Czy zastawialiście się kiedyś co zrobilibyście w sytuacji, gdyby jakaś nieznajoma osoba zadała Wam proste pytanie: "Kim ty tak właściwie jesteś?". Zapewne nie wiedzielibyśmy co odpowiedzieć, a przynajmniej większość z nas by tego nie wiedziała. Tymczasem są pewne symbole, które mogą pomóc w identyfikacji naszej tożsamości. Jakie?
1. Krzyżyk lub medalik. Może nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale to co mamy na szyi lub nadgarstku od razu rzuca się w oczy. Przy pierwszym spotkaniu z nieznaną nam osobą zauważamy, że jej biżuteria niesie za sobą jakieś przesłanie. Tak samo jest z krzyżykiem lub medalikiem - to co mamy na sobie mówi bardzo dużo o naszej osobowości, zainteresowaniach, a także wyznaniu.
2. Pismo Święte. W kawałach o kobietach bardzo często pojawia się temat ich torebki, w której można znaleźć praktycznie wszystko. Więc może znajdzie się w nich miejsce również na małe wydanie Pisma Świętego, albo samej Ewangelii? Taka mała książeczka bez problemu mieści się w dłoni, a w dodatku nie waży zbyt wiele. Jeśli jednak nie mamy takiej możliwości, możemy pobrać taką aplikację na telefon (oczywiście znowu w miarę naszych możliwości). Dzięki temu będziemy mieć stały dostęp do czytań z danego dnia oraz modlitw, których nie znamy na pamięć.
3. Różaniec. Jedziemy do pracy lub szkoły, ale nie chcemy słuchać ani wiadomości, ani muzyki, a nikt znajomy nie siedzi obok nas. Co wtedy robić? Można na przykład wyciągnąć różaniec i zacząć się na nim modlić. To jest nasze świadectwo, a może zdarzyć się tak, że ktoś to zauważy i sam zacznie tak robić.
4. Uśmiech. Nie ma nic gorszego od wiecznie niezadowolonych z czegoś osób. A tych niestety w naszym świecie jest coraz więcej. Nauczmy się szczerze uśmiechać do innych. Przechodząc obok nieznajomego, możemy podarować mu uśmiech. We współczesnym świecie pełnym perfekcjonizmu i zapracowania nieustannie brakuje prostoty.
5. Coś do jedzenia. Nie możemy zaniedbywać własnego ciała, co jest nawiązaniem do piątego przykazania Bożego. Dlatego dbajmy o nie. Jak? Nie odchudzajmy się na siłę i nie obżerajmy. Widząc bezdomnego możemy dać mu coś do zjedzenia - nieważne, czy bułkę, czy nas ulubiony baton. Ten mały gest może mieć wielką moc.
6. Leki. Podobnie jak w punkcie piątym, jest to odniesienie do piątego przykazania. Jeżeli wiemy, że na coś chorujemy, powinniśmy mieć odpowiednie leki zawsze przy sobie. Nie tylko ze względu na nas samych, ale też z miłości dla naszych bliskich i znajomych. Bo chyba nikt z nich nie chce, abyśmy przez czyjeś zaniedbanie trafili do szpitala.
7. Kartka i długopis. Chyba każdy z nas zna to uczucie, kiedy przychodzi nam do głowy jakiś pomysł. Jesteśmy przeszczęśliwi, że w końcu wpadliśmy na rozwiązanie problemu... I pyk! Już go nie ma. Doznajemy rozczarowania, a przez to poświęcamy jeszcze więcej czasu na przypomnienie sobie tej kwestii. Dlatego dobrym sposobem na zapominanie jest zapisanie sobie od razu naszego pomysłu. Nie muszą to być składne zdania, ważne, abyśmy sami znali ich sens.
8.
Pieniądze. Zawsze warto mieć przy sobie kilka groszy, ponieważ nigdy nie wiadomo, czy czasami nam się one nie przydadzą. Nie wiemy przecież, czy nie spotkamy na swojej drodze kogoś, kto nie będzie potrzebował naszej pomocy. Kupienie komuś głodnemu bułki kosztuje niewiele, ale jest to prawdziwy gest miłosierdzia.
9.
Numer do bliskiej osoby. Nie da się ukryć, że utrzymanie stosunków przyjacielskich to coś bardzo ważnego. Przyjaciel to przecież ten ktoś, kto zawsze jest przy nas, na dobre i na złe. Ponieważ zazwyczaj jest pierwszą osobą, która dowiaduje się o nowinkach z naszego życia, dlatego warto w wolnej chwili zadzwonić do niego i umówić się na spotkanie.
10.
Zegarek. Nikt z nas nie lubi spóźnialskich. Szanujmy czas innych tak samo jak swój. Bądźmy więc punktualni - to jeden z najlepszych wyrazów szacunku do innych. Miejmy też czas na realizację powierzonych nam talentów, poprzez umiejętne zarządzanie czasem. Dzięki temu znajdziemy w naszym życiu czas na odpoczynek, pracę oraz realizację swoich celów.
Na podstawie: https://deon.pl/wiara/duchowosc/10-rzeczy-ktore-katolik-powinien-miec-zawsze-przy-sobie,458801
Powyższy tekst oparłam na artykule "10 rzeczy, które katolik powinien mieć zawsze przy sobie", który jakiś czas temu pojawił się na portalu deon.pl. Jednak tak sobie myślę, że o ile 3 pierwsze punkty faktycznie mogą tyczyć się osób wierzących, o tyle pozostałe są tak uniwersalne, że może się z nimi identyfikować praktycznie każdy. A Wy, czy myślicie, że któreś z powyższych przedmiotów/symboli w jakiś sposób Was identyfikuje w społeczeństwie? Bo myślę, że do mnie bez wątpienia pasuje 1(noszę szkaplerz karmelitański), 3, 4, 9 oraz 10. W czasach kiedy studiowałam w Krakowie starałam się też robić więcej kanapek, aby potem podzielić się nimi np. z żebrzącymi pod tunelem prowadzącym z krakowskich Plantów na dworzec autobusowy.
Trzymajcie się ciepło i uważajcie na siebie podczas wakacji
Dodałabym jeszcze sposób ubierania się, towarzystwo osób, jakimi się otaczamy, torby które nosimy i miejsca, które odwiedzamy:-)
OdpowiedzUsuńMyślę, że ta lista jest otwarta i każdy może do niej dodać własne kryteria, czy też pomysły. Pozdrawiam
UsuńDobre wskazówki, u mnie różaniec, komórka, pieniążki, długopis i kartka.Ostatnio z osobami zebrzacymi to na bakier.Nikt nie chce jedzenia , kasa to jest to a za rogiem stoi ten co im zabiera.Rzadko ale jeszcze chodzą po domach , jeśli chcą coś do jedzenia to ok ale jak są nachalni o pieniądze to nie daje.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńTeż pieniędzy nie daję żebrzącym, ale jeżeli ktoś mnie poprosi o kupno bułki, to czemu nie? Ja aż tak bardzo nie zbiednieję, a wychodzę z założenia, że jeżeli chce coś zjeść, to to zje. Czasami "dorzucam" mu coś słodkiego, zwłaszcza kiedy mam w plecaku. Pozdrawiam
UsuńWiększość z tych rzeczy mam zawsze przy sobie bo należę do osób może nie głęboko wierzących ale bardzo zapobiegliwych. Karolinko bardzo fajny, przydatny post !!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Tak jak pisałam, właściwie trzy pierwsze punkty są dla mnie stricte o podłożu religijnym, reszta jest na tyle uniwersalna, że właściwie każdy może się w jakiś sposób z nimi utożsamiać. W sumie nigdy nie wiadomo co nam się może przydać. Pozdrawiam serdecznie
UsuńJa to zasadniczo na większe wyjazdy biorę bransoletkę z Rzymu z krzyżem.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Kolorowo!
O, bardzo ciekawy, jak dla mnie, gadżet. Również pozdrawiam kolorowo
UsuńOj tak. Moja córka zawsze mówi, że moja torebka waży tonę. Nie ma w niej pisma świętego, ale jest za to wiele mniej lub bardziej przydatnych rzeczy. U mnie znajdziesz jeszcze nożyczki i taśmę klejącą. Nigdy nie wiadomo co może być potrzebne. Nie są to symbole wiary, ale potrzeby.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Alina
Ja miałam sąsiadki, która w torebce nosiła obcęgi, więc chyba mnie już nic w tym temacie nie zdziwi. Pozdrawiam
UsuńTrochę to rzecz względna, bo np. niektórzy noszą zegarek jako ozdobę, a z punktualnością u nich na bakier. Znam też osobę noszącą duży krzyż, ale jej czyny wyraźnie przeczą nauce Chrystusa.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło, Karolinko.
To prawda, ale też to są chyba wyjątki. Pozdrawiam
UsuńOby te znaki zewnętrzne szły za tym, co mamy w środku :) Zegarek i punktualność to jeszcze pikuś, ale krzyż to symbol miłości do każdego człowieka, no i do Boga - oby był nie tylko elementem biżuterii.
OdpowiedzUsuńZauważyłam, że dużo ludzi traktuje krzyżyk właśnie jako element biżuterii... Pozdrawiam
UsuńCiekawy post. Można jeszcze dodać, że towarzystwo też wpływa na to jakimi ludźmi jesteśmy.
OdpowiedzUsuńA co do zegarka, to moja mama ma kolegę, który mimo tego, że nosi zegarek zawsze się spóźnia i to czasami nawet o 2-3 godziny więc u niego myślę, że zegarek to u niego tylko dekoracja.
Jasne, nie ze wszystkich wspomnianych tutaj rzeczy potrafimy "mądrze" korzystać. Pozdrawiam
UsuńHmmm... w moim przypadku, ostatnio kiedy wszystko zawiodło , sprawdziła się karta płatnicza i kluczyki do samochodu.
OdpowiedzUsuńTeż ciekawe identyfikatory :)
UsuńTo bardzo ciekawe Karolinko. W mojej torebce mieści się o wiele więcej i wszystko bardzo potrzebne:) Muszę to przemyśleć. Buziaki!
OdpowiedzUsuńW sumie nie noszę torebki, ale mój plecak też zawiera różne rzeczy. Pozdrowionka
UsuńWitaj, Karolino.
OdpowiedzUsuńZgadzam się z Jotką.
A dodałabym jeszcze codzienne zakupy. One także wiele o nas mówią:)
Pozdrawiam:)
O, a na to bym nie wpadła. Dałaś mi tym sporo do myślenia. Pozdrawiam
UsuńZ tym uśmiechem to zgodzę się w stu procentach. Mam porównanie:) W UK to działa. Uśmiech nieznajomej mijanej osoby towarzyszy mi na co dzień:) A w PL to już nie jest takie oczywiste.
OdpowiedzUsuńA co do widocznych symboli religijnych - dla zbyt wielu osób jest to tylko ozdoba... niestety.
Pozdrawiam cieplutko:)
Staram się uśmiechać do innych, bo uśmiech nic nie kosztuje, a wiele może zdziałać. Pozdrawiam :)
UsuńTo ciekawy post i bardzo mądry. Biblie kiedyś nosiłam w torebce, ale odkąd mam do niej dostęp w smartfonie ,już tego nie robię korzystam z niej w domu. Ja nie nosze zegarka, długopis mam ale z kartka byłby problem. jedzenie niosę tylko jak ide do pracy :) resztę zazwyczaj mam :)
OdpowiedzUsuńBiblii chyba nie odważyłabym się nosić ze sobą, głównie ze względu na wagę :). Ale podziwiam ludzi, którzy mają je ciągle przy sobie. Pozdrawiam
UsuńFajnie, że przypominasz ludziom o tym, jak ważne są takie codzienne drobiazgi. Rzeczy, o których zbyt często nie myślimy, bo albo nie przywiązujemy wagi, albo są w naszym otoczeniu tak powszechne, że już ich nie zauważamy. Takie rzeczy mogą być nie tylko mocnym świadectwem o nas samych, ale wręcz mogą uratować komuś życie :)
OdpowiedzUsuńŚciskam Cię mocno!
Czasami niepozorne przedmioty mają w sobie niesamowitą moc!
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
Bardzo ciekawy post. Większość z tych rzeczy mam w domu, ale nie zawsze przy sobie. Krzyżyka nie noszę, ale mam zawsze koronkę w postaci obrączki z Częstochowach.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)