Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

wtorek, 2 sierpnia 2016

"Odszedł Pasterz nasz, co ukochał lud. O Jezu dzięki Ci, za ten męki trud..."

Ten post miał być całkiem inny - radosny, pełen optymizmu i wiary. Wiary nie tylko w Najwyższego, ale też w ludzi, w życiową drogę, w to, że można być szczęśliwym mimo wielu przeciwności losu. Tym czasem życie napisało trochę inny scenariusz...

Nic nie jest wieczne. Jeżeli ktoś kiedyś się urodził, to pewne jest też, że i w pewnym momencie skończy swoją ziemską wędrówkę. Nieważne, czy jest biedakiem mieszkającym po prostu na ulicy, czy też bogaczem pławiącym się w luksusach. Śmierć czeka każdego z nas! Co więcej, śmierć nie wybiera: wszak umierają i dzieci zaraz po urodzeniu, i staruszkowie, żyjący nieraz i ponad 100 lat. Dzisiaj kostucha zapukała do drzwi życia emerytowanego metropolity krakowskiego, kardynała Franciszka Macharskiego. A on otworzył jej te drzwi i przeszedł przez nie na drugą stronę życia. Jak dla mnie odszedł ostatni prawdziwy książę polskiego Kościoła Katolickiego.
Kardynała Franciszka Macharskiego lubiłam i szanowałam. Krakowianin z urodzenia, do końca życia został związany z tym królewskim miastem. Absolwent Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Krakowskiej, Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego, ze studiów w Fryburgu wrócił z tytułem teologii pastoralnej. Od 1963 do 1965 roku sprawował funkcję sekretarza generalnego Polskiego Towarzystwa Teologicznego z siedzibą w Krakowie. W latach 70 pełnił funkcję rektora krakowskiego seminarium. Ponadto wykładał na Papieskim Wydziale Teologicznym w Krakowie, Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie oraz w dwóch seminariach: krakowskim i częstochowskim. Tuż przed objęciem funkcji metropolity krakowskiego sprawował funkcję kanonika Krakowskiem Kapituły Metropolitalnej. To jego papież Jan Paweł II mianował swoim następcą. Funkcję kardynalską Franciszek Macharski rozpoczął 28 stycznia 1979 roku ingresem w katedrze na Wawelu. Jako sentencję swojej posługi wybrał sobie dobrze znane wszystkim słowa "Jezu, ufam Tobie". Prowadził swój kościół z wielką rozwagą. Nie tylko wspierał "Solidarność" i odwiedzał internowanych, ale też założył Arcybiskupi Komitet Pomocy Więźniom i ich tolickiegorodzinom. Kiedy ukończył 75 rok życia poprosił Jana Pawła II o zwolnienie go z pełnionego urzędu, ten jednak przedłużył mu kadencję jeszcze na 3 kolejne lata. W pamięci wielu z nas pozostanie jako ten, który w dniach poprzedzających śmierć Jana Pawła II, jak też tych po niej stał solidarnie z całą rzeszą wiernych pod słynnym "oknem papieskim", by jednoczyć się z nimi w bólu i modlitwie. Brał udział w konklawe, podczas którego wybrano Josepha Ratzingera na papieża. To on w czerwcu 2005 roku przyjął rezygnację kardynała Macharskiego. Od tej chwili nowym miejscem zamieszkania kardynała był pokój na terenie sanktuarium Ecce Homo św. Brata Alberta w Krakowie. Pomimo przejścia na emeryturę starał się aktywnie brać udział we wszelkich wydarzeniach o charakterze kościelnym. Na przykład w grudniu 2015 roku brał udział w pogrzebie swojego przyjaciela, ks. Andrzeja Baczyńskiego, a następnie pojawił się w kościele księży franciszkanów na Mszy dziękczynnej za beatyfikację Michała Tomaszki i Zbigniewa Strzałkowskiego.
Był niezwykle pogodnym i ciepłym kapłanem, pełnym dystansu do swojego życia, a za razem z poczuciem humoru, zawsze mającym dobre słowo dla każdego wiernego. Przechodząc obok osoby, którą znał przynajmniej z widzenia, potrafił rzucić proste "cześć", czy choćby puścić oko. W czasie sprawowania przez niego funkcji głowy kościoła krakowskiego powołał ponad 200 parafii. Angażował się również w prace Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa, przewodniczył też Konfederacji Episkopatu Polski. Od czasu powołania Papieskiej Akademii Teologicznej sprawował urząd jej Wielkiego Kanclerza. Władze uczelni przyznały mu też tytuł doktora honoris causa.
Jego pontyfikat to czas powstawania domów samotnej matki, rodzinnych domów dziecka, schronisk dla bezdomnych, reaktywacji Caritas Archidiecezji Krakowskiej. Szczególną troską były otaczane osoby niepełnosprawne, opuszczone, pokrzywdzone przez los. Chciał być przyjacielem każdego i udawało mu się to. Wolał słuchać, niż mówić. Nic dziwnego, że był jednym z najbardziej rozpoznawalnych i cenionych polskich duchownych, a odegrana przez niego rola podczas kierowania Kościołem w diecezji krakowskiej jest nie do ocenienia.
Serce Kardynała Franciszka Macharskiego przestało bić o godzinie 9:37(zbieg okoliczności z godziną śmierci papieża-Polaka?) w Krakowskim Szpitalu Uniwersyteckim. Przebywał w nim od czerwca tego roku, kiedy uległ nieszczęśliwemu wypadkowy, na skutek którego doznał urazu kręgosłupa. Chociaż operacja przebiegła pomyślnie, Kardynał nie odzyskał już przytomności. Tak jakby czekał na cud, który miał się wydarzyć w ubiegły czwartek. Bo oto zmierzający do Częstochowy papież Franciszek zupełnie niespodziewanie postanowił odwiedzić swojego duchowego brata. Choćby po to, aby przyłożyć rękę do ściany na znak solidarności z cierpiącym. Tymczasem Ojciec Święty został wpuszczony na OIOM, gdzie udzielił umierającemu sakramentu namaszczenia chorych. Teraz Kardynał Macharski mógł już wyruszyć w swoją ostatnią podróż na spotkanie z Najwyższym i najbliższymi.
A zainteresowanym osobą Franciszka Macharskiego polecam książkę Huberta Wołącewicza - "Kardynał Franciszek Macharski".

2 komentarze:

  1. Zostawił za sobą wspaniałe życie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno powinien zostać autorytetem dla wielu księży :)

      Usuń