Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

czwartek, 20 grudnia 2018

840. A mówili mi - "Idź na matematykę"

We wrześniu pisałam Wam o tym, że oprócz M. mam jeszcze na korepetycjach z matematyki dziesięcioletniego H. Nie powiem, żebym się tym nie zdziwiła, bo H. to wyjątkowo inteligentne i bystre dziecko. Ale z drugiej strony postanowiłam najpierw wybadać sprawę, a potem zastanowić się co dalej.
I tak minęły blisko cztery miesiące. H. doskonale daje sobie radę z matematyki mimo wzrostu trudności materiału. Jak dla mnie korepetycje nie są mu tak bardzo potrzebne. Postanowiłam go więc dzisiaj zapytać go, o co w tym wszystkim chodzi. I co usłyszałam?
 - No bo ja sobie pomyślałem, że skoro M. ma tak fajnie, jak chodzi do ciebie na korepetycje z matmy, to i ja tak chcę mieć. No i tłumaczysz o wiele bardziej zrozumiale od pani P. Nie gniewasz się, prawda?
No, nie gniewam się, bo i po co? Umówiłam się jednak z H., że ma przychodzić do mnie tylko wtedy, kiedy faktycznie nie będzie czegoś rozumieć i to niekoniecznie z matematyki. 
A swoją drogą dziewięć lat temu mówili mi, abym szła na matematykę, po której uczyłabym dzieci w szkole. Mogłam wtedy posłuchać, ale podejrzewam, że mimo wszystko męczyłabym się na tych studiach. No i nie wyobrażam sobie tłumaczyć materiał 30 rozwrzeszczanym dzieciom. 
P.S. Nie ma ktoś z Was trochę wolnego, aby wpaść do mnie i zrobić porządek?

6 komentarzy:

  1. ja całe liceum marzyłam by być nauczycielem, ale po praktykach mi przeszło, bo jakoś nikt z uczniów podstawówek nie lubił historii :) A matematykę nawet lubiłam, w liceum dopiero polubiłam :)
    Porządki, ja robiłam już od miesiąca, tak powoli i się udało :)
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba większość z nas marzyła o byciu nauczycielami. Ale rzeczywistość skorygowała nasze plany.
      Matmę lubiłam od zawsze.
      Z porządkami nie wyrobiłam się do dzisiaj. No nic, nie to jest w świętach najważniejsze...

      Usuń
  2. Karolinko, to może ja wpadnę te porządki zrobić?:) Pod warunkiem, że nie będzie matematyki:)
    Buziaczki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Studia związane z naukami ścisłymi są nie dla mnie. Kwestią ważną jest to czy po studiach z matematyki poszłabyś w stronę nauki, badań jakichś czy nauczania. Bo to są dwie rożne drogi, nawet skrajnie różne.

    Właściwie prawie cały czas coś się dzieje u mnie na stażu.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już, to musiałabym iść w kierunku badań naukowych :)

      Usuń