Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

sobota, 27 stycznia 2018

663. Yoram Friedman - chłopiec, który uciekł z getta

Kiedy czyta się książkę Uriego Orleva "Biegnij chłopcze biegnij" lub ogląda film oparty na jej fabule, trudno uwierzyć w to, że przygody zaledwie ośmioletniego Srulika, który przedstawiał się jako Jurek Staniak, są prawdziwe. Tymczasem za kanwę powieści posłużyła autentyczna historia mieszkającego w Izraelu Yomana Friedmana, Żyda polskiego pochodzenia, który przed wybuchem II wojny światowej mieszka wraz z liczną rodziną w Warszawie.
Temat holokaustu nie jest łatwy do przedstawienia, zwłaszcza jeżeli jego głównymi bohaterami są jego najmłodsze ofiary. Uri Orlev zrobił to jednak znakomicie. Być może dlatego, że sam przeżył jego piekło na własnej skórze? Pisarz urodził się w 1931 roku, w warszawskiej żydowskiej rodzinie. Po wybuchu II wojny światowej trafił z matką i młodszym bratem do getta warszawskiego. Czy widział wtedy Srulika Friedmana? Tego nie wiemy. Po śmierci matki chłopcy wraz z ciotką przedostają się na polską stronę getta, skąd w 1943 roku trafiają do obozu koncentracyjnego w Bergen-Belsen(zaczęłam się zastanawiać, czy spotkał w nim innego znanego mi dziecięcego więźnia – Jony Oberskiego, który też napisał wspomnienia z czasów, kiedy tam przebywał). Po zakończeniu wojny chłopcy zostają wysłani do Palestyny. Tam Uri poznaje Yorama Friedmana, któremu udało się przetrwać wojenne piekło jako… Jurek Stanek. Oczarowany niezwykłą historią postanawia przenieść ją na papier.
źródło zdjęcia
Akcja rozpoczyna się pewnego dnia, kiedy Dawid opowiadał swojemu młodszemu bratu, Srulikowi, o realiach życia po aryjskiej stronie warszawskiego getta, do którego przenieśli rodzinę jakiś czas temu. Kilka dni później rodzice uciekają z Srulikiem z odgrodzonego obszaru miasta. Ich ucieczka nie trwała długo – wkrótce matka z synem zostają złapani przez Niemców i odstawieni na nowo do getta, ojcu udaje się uciec. Rodzina cierpi głód, toteż matka z najmłodszym synkiem wygrzebują z kontenerów resztki jedzenia. Któregoś dnia, kiedy chłopiec znowu szuka odpadków w śmietniku, matka niespodziewanie znika. Ponieważ malec nie bardzo wie gdzie mieszka, przyłącza się do spotkanej grupki chłopców. Po jakimś czasie Srulikowi udaje się przy pomocy woźnicy uciec z getta. Wolność nie jest jednak taka piękna, jakby się mu mogło wydawać. Chociaż na początku ośmiolatkowi udaje się znaleźć w pobliskim lesie grupkę chłopców, także uciekinierów, którzy uczą go zasad życia wśród Polaków, to po pewnym czasie chłopiec ponownie zostaje sam. Od tego czasu przedstawia się jako Jurek Staniak. Mimo swojego wieku jest bardzo zaradny życiowo. Wykorzystując wskazówki, które usłyszał w lesie, a także te, które potem przekazała mu pewna miła kobieta, zatrudnia się u kolejnych wiejskich rodzin. W pracy nie przeszkadza mu kalectwo, którego się nabawił pracując u jednych z nich w młockarni. Pomimo braku ręki podejmuje kolejne zadania wyznaczone mu przez chlebodawców. Dzięki temu jest nie tylko szanowany, ale i udaje mu się przetrwać najgorszy okres w swoim życiu.
źródło zdjęcia
Film natomiast zaczyna się sceną, w której zmęczony i przemarznięty chłopiec puka do drzwi nieznajomej kobiety. Kiedy ta wreszcie mu otwiera, wykończone dziecko osuwa się na ziemię. Pogrążone we śnie przypomina sobie swoją ucieczkę z getta, oraz letnie dni spędzone w pobliskim lesie wśród innych dzieci, które podzieliły jego los. Kiedy odzyskuje świadomość, przedstawia się swojej wybawczyni jako Jurek Staniak. Ta, domyślając się jego prawdziwego pochodzenia, uczy go  na nowo historii jego życia, jak również podstaw wiary chrześcijańskiej. Po pewnym czasie zaradny ośmiolatek opuszcza rodzinny dom i wyrusza w świat, pod przybranym imieniem i nazwiskiem, swoją historią oraz wyznaniem. Świat, w którym czeka go zarówno dobro, jak i zło.
źródło zdjęcia
Yoram Friedman i grający go
Kamil bądź Andrzej Tkacz
źródło zdjęcia
Książka i jej ekranizacja przedstawiają losy niezliczonej liczby dzieci, które po ucieczce z getta warszawskiego pozostawione zostały samy sobie. Jeżeli nie zostały zastrzelone przez patrole gestapo, albo wydane przez rodziny chcące w zamian za wydanie żydowskiego dziecka dostawały od Niemców pieniądze, zmuszone były radzić sobie w lesie. W ostateczności wyrzekały się swojego żydowskiego pochodzenia, przyjmując wiarę chrześcijańską. Tak też postąpił Jurek. Jednak w pamięci miał ostatnie słowa ojca, który chcą ocalić synka, sam poświęcił swoje życie – pamiętaj synku, że możesz wszystkiego zapomnieć, ale nigdy nie możesz wyrzec się swojej wiary. Być może dzięki tym słowom po skończonej wojnie postanowił powrócić do wiary, którą wyniósł z rodzinnego domu.
„Biegnij chłopcze, biegnij” nie jest banalną historią o życiu wyznawców judaizmu podczas II wojny światowej. To piękna, oparta na faktach opowieść o odwadze i zaradności życiowej. Autor w prostych słowach przedstawia brutalną rzeczywistość, widzianą oczami zaledwie ośmioletniego dziecka. A pamiętajmy, że to co widzi małe dziecko może się znacznie różnić od świata widzianego oczami dorosłych, głównie ze względu na różnice priorytetów. Dzięki temu jest ona przystępnie i w zrozumiały sposób opowiedziana. Postawa Jurka wzrusza, zwłaszcza kiedy traci swoją prawą rękę. Udowadnia tym samym, że nawet mając pewien ubytek na zdrowiu, można pracować fizycznie. Wystarczy tylko znaleźć sposób jak to zrobić. Myślę, że ta postać powinna być wzorem do naśladowania dla dzisiejszej młodzieży. Nie miałabym nic przeciwko temu, gdyby książka trafiła na listę kanonu lektur.
Yoram Friedman po skończonej wojnie trafił do sierocińca dla żydowskich dzieci, gdzie w trybie eksternistycznym ukończył edukację. Następnie wyemigrował do Izraela, gdzie spotkał się z jedyną żyjącą osobą z rodziny - siostrę, jak również założył swoją własną rodzinę. W Izraelu żył i mieszkał aż do śmierci. Zmarł w styczniu 2017 roku, jednak jego historia zostanie zachowana dla potomnych dzięki książce i filmowi "Biegnij chłopcze, biegnij".

20 komentarzy:

  1. Oglądałam film, takich obrazów się nie zapomina, ja zawsze muszę odpokutować bezsennością, zbyt silnie na mnie działają....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film bardzo mi się podobał, ale uważam, że książka jest jeszcze lepsza

      Usuń
  2. Oglądałam film, z dużą wrażliwością. Pięknie to pokazali, historia naprawdę filmowa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przed chwilą robiłam notatki do filmach o Żydach, dzięki za inspirację i podanie kolejnego tytułu, który warto obejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też widziałam ten film. Wywarł na mnie olbrzymie wrażenie. Wzruszająca historia, świetnie, wiarygodnie zagrana. Piękny film, nie do zapomnienia!

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja im jestem starsza, tym częściej unikam takich filmów- za bardzo je potem przeżywam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie oglądałam ani nie czytałam książki. Twoja recenzja naprawdę zachęca by to zrobić. Mam nadzieję, że książkę znajdę u mnie w bibiotece. Myślę, że teraz dzieci są o wiele mniej zaradniejsze niż kiedyś. Owszem komputery itp. mają w małym palce. Jeśli chodzi jednak o prawdziwe życie jest kiepsko, to chociaż by widać po zachowaniu w szkole.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, bo zarówno książka, jak i film, są doskonale napisane/nakręcone. A co do współczesnych dzieciaków to jedynie ubolewam nad tym, że tak wielu z nich współczesne dobrodziejstwa techniki zabierają piękny, cudowny czas, który mogliby spędzić z przyjaciółmi. Oczywiście, nie mówię nie technice, ale kiedy przesiaduje się bez przerwy przed komputerem, to już coś jest nie tak.

      Usuń
  7. Nie wiem czy się odważę. Im jestem starsza tym gorzej reaguję na filmy, w których cierpią dzieci...

    OdpowiedzUsuń
  8. chyba troszkę za ciężki klimat jak dla mnie na teraz.
    pozdrawiam miej niedzieli życzę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, nie każdy musi czuć te klimaty. Również pozdrawiam i życzę udanego tygodnia

      Usuń
  9. Oglądałam i przeżyłam mocno...
    Uściski, Karolinko.

    OdpowiedzUsuń