Ostrzegam, będzie długo, i czasami nudno
Dożyliśmy dziwnych czasów - czasów w których dozwolone są różne manifestacje, podczas których aktywiści blokują ulicę i wykrzykują niejednokrotnie dziwne i obrażające innych hasła. Różne, z wyjątkiem jednej - procesji Bożego Ciała. Bo ludzie śpiewają pieśni religijne. Bo na ulicach i chodnikach rozrzucone są kwiaty. Bo przez jakiś czas nie można przejechać tą czy tamtą ulicą... Serio tak to przeszkadza? Już wolę słuchać śpiewów(co do wszelkiego fałszowania melodii to już inna sprawa) niż wyzwisk i ubliżania innym podczas manifestacji, kwiatki na chodniku zamiast np. butelek po piwie, a samo przejście procesji z reguły można przewidzieć czasowo. Co prawda są wtedy zablokowane przez policję ulice i trudno jest przejechać, ale można przecież wyjechać gdzieś zarówno przed, jak i po procesji. Pochody manifestacyjne nieraz trwają dłużej. W dodatku przeciwników procesji tak bardzo boli to, że podczas pochodów niejednokrotnie musi interweniować policja, zaś podczas przejścia Najświętszego Sakramentu przez ulice naszych miast, nic takiego nie ma miejsca, w dodatku wszystko odbywa się pod ich obstawą. No tak, przecież obkładanie się pięściami jest w porządku, a śpiewy katolickie to największa zbrodnia współczesnego świata.
Kiedy ktoś skrytykuje jakąś manifestację, oj jak bardzo on jest zły i pozbawiony tolerancji. Jak bardzo aktywiści walczą wtedy o swoje prawa, jak bardzo czują się dyskryminowani przez społeczeństwo. Jednak kiedy katolik np. na portalu społecznościowym zaneguje czyjąś odpowiedź odnośnie jakiegoś zwyczaju religijnego reakcja jest wprost odwrotna - wiele komentarzy zarzuca nam, głupotę, praktyki rodem ze średniowiecza oraz usilnie próbuje nam wytłumaczyć, że o nim nic nie ma na kartach Pisma Świętego i co najwyżej jest to wymysł mafii zwanej Watykanem. No i oczywiście od razu pojawiają się głosy, że procesje to my sobie możemy urządzać, ale w obrębie murów kościoła. Ech, ale taka pani Marta L. mogła wychodzić na ulicę i krzyczeć swoje hasła - to już nie była "obraza uczuć".
Jeszcze jakby się z takimi antyklerykałami dało dyskutować. Tymczasem każda próba racjonalnego wytłumaczenia takiego czy innego zwyczaju kończy się wyśmianiem, a nawet obrażaniem przez takie osoby. Niektórzy potrafią posunąć się nawet krok dalej, jawnie i kwieciście opisując na swoich stronach jak to zostało się na dobę pozbawionym korzystania z facebooka za napisanie kilku, według mnie obraźliwych, rzeczy. Jawnie, czyli ze screenami rozmowy pod jednym z postów, wraz z imieniem i nazwiskiem oraz awatarem osoby, która sprawiła, że dostała owego bana(chyba tylko po to, aby inni użytkownicy fb mogli ją znaleźć i skrytykować, jak mogła tak postąpić). Oczywiście osoba, która opisała daną sytuację bez skrupułów nazwała ją od najgorszych, jakby jej nie wiadomo co zrobiła. W sumie już od dawna w jej oczach "katolik = największa menda chodząca po świecie", każdy ksiądz to pedofil, a Polak to najgorszy naród pod słońcem. Co ciekawe, w swoich wpisach porusza kwestię tolerancji i bycia dla siebie dobrym. Tylko czemu jej samej brakuje tego względem innych, zwłaszcza tych, którzy są katolikami oraz myślą inaczej niż ona?
Kiedy ktoś skrytykuje jakąś manifestację, oj jak bardzo on jest zły i pozbawiony tolerancji. Jak bardzo aktywiści walczą wtedy o swoje prawa, jak bardzo czują się dyskryminowani przez społeczeństwo. Jednak kiedy katolik np. na portalu społecznościowym zaneguje czyjąś odpowiedź odnośnie jakiegoś zwyczaju religijnego reakcja jest wprost odwrotna - wiele komentarzy zarzuca nam, głupotę, praktyki rodem ze średniowiecza oraz usilnie próbuje nam wytłumaczyć, że o nim nic nie ma na kartach Pisma Świętego i co najwyżej jest to wymysł mafii zwanej Watykanem. No i oczywiście od razu pojawiają się głosy, że procesje to my sobie możemy urządzać, ale w obrębie murów kościoła. Ech, ale taka pani Marta L. mogła wychodzić na ulicę i krzyczeć swoje hasła - to już nie była "obraza uczuć".
Jeszcze jakby się z takimi antyklerykałami dało dyskutować. Tymczasem każda próba racjonalnego wytłumaczenia takiego czy innego zwyczaju kończy się wyśmianiem, a nawet obrażaniem przez takie osoby. Niektórzy potrafią posunąć się nawet krok dalej, jawnie i kwieciście opisując na swoich stronach jak to zostało się na dobę pozbawionym korzystania z facebooka za napisanie kilku, według mnie obraźliwych, rzeczy. Jawnie, czyli ze screenami rozmowy pod jednym z postów, wraz z imieniem i nazwiskiem oraz awatarem osoby, która sprawiła, że dostała owego bana(chyba tylko po to, aby inni użytkownicy fb mogli ją znaleźć i skrytykować, jak mogła tak postąpić). Oczywiście osoba, która opisała daną sytuację bez skrupułów nazwała ją od najgorszych, jakby jej nie wiadomo co zrobiła. W sumie już od dawna w jej oczach "katolik = największa menda chodząca po świecie", każdy ksiądz to pedofil, a Polak to najgorszy naród pod słońcem. Co ciekawe, w swoich wpisach porusza kwestię tolerancji i bycia dla siebie dobrym. Tylko czemu jej samej brakuje tego względem innych, zwłaszcza tych, którzy są katolikami oraz myślą inaczej niż ona?
Jeszcze wcześniej ta sama osoba oskarżała PiS o to, że przez ich nagonkę został zabity prezydent miasta Gdańska, Paweł Adamowicz. A ja myślę, że dużo bardziej szkodliwe są właśnie takie posty, czy to ośmieszające i stawiające w niekorzystnym świetle innych ludzi, a zwłaszcza ukazujące ich z imienia i nazwiska. Być może właśnie ktoś kiedyś umieścił jakiś niepochlebny wpis o PO, może o samym Pawle Adamowiczu i tym samym lont został podpalony. Ktoś może sobie myśleć, że jeden ukazujący kogoś konkretnego w złym świetle wpis nic nie znaczy. Zwłaszcza, kiedy piszemy o nim w nerwach. Znaczy, nawet bardzo dużo. Pamiętajmy też, że to co raz napiszemy na stronach internetowych, zostanie w sieci na zawsze. Nawet wtedy, gdy usuniemy nasz wpis.
Kochani, jeżeli wymagamy od kogoś, aby był względem nas tolerancyjny i dobry, sami tacy bądźmy wobec niego. Tolerancja nie oznacza jednak bezwarunkowego zgadzania się na wszystko, zwłaszcza na przemoc wobec innych i ośmieszanie ich. Tolerujmy zwyczaje i przekonania innych w tym zakresie, w którym nie zagrażają oni drugiej osobie. Ja osobiście nie jestem za aborcją, a mimo to nie potrafię potępić tych, którzy biorą udział w marszach jej poświęconych. Młodsza na zawodach też nieraz napsuje mi nerwów swoim zachowaniem(jej roztrzepanie to tylko wierzchołek góry lodowej), jednak zachowuję to bardziej dla siebie. A jeżeli już o tym piszę, to robię to(a przynajmniej się staram) w miarę spokojny sposób, bez wyśmiewania i poniżania. Można? Myślę, że jeżeli się chce, to tak. Ostatnio np. nasza Jotka niezbyt zgadzała się z moim zdaniem, ale napisała wszystko w taki sposób, że jej post może uchodzić wręcz za wzór posiadania i wyjawiania własnego zdania co do danego tematu. Rzeczowo, sensownie i bez zbędnych epitetów. Jednak nie toleruję ubliżania innym i poniżania ich. Tym bardziej, że zaczyna się najczęściej na ogóle jakiejś grupy, a potem przychodzi pora na jednostki. Myślimy, że prowadząc z pozoru anonimowego bloga albo mając skąpe informacje na profilu facebookowym jesteśmy bezkarni? W dzisiejszych czasach to tylko pozory.
Wczoraj podczas różańca św. x. Teodor poruszył temat toksycznych relacji międzyludzkich. I chociaż skupił się głównie na rzeczywistych kontaktach, to wydaje mi się, że takie relacje są też niejednokrotnie w Internecie. Zagrożeni są na nie szczególnie Ci, którzy zgadzają się na wszystko i boją się zaprotestować. Też się kilka razy uwikłałam w takie znajomości, przez dłuższy czas tolerowałam negowanie moich wartości, jednocześnie nie komentując przekonań innych. Aż w końcu powiedziałam "DOSYĆ!" czego odzwierciedleniem był jeden z tutejszych postów, w którym delikatnie napisałam, z czym się nie zgadzam. Efekt? Osoba, która jeszcze kilka dni wcześniej u siebie naśmiewała się, że "polski katolik obraża się, kiedy powie się prawdę o nim", sama strzeliła focha, kiedy przeczytała kilka niepochlebnych(ale napisanych z kulturą) słów o tym, z czym się nie zgadzam. Też mnie denerwuje problem pedofilii w Kościele, ale czy to powód, aby mieszać wszelki kler z błotem, a papieża Jana Pawła II obrzucać co najmniej obrzydliwymi epitetami? Jak można pisać o braku tolerancji i zrozumienia oraz obrażaniu uczuć ofiar pedofilii, samemu obrażając uczucia wielu, wielu nie tylko katolików, ale i osób innej wiary, czy też niewierzących, dla których papież Polak był kimś ważnym i znaczącym. Jak można pisać o szacunku dla zwierząt, tak bardzo gardząc ludźmi?
Gdybyśmy nie marnowali czasu i energii na niepotrzebne ubliżanie innym i wyśmiewanie ich zwyczajów i tradycji, a starali się je zrozumieć ich motywację i obrzędy, och, jak piękny i spokojny byłby wtedy świat. Wszyscy jesteśmy ludźmi żyjącymi na jednej Ziemi, wszystkim należy się tolerancja. Nawet muzułmaninowi(chociaż jak pisałam, już same akty terroru należy piętnować). A jeżeli ktoś zalezie nam za skórę to uwierzcie mi, dużo przyjemniejsze od nadawania na niego na blogu i ubliżanie mu, jest długi spacer np. po lesie połączony ze sprzątaniem pozostawionych przez innych śmieci. Albo sprzątanie domu, mizianie pupilka, praca w ogródku. Nie dość, że przyjemniejsze to jeszcze pożyteczniejsze. I jeszcze nikomu nie zaszkodzi. No, chyba że zagłaszczemy kota na śmierć...
Podpisuję się ręcami, nogami i uszami... I nie, nie jest nudno, ale w punkt. W dodatku modne jest pojęcie "mowa nienawiści", ale niektórzy posługuję się nim tylko, gdy czują się dotknięci, a sami mogą obrażać bez refleksji, że robią komuś krzywdę. Takie czasy.
OdpowiedzUsuńJestem wyjątkowo wyczulona na szacunek dla każdego człowieka, na tolerancję dla przekonań, wyznań, własnego zdania na jakiś temat. Brzydzę się i nie toleruję chamstwa, przemocy, wojen, braku kultury na co dzień. Uważam, że każdą niezgodność zdań czy konflikt mozna rozwiązać pokojowo. Jest tylko jeden warunek: trzeba chcieć i rozmawiać dotąd, aż nie dojdzie się do zadowalającego obie strony rezultatu. Czasem koneczne są także kompromisy z obu stron. Złość i nienawiść niszczą wszelkie relacje! Pozdrawiam ciepło...
OdpowiedzUsuńPrzykład idzie z góry. Nasze „ elity polityczne”, księża z ambony (tak, tak tam też zamiast miłosierdzia można usłyszeć mowę nienawiści) i wystarczy włączyć TVP. Nagonka ludzi na ludzi. Przestali wyrażać własne poglądy, skupiając się na „dowaleniu” przeciwnikowi kimkolwiek on jest, bo jest na to przyzwolenie. Agresja słowa jest wszechobecna. Ludzie nie potrafią już debatować ze sobą.
OdpowiedzUsuńMnie nie przeszkadza dosadność manifestacji w słusznej sprawie. Nawet jeśli ona nie byłaby moją sprawą. Ani procesje. Ale czasem trudno się dziwić ludziom, że się złoszczą, kiedy władza zabrania spontanicznych zgromadzeń bądź stosuje obostrzenia pomijając w tym KK. Acz obrażanie adwersarzy nie powinno mieć miejsca, a jest niestety nagminne i to z każdej strony. Tu nikt nie jest „ święty”, niestety.
Serdeczności 🙂
Karolino zgadzam się z Tobą, najgorsze jest to że wszystkich mierzy się jedną miarą.Brak tolerancji.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńNie dam nic złego powiedzieć na temat Jana Pawła. To dla mnie świętość.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
..zgadzam sie z Tobą Karolinko! ..przede wszystkim szacunek, należy sie każdemu człowiekowi, jak równiez każdy ma prawo mieć swoje zdanie na każdy temat, wiec tu tolerancja się kłania.. nie cierpię przemocy pod każdym względem!
OdpowiedzUsuń..brzydzę się szykanowaniem, kłamstwami i chamstwem, czyli brakiem (podstawowej) kultury osobistej..
czuję niechęć, wręcz odrazę do ludzi złośliwych i pałajacych nienawiścią.. czasem trzeba iść na kompromis,
aby uniknać niepotrzebnych waśni ;)
- pozdrawiam Cię najcieplej i najserdeczniej :)
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńNiestety często akceptuje się tylko te formy manifestacji, z którymi akurat się zgadzamy. I to działa u obu stron - wyciąganie procesji Bożego Ciała często widzę niejako w obronie innych manifestacji, choć przyznaję, że nie tylko.
OdpowiedzUsuńUważam, że Kościołowi jako takiemu niestety wiele można zarzucić, ale można rozmawiać bez zacietrzewienia, obrażania i uogólniania.
Przeszkadza mi gloryfikacja zła. Przeszkadzają mi manifestacje głoszące prawo czynienia zła. Stawia się pomniki złemu i je za dobro sie przedstawia. Przeszkadza mi walka o prawo do mordowania dzieci bo jedyne o co warto walczyć to o prawo do takiego zaopiekowania się kobietą by nie zechciała zabijać ale i takiego by nie pogardzać gdy nie da rady się zaopiekować.Przeszkadza mi , z drugiej strony-gromkie-nie zabijaj i brak jakiejkolwiek pomocy bym tego nie robiła.Przeszkadza mi że księdza pedofila nie rozrywają traktorami ale też mi przeszkadza ,że satanistom pozwala się deptać uczucia wierzących w Boga zamiast skazać na wieczne zapomnienie i wykluczenie. Przeszkadza mi ,że nie mam czasu się rozpisac a jak go mam to piszę coś czego , bywa ,że czytać nie daję rady.
OdpowiedzUsuńA wystarczy traktować innych tak, jak chciałoby się być traktowanym samemu - po prostu z szacunkiem.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie, Karolinko.
Jak zawsze, bardzo rozsądne stanowisko...;o)
OdpowiedzUsuńNie czyń drugiemu co tobie nie miłe...;o)
Wielu ludzi deklaruje tolerancję, ale ogólnie, na wszelki wypadek.
OdpowiedzUsuńGdy jakiś problem, drażliwa sprawa zaczyna go dotykać osobiście, to gdzieś ta tolerancja rozmywa się w szczegółach.
Nie mam nic przeciw procesjom, przeszkadza mi natomiast nagłośnienie kościoła, obok którego mieszkam.
Czy naprawdę dzwony w dzisiejszych czasach muszą przypominać wiernym o każdej mszy, różańcu, celebracji?
kto ma przyjść, to będzie, a może te dzwony mają obudzić niewiernych?
jotka
Zbyt często słowo tolerancja jest tylko deklaracją. Smutne jest to, że często "obrywają" niewinni.
OdpowiedzUsuńUściski Karolinko.
Szacunek, tolerancja.... Jak teraz te słowa tracą na znaczeniu.
OdpowiedzUsuńNa wszystko jest miejsce i czas krótki przemarsz czy nawet ceremonia, o której mówi się głośno i wszyscy wiedzą, że coś takiego będzie miało miejsce można przeżyć - demonstracje i paraliż Wawy mnie wkurza, bo to jest nalot i blokada wielu ulic ...raz jedni potem drudzy ach.
OdpowiedzUsuńW mej miejscowości już rok rozwalają drogę - szlak mieszkańców trafia, bo ile można grzebać te dziury... pozdrawiam Karolinko
marzy mi się kraj, gdzie jest szacunek dla każdego i poglądów i wyznania....
OdpowiedzUsuńhttps://okularnicawkapciach.wordpress.com/
Jestem specyficzną osobą, toleruję innych, ich poglądy, ale często spotykam się z niezrozumieniem... Znam Muzułmankę, jest cudowna, znam ludzi różnych religii.... nie widzę różnicy pomiędzy nami, jesteśmy przyjaciółmi. Dobry post kochana, takie teksty są bardzo ważne, wymagają odwagi, której Tobie nie brakuje i którą podziwiam. Wiesz, najważniejsze, że są tacy ludzie, jak Ty. Nie mamy zbytniego wpływu na innych, no może jakiś mamy, ale decyzja, kto, jaki pozostanie, należy do każdego z osobna. Mamy wpływ na siebie i bądźmy z siebie kochana dumne. :) Brawo za ten jakże ważny post. <3
OdpowiedzUsuńNasz kraj w tej chwili jest bardzo podzielony, przez zaistaniale wczesnij animozje, i dwie duze partie bardzo podzielily ludzi, szkoda,ze tak sie dzieje, w koncu wszyscy jestesmy Polakami i mozemy zyc obok siebie, anie walczyc ze soba,zgadzam sie z Toba Karolino,pozdrawiam
OdpowiedzUsuńSzacunek, szacunek i jeszcze raz szacunek. Wzajemny szacunek. A tu jedni drugich obrażają i nie dają sobie powiedzieć że czynią żle. Straszne czasy, aż się płakać chce.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cię najserdeczniej Karolinko.