Na naszej życiowej drodze spotykamy różne osoby. Jedne są w naszym życiu obecne krócej, inne dłużej. Jednak niekiedy są to takie osoby, które co prawda pojawiają się tylko na momencik, ale poprzez swoją nietuzinkową osobowość i sposób bycia zapadają w nasze serca oraz w pamięć na długi czas, jeżeli nie na zawsze. Dla mnie taką osobą była jedna z moich nauczycielek, pani Basia. Chociaż gościła w moim życiu jedynie przez 10 miesięcy, wypaliła w nim ślad, który po dzień dzisiejszy nie chce się zabliźnić.
Zakończenie roku szkolnego 2000/2001 wywołało we mnie, jedenastoletnim dziecku, mieszane uczucia. Z jednej strony cieszyłam się z końca nauki, nadchodzących dwumiesięcznych wakacji, jednego z trzech na całą szkołę(a była to podstawówka i gimnazjum) świadectwa z wyróżnieniem. A z drugiej strony wiedziałam, że po powrocie z zasłużonego wypoczynku już nie zobaczę jednej z moich ukochanych nauczycielek. Zresztą to dla niej napisałam mój wiersz o św. Barbarze.
Zakończenie roku szkolnego 2000/2001 wywołało we mnie, jedenastoletnim dziecku, mieszane uczucia. Z jednej strony cieszyłam się z końca nauki, nadchodzących dwumiesięcznych wakacji, jednego z trzech na całą szkołę(a była to podstawówka i gimnazjum) świadectwa z wyróżnieniem. A z drugiej strony wiedziałam, że po powrocie z zasłużonego wypoczynku już nie zobaczę jednej z moich ukochanych nauczycielek. Zresztą to dla niej napisałam mój wiersz o św. Barbarze.
Wiadomość o jej odejściu z naszej szkoły pani Basi nie spadła na nas jak przysłowiowy grom z jasnego nieba - wiedzieliśmy o tym od dawna. A jednak był to za krótki czas na przygotowanie się na to. Bo jak nie lubić osoby, która ucznia faktycznie stawia na pierwszym miejscu? Która dwoi się i troi, aby każdemu wytłumaczyć zawiłe meandry działań matematycznych(a były to łączone klasy, gdzie każdy z nas był na różnym poziomie inteligencji)? Która w tym celu pochyla się nad każdym uczniem i robi to z anielską cierpliwością? Która co rusz wymyśla jakąś nową zabawę dydaktyczną? Która sama robi mniej sprawnym uczniom notatki w zeszytach? Która dostrzega potencjał uczniów i wykorzystuje go w niebanalny sposób(np. prosząc czwartoklasistów o wykonanie zadania przeznaczonego dla gimnazjalistów)? Która w końcu poświęca swój czas i dzwoni po kuratoriach załatwiając uczniom warunki pisania olimpiad dostosowane do ich manualnych możliwości? No jak?
Moje wewnętrzne JA buntowało się na taki stan rzeczy, ale przecież te dwadzieścia lat temu nic nie mogłam na to poradzić. Tego ostatniego dnia roku szkolnego było mi naprawdę przykro, że to wszystko już się kończy. Oczywiście poszliśmy się całym zespołem klasowym pożegnać, ostatnie wymiany słów i gestów wbiły mi się w pamięć. Ostatnie zdjęcie, którego odbitkę bezskutecznie próbuję zdobyć... No właśnie, nie mam żadnego z nią zdjęcia, ale uchował się jeszcze zeszyt, jedyny z czwartej klasy, moja jedyna po niej pamiątka.
| Któremu nauczycielowi by się chciało zanotować coś uczniowi w zeszycie |
Dodatkowo pojawiła się nutka niepewności - jaka będzie ta nowa nauczycielka? I chociaż ostatecznie okazała się bardzo sympatyczną osobą(i nie piszę tego tylko dlatego, że zawsze miałam u niej dobre oceny), ale to jednak pani Basia skradła moje serce. Po latach, w ostatniej klasie gimnazjum, napisałam nawet wiersz poświęcony jej pamięci, po trochu inspirowany też moimi ówczesnymi fascynacjami muzycznymi.
Pani Basi od matematyki...
Otwieram zeszyt do geometrii.
Nastawiam radio na pewną piosenkę.
Próbuję się uczyć trygonometrii.
Na kartce widzę znajomą rękę.
„Jej czarne oczy” mi chodzą po głowie.
Ja tego nie chcę wcale, o nie!
Lecz co ja zrobię, kto mi to powie?
Że ciągle o nich marzę i śnię.
Pan Ivan napisał mądre słowa.
„Miłość, tęsknota ścigają się”.
A w mojej głowie jest bomba myślowa.
Czy to tak można, kto to wie?
Wspomnienia wracają, nie mogę zapomnieć,
tych pięknych chwil, co tak dawno były.
I teraz, żyjąc w tym morzu wspomnień,
Marzenia moje się odrodziły.
Lolek, marzec 2006
Bo co innego mogła wymyślić piętnastoletnia gimnazjalistka, która od kilku lat zamiast skupiać się na lekcjach, wyglądała ciągle przez okno w klasie. Zamajaczy znajoma sylwetka ukochanej matematyczki, czy nie zamajaczy? Przecież obiecała, że będzie nas odwiedzać...
| Moja ulubiona lekcja - cyfry w systemie rzymskim(ps. to IC jest przekreślone tylko dlatego, aby pokazać, że tak się nie zapisuje 99) |
Od tamtego pożegnania widziałam jednak panią Basię tylko raz. Było to podczas miejskiego rozdania nagród dla uczniów odnoszących szczególne sukcesy w nauce. Wielokrotnie otrzymywałam to wyróżnienie, jednak ten jeden raz miałam okazje odebrać je osobiście. Zamieniłyśmy wtedy kilka ciepłych słów. Słów, które kolejny raz zapadły mi w umysł i w serce.
Dzisiaj wiem, że tych 10 miesięcy w niejaki sposób ukształtowało mój sposób myślenia oraz pozwoliło uwierzyć w siebie. O tym wszystkim napisałam jej w liście, który wysłałam jej z dalekiej Panamy. Mam cichą nadzieję, że doszedł, i nawet w przypadku, kiedy nie skojarzyła sobie kim ja jestem, czy też nie pamiętała mnie(co jest zupełnie zrozumiałe), to poczuła jakąś wewnętrzną satysfakcję... Bo przecież efekty naszych działań mogą przyjść dopiero z czasem. Za to ich skala może być nieporównywalna z ogólnie przyjętym standardem. A nawet po cichu marzę, że jeszcze kiedyś dane nam będzie się jeszcze raz spotkać i wszystko jej opowiedzieć.
| Rada na całe życie, nie tylko na lekcje, podczas których ma się chwilę zwątpienia we własne możliwości |
To nie było pożegnanie !! To jest przerwa w spotkaniach...;o)
OdpowiedzUsuńKażdy ma swojego ulubionego nauczyciela który zostaje w pamięci na całe życie.Mam również negatywnego nauczyciela z szkoły średniej i ten też zostanie na całe życie w mej pamięci.Wiersz śliczny.Pozdrawiam cieplutko.
UsuńPytanie tylko gordyjko, kiedy nastąpi kolejne spotkanie ;). Ech Uleńko, niestety nie wszystkich nauczycieli wspominam z takim sentymentem. Mam też takich, którzy zaleźli mi nieźle za skórę. Buziaki dziewczyny ;)
UsuńMusiała to być nietuzinkowa osoba, skoro tak ją wspominasz!
OdpowiedzUsuńO tak, taki nauczyciel zdarza się nieczęsto. Pozdrawiam
UsuńTakich nauczycieli pamięta się do końca życia.
OdpowiedzUsuńUściski, Karolinko.
Ps. Kartka gotowa; po weekendzie wyślę:)
Gosiu, na pewno Ciebie też wielu Twoich uczniów zapamięta do końca życia. Buziaczki :*
UsuńTo dobrze,ze mialas tak wspaniala osobe obok Ciebie,pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTakich wspierających uczniów nauczycieli powinno być jak najwięcej w naszym życiu. To oni motywują nas do nauki i działania. Pozdrawiam
UsuńMiałam szczęście i miałam kilka takich nauczycielek. Wszystkie są już na emeryturze, ale jeszcze będąc na studiach zdążyłam u kilku z nich odbyć praktyki. Wspaniały czas.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
No właśnie, za rok muszę zrobić praktyki zawodowe i zastanawiam się, czy nie "uderzyć" do szkoły, gdzie ona aktualnie pracuje... Pozdrawiam
UsuńKochana
OdpowiedzUsuńKażdy z nas w swoim życiu, spotyka na swojej drodze niezwykłych ludzi, o których warto pisać, wspominać i wzruszać się😊🧡
Pozdrawiam niedzielnie bardzo serdecznie🌸🍒☕🦋🌞💛😊
Nie wiem znowu dlaczego, ale w Waszych linkach nie wyświetlają się moje nowe posty🤔
Do dzisiaj szybciej bije mi serce na Jej wspomnienie. Co do linków, to blogger ostatnio znowu coś zmieniał, więc może Ci się ta funkcja wyłączyła. Pozdrawiam
UsuńKlik dobry:)
OdpowiedzUsuńOby wszyscy nauczyciele tacy byli.
Pozdrawiam serdecznie.
Klik dobry :)
UsuńMam nadzieję, że ja takim będę.
Również pozdrawiam
Myślę, że każdy z nas ma taką osobę, która na długo lub na zawsze zostawiła w nas swój ślad:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
To na pewno. A jak przyjemnie jest potem do niej wracać pamięcią... Pozdrawiam
Usuńbardzo cenny nauczyciel, skoro taki wpływ na Cienie wywarł:)
OdpowiedzUsuńO tak. Tylko szkoda, że tak krótko mnie uczyła. Pozdrawiam
UsuńTo są właśnie autorytety, które potrafią wywrzeć tak duży wpływ na nas, a o które niestety coraz ciężej. Pięknie napisałaś o swojej nauczycielce Karolinko.
OdpowiedzUsuńMyślę, że każdy z nas przynajmniej raz w życiu spotkał nauczyciela, który wywarł pozytywny wpływ na jego dalszą edukację. Pozdrawiam
UsuńFajnie mieć takie wspomnienie po tylu latach i oglądać sobie pamiątkowy zeszyt.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Zeszyt jest pieszczotliwie przechowywany. Marzę, aby nigdy się go nie pozbywać. Pozdrawiam cieplutko
Usuń..piękny post Karolinko :) ..tak jak napisałaś w życiu spotykamy różne osoby i każda może mieć jakis wpływa na nasze życie.. wspaniale, że spotkałaś niezwykłą nauczycielkę, która była dla Ciebie autorytetem i zostawiła tak piękne i dobre wsponienia ♡
OdpowiedzUsuń- pozdrawiam ciepło i serdecznie :)
Też uważam to krótkie obcowanie z tą osobą za niezwykle wartościowe. Pozdrawiam serdecznie
UsuńTo przykre ale ja nie miałam takiego nauczyciela, którego bym dobrze wspominała ..
OdpowiedzUsuńZdarza się i tak, Małgosiu. Niestety, nie wszyscy nauczyciele zasługują na nasze dobre, czy też pozytywne, wspomnienia. Pozdrawiam cieplutko
Usuń