Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

383. Z gorącymi podziękowaniami...

W piątek nie miałam już siły, aby zwlec się na dół bloku do skrzynki, w której znajdowała się niewielka paczka. Przyznam szczerze, że domyślałam się, że jest to nagroda od Basi z 5 pór roku za konkurs ziołowy, zmęczenie było jednak silniejsze. Stwierdziłam, że paczka raczej sobie nigdzie nie pójdzie przez kolejną noc. Za to w sobotę z samego rana zbiegłam trzy piętra w dół zobaczyć, co Basieńka dla mnie przeznaczyła. Otworzyłam kopertę, a tam:
I jeszcze do tego obrazek z błogosławioną Karoliną Kózkówną(nie wiem dlaczego pominęłam go na zdjęciu). Z twórczością Basi spotkałam się już podczas czytania jej bloga, wielokrotnie uraniając łzę, teraz będę mogła sięgać po nie nie włączając komputera. Jeszcze większe wzruszenie mnie naszło, kiedy otworzyłam książkę i zobaczyłam tak piękną dedykację:
Naprawdę, książki z dedykacjami mogłabym policzyć na palcach. Tym bardziej zaszkliły mi się oczy na myśl, że są osoby tak serdeczne i kochane jak Basia. Tutaj zwykłe "dziękuję" nie wystarczy. Tutaj trzeba czegoś więcej. Co prawda nie z pielgrzymkowego szlaku, jak miałam pierwotnie w założeniu, lecz z rodzinnego miasta, ale i tak mam nadzieję, że się spodoba:
Po to Bóg stworzył z prochu człowieka, by cieszył się tym, tym co wokół siebie
A gdy kresu się swego doczeka - Pan zezwoli radować się Niebem!
Życiem cieszmy się już tu na ziemi, żarem słońca i klonów cieniem
Cieszmy tym, że kochamy wciąż siebie - a gdy przyjdzie czas cieszyć się niebem!
To nie państwa i nie kontynenty, to nie armie co kochają groby
Nie na szczytach imperium zamęty - ważna godność jest drugiej osoby!
Każdy dzień nowym świata odkryciem, raz jest dobrze, a raz gorzej w życiu
Powtarzajmy więc Boże słowa, że w szczerozłotym serca zachwycie
Tu na ziemi nam trzeba próbować, życiem cieszyć się, życiem radować!
Polecam wszystkim chętnym odwiedzenie blog Basi, bo to naprawdę ciepła i sympatyczna osoba. Taka z tych, których nie da się nie lubić. Osobiście bardzo cieszę się, że na nią trafiłam i to nie tylko ze względu na prezent...

4 komentarze:

  1. Karolinko, dziękuję za serdeczne słowa, za te piękne fotografie poetycko nazwane, za to, że Cię odnalazłam...Niech moje wiersze będą dla Ciebie okruchami radości pośród codzienności. A ta skromna bransoletka przywieziona z Sanktuarium od Karolinki niech Ci przypomina tę piękną Postać młodziutkiej Męczennicy i wspaniałej Dziewczyny.

    OdpowiedzUsuń