tak, robiliśmy raban, ale to był raban pełen miłości. Bo tak naprawdę można się wspaniale bawić nikomu nie robiąc krzywdy. A ostatni tydzień lipca doskonale to potwierdził.
A tak bawiliśmy się 23 lipca, podczas spotkania diecezjalnego w miejscu, z którego 17 lat wcześniej przemawiał do mieszkańców Zagłębia i okolic papież Jan Paweł II. Czyż to nie piękne "robienie rabanu"?

6 komentarzy:

  1. Ja obserwowałam te ŚDM tylko w telewizji i byłam pod wrażeniem, że tak ładnie to wszystko wyglądało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno dostojnicy watykańscy chwalą nas, Polaków, za profesjonalizm i niezwykłą atmosferę całego przedsięwzięcia :)

      Usuń
  2. Super, że było spokojnie, obyło się bez aktów terroru. Przyznaję, że jeszcze w lutym, kiedy dowiedzieliśmy się, że moja firma bierze udział w organizacji i można załapać się na wyjazd, odmówiłam. Świat dookkoła taki zwariowany, po co pchać się w oko cyklonu i kusić los (mówiłam). A widok młodzieży bezcenny, no i Papież. Taki inni niż wiekszość polskiego kleru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ataku terrorystycznego najbardziej obawiali się wszyscy organizatorzy. Nawet w piątek była wojna w komitecie organizacyjnym za to, w jakim tempie dzień wcześniej uczestnicy opuszczali Błonia(sytuacja idealna dla potencjalnych terrorystów). Dlatego po Drodze Krzyżowej pielgrzymi opuszczali już je sektorami. A Franciszek podbił serce niejednego uczestnika spotkania. Niejeden ksiądz powinien brać z niego przykład. Pozdrawiam

      Usuń
  3. Moja córka była! Do dzisiejszego dnia czerpie energię z Krakowa. Patrząc na Was, Młodych, myślę- jest nadzieja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytanie tylko kto z nas wybierze jaką drogę. Bo sama młodość to nie wszystko...

      Usuń