Kiedy czyta się książkę Uriego Orleva "Biegnij chłopcze biegnij" lub ogląda film oparty na jej fabule, trudno uwierzyć w to, że przygody zaledwie ośmioletniego Srulika, który przedstawiał się jako Jurek Staniak, są prawdziwe. Tymczasem za kanwę powieści posłużyła autentyczna historia mieszkającego w Izraelu Yomana Friedmana, Żyda polskiego pochodzenia, który przed wybuchem II wojny światowej mieszka wraz z liczną rodziną w Warszawie.
Temat holokaustu nie jest łatwy do przedstawienia, zwłaszcza jeżeli jego głównymi bohaterami są jego najmłodsze ofiary. Uri Orlev zrobił to jednak znakomicie. Być może dlatego, że sam przeżył jego piekło na własnej skórze? Pisarz urodził się w 1931 roku, w warszawskiej żydowskiej rodzinie. Po wybuchu II wojny światowej trafił z matką i młodszym bratem do getta warszawskiego. Czy widział wtedy Srulika Friedmana? Tego nie wiemy. Po śmierci matki chłopcy wraz z ciotką przedostają się na polską stronę getta, skąd w 1943 roku trafiają do obozu koncentracyjnego w Bergen-Belsen(zaczęłam się zastanawiać, czy spotkał w nim innego znanego mi dziecięcego więźnia – Jony Oberskiego, który też napisał wspomnienia z czasów, kiedy tam przebywał). Po zakończeniu wojny chłopcy zostają wysłani do Palestyny. Tam Uri poznaje Yorama Friedmana, któremu udało się przetrwać wojenne piekło jako… Jurek Stanek. Oczarowany niezwykłą historią postanawia przenieść ją na papier.
![]() |
| źródło zdjęcia |
Akcja rozpoczyna się pewnego dnia, kiedy Dawid opowiadał swojemu młodszemu bratu, Srulikowi, o realiach życia po aryjskiej stronie warszawskiego getta, do którego przenieśli rodzinę jakiś czas temu. Kilka dni później rodzice uciekają z Srulikiem z odgrodzonego obszaru miasta. Ich ucieczka nie trwała długo – wkrótce matka z synem zostają złapani przez Niemców i odstawieni na nowo do getta, ojcu udaje się uciec. Rodzina cierpi głód, toteż matka z najmłodszym synkiem wygrzebują z kontenerów resztki jedzenia. Któregoś dnia, kiedy chłopiec znowu szuka odpadków w śmietniku, matka niespodziewanie znika. Ponieważ malec nie bardzo wie gdzie mieszka, przyłącza się do spotkanej grupki chłopców. Po jakimś czasie Srulikowi udaje się przy pomocy woźnicy uciec z getta. Wolność nie jest jednak taka piękna, jakby się mu mogło wydawać. Chociaż na początku ośmiolatkowi udaje się znaleźć w pobliskim lesie grupkę chłopców, także uciekinierów, którzy uczą go zasad życia wśród Polaków, to po pewnym czasie chłopiec ponownie zostaje sam. Od tego czasu przedstawia się jako Jurek Staniak. Mimo swojego wieku jest bardzo zaradny życiowo. Wykorzystując wskazówki, które usłyszał w lesie, a także te, które potem przekazała mu pewna miła kobieta, zatrudnia się u kolejnych wiejskich rodzin. W pracy nie przeszkadza mu kalectwo, którego się nabawił pracując u jednych z nich w młockarni. Pomimo braku ręki podejmuje kolejne zadania wyznaczone mu przez chlebodawców. Dzięki temu jest nie tylko szanowany, ale i udaje mu się przetrwać najgorszy okres w swoim życiu.
![]() |
| źródło zdjęcia |
Film natomiast zaczyna się sceną, w której zmęczony i przemarznięty chłopiec puka do drzwi nieznajomej kobiety. Kiedy ta wreszcie mu otwiera, wykończone dziecko osuwa się na ziemię. Pogrążone we śnie przypomina sobie swoją ucieczkę z getta, oraz letnie dni spędzone w pobliskim lesie wśród innych dzieci, które podzieliły jego los. Kiedy odzyskuje świadomość, przedstawia się swojej wybawczyni jako Jurek Staniak. Ta, domyślając się jego prawdziwego pochodzenia, uczy go na nowo historii jego życia, jak również podstaw wiary chrześcijańskiej. Po pewnym czasie zaradny ośmiolatek opuszcza rodzinny dom i wyrusza w świat, pod przybranym imieniem i nazwiskiem, swoją historią oraz wyznaniem. Świat, w którym czeka go zarówno dobro, jak i zło.
![]() |
| źródło zdjęcia |
![]() |
| Yoram Friedman i grający go Kamil bądź Andrzej Tkacz źródło zdjęcia |
„Biegnij chłopcze, biegnij” nie jest banalną historią o życiu wyznawców judaizmu podczas II wojny światowej. To piękna, oparta na faktach opowieść o odwadze i zaradności życiowej. Autor w prostych słowach przedstawia brutalną rzeczywistość, widzianą oczami zaledwie ośmioletniego dziecka. A pamiętajmy, że to co widzi małe dziecko może się znacznie różnić od świata widzianego oczami dorosłych, głównie ze względu na różnice priorytetów. Dzięki temu jest ona przystępnie i w zrozumiały sposób opowiedziana. Postawa Jurka wzrusza, zwłaszcza kiedy traci swoją prawą rękę. Udowadnia tym samym, że nawet mając pewien ubytek na zdrowiu, można pracować fizycznie. Wystarczy tylko znaleźć sposób jak to zrobić. Myślę, że ta postać powinna być wzorem do naśladowania dla dzisiejszej młodzieży. Nie miałabym nic przeciwko temu, gdyby książka trafiła na listę kanonu lektur.
Yoram Friedman po skończonej wojnie trafił do sierocińca dla żydowskich dzieci, gdzie w trybie eksternistycznym ukończył edukację. Następnie wyemigrował do Izraela, gdzie spotkał się z jedyną żyjącą osobą z rodziny - siostrę, jak również założył swoją własną rodzinę. W Izraelu żył i mieszkał aż do śmierci. Zmarł w styczniu 2017 roku, jednak jego historia zostanie zachowana dla potomnych dzięki książce i filmowi "Biegnij chłopcze, biegnij".





Oglądałam film, takich obrazów się nie zapomina, ja zawsze muszę odpokutować bezsennością, zbyt silnie na mnie działają....
OdpowiedzUsuńFilm bardzo mi się podobał, ale uważam, że książka jest jeszcze lepsza
UsuńOglądałam film, z dużą wrażliwością. Pięknie to pokazali, historia naprawdę filmowa :)
OdpowiedzUsuń:)
UsuńPrzed chwilą robiłam notatki do filmach o Żydach, dzięki za inspirację i podanie kolejnego tytułu, który warto obejrzeć :)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że przyda Ci się ta książka
UsuńJa też widziałam ten film. Wywarł na mnie olbrzymie wrażenie. Wzruszająca historia, świetnie, wiarygodnie zagrana. Piękny film, nie do zapomnienia!
OdpowiedzUsuńNa filmwebie dałam mu ocenę 10/10
UsuńA ja im jestem starsza, tym częściej unikam takich filmów- za bardzo je potem przeżywam.
OdpowiedzUsuńWiadomo - holokaust to niełatwy temat
Usuńpozdrawiam weekendowo :)
OdpowiedzUsuńI ja też gorąco Cię pozdrawiam
UsuńNie oglądałam ani nie czytałam książki. Twoja recenzja naprawdę zachęca by to zrobić. Mam nadzieję, że książkę znajdę u mnie w bibiotece. Myślę, że teraz dzieci są o wiele mniej zaradniejsze niż kiedyś. Owszem komputery itp. mają w małym palce. Jeśli chodzi jednak o prawdziwe życie jest kiepsko, to chociaż by widać po zachowaniu w szkole.
OdpowiedzUsuńPolecam, bo zarówno książka, jak i film, są doskonale napisane/nakręcone. A co do współczesnych dzieciaków to jedynie ubolewam nad tym, że tak wielu z nich współczesne dobrodziejstwa techniki zabierają piękny, cudowny czas, który mogliby spędzić z przyjaciółmi. Oczywiście, nie mówię nie technice, ale kiedy przesiaduje się bez przerwy przed komputerem, to już coś jest nie tak.
UsuńNie wiem czy się odważę. Im jestem starsza tym gorzej reaguję na filmy, w których cierpią dzieci...
OdpowiedzUsuńRozumiem :)
Usuńchyba troszkę za ciężki klimat jak dla mnie na teraz.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam miej niedzieli życzę
Jasne, nie każdy musi czuć te klimaty. Również pozdrawiam i życzę udanego tygodnia
UsuńOglądałam i przeżyłam mocno...
OdpowiedzUsuńUściski, Karolinko.
To tak jak ja
Usuń