- Pani Karolino, z pani to takie umysłowe Pendolino jest. Ciało nie nadąża za pani tokiem myślenia - tymi słowami skwitowano moją wypowiedź podczas jednego z uczelnianych egzaminów. I coś w tym chyba jest, bo bardzo często wiem, co chcę powiedzieć, jednak muszę poczekać(i zresztą nie tylko ja, ale i mój rozmówca), aż przekażę to w wersji werbalnej. Jeżeli rozmówca jest cierpliwy - poczeka, dając mi możliwość swobodnego wypowiedzenia się w danej kwestii. Jeżeli nie - jawnie będzie dawał mi do zrozumienia, że mam mu odpowiedzieć już w tym momencie, a mój "paraliż" będzie odbierał jako próbę wymigania się od tego. Na szczęście takich osób spotykam coraz mniej, a już na studiach dosłownie kilka procent ogólnej puli wykładowców, nie mogło zrozumieć, że np. kilkusekundowa przerwa w środku mojej wypowiedzi spowodowana jest potrzebą przełknięcia śliny, a nie luką w pamięci.
Jednak Pendolino dotyczy nie tylko mojej zaburzonej korelacji mózg - ciało, ale ogólnie i życia. Stąd moja mniejsza aktywność w sieci. Moje życie jest wymagające, a niepełnosprawność spowodowała, że po prostu wiele rzeczy wykonuję wolniej. Jak wiecie, w ostatni weekend walczyłam na zawodach sportowych w Krakowie w ramach III Rundy Paralekkoatletycznego Grand Prix Polski 2021(jotko, z daleka, ale smok został od Ciebie pozdrowiony). Ponieważ mój start zaplanowany był na sobotę ok. godziny 16:30, zaś w piątek miałam kilka spraw do załatwienia, postanowiłam, że spokojnie mogę jechać dzień później. Po drobnych perypetiach związanych z dotarciem do hotelu, w którym zostaliśmy zakwaterowani, trafiłam na miejsce. Szybko wypakowałam z plecaka niepotrzebne podczas startu rzeczy(postanowiłam zostać do niedzieli) i udałam się na dobrze znany mi stadion AWF Kraków. Już na dzień dobry natknęłam się na Młodszą, która... szła szukać zgubionej dzień wcześniej komórki. Znalazła ją, według oficjalnej wersji, głównie dla mamy Gaciocha, leżała na leżaku pod Tauron Areną. Nieoficjalną, przekazaną mi przez jej znajomych wersję, zachowam dla siebie...
Na samym stadionie szybko odnalazłam resztę ekipy oraz podpisałam stos papierów. A potem już tylko pozostawało nam czekać na nasze starty.
![]() |
| Misiek, Gacioch i ja. A Młodsza gdzieś biega... |
Wieczorem planowałam spacer po krakowskim Rynku, jednak rozpętała się taka burza, że zrezygnowałam. Ech, a tak chciałam dla naszej jotki obfocić smoczusia :). Może następnym razem. W sumie wieczór z książką też może być ciekawy.
Nazajutrz wróciłam z Miśkiem i jego żoną. Młodsza też dostała taką propozycję, ale z niej nie skorzystała. Ogólnie to znowu wywinęła taki numer, że ręce opadają. Ale podobno jest dorosła, więc niech ponosi(albo jej rodzice) konsekwencję swoich wybryków.

Bardzo trafne określenie, może miewasz jakieś ograniczenia, ale Pendolino do Ciebie bardzo pasuje:-)
OdpowiedzUsuńNajwazniejsze, ze bylas, robisz to co sprawia Ci przyjemnosc,pozdrawiam
OdpowiedzUsuńBo jesteś trochę jak Pendolino, szybka, sprytna, odważna.Tylko pozazdrościć
OdpowiedzUsuńPozdrawiam upalnie.
Karolinko, po raz kolejny podziwiam Cię za Twoja energię i zapał. Przy Tobie to ja jestem stara, ledwo sapiąca ciuchcia:)
OdpowiedzUsuńBuziaki.
Szacun Karolinko, wielki szacun.
OdpowiedzUsuńOdpowiadam tutaj -dziękuję, to naprawdę niezwykle miłe, że pytasz. Tak, u mnie w porządku.
OdpowiedzUsuńPo prostu czasami też się o Was martwię. Pozdrawiam
UsuńMłodość... ja już nie gnam... a przynajmniej tak mi się wydaje :P
OdpowiedzUsuńPodziwiam, że masz siły mimo upałów.
OdpowiedzUsuń