Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

wtorek, 18 kwietnia 2023

1562. Kartki wielkanocne - tradycyjne lub nie

Powoli zaczynają spływać do mnie informacje od tych blogerów, do których dotarły moje skromne kartki z życzeniami. Co prawda nie od wszystkich, ale wierzę i liczę w moc Poczty Polskiej. Inna sprawa, że wysłałam je na ostatnią chwilę... Ale i tak cieszę się, że docierają. A jeżeli jeszcze pomyślę, że na czyjejś twarzy chociaż przez chwilę zagościł z tego powodu uśmiech, to moja radość jest jeszcze większa.
Do wielu osób wysłałam życzenia i "kartkę" za pośrednictwem meila. Już raz tak zrobiłam - na początku pandemii koronawirusa w ten sposób przekazałam wielu moim czytelnikom również życzenia wielkanocne. Chociaż nie spodziewałam się po tym wiele, to odzew przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. 
Postanowiłam ponowić ten eksperyment w stosunku do tych, których poczytuję. Niestety, w stosunku do wszystkich to się nie udało, ponieważ też nie wszyscy ujawnili swoje adresy meilowe (tym pozostało przekazanie życzeń w najprostszej formie, czyli przez komentarz na blogu). Ale dla tych co mieli gdzieś tam go zamieszczonego to nie szkodziło spróbować i wysłać. Tym razem było ciut łatwiej, również pod względem technicznym. Za każdym razem z drżeniem serca wysyłałam taką "kartkę", i z równie dużym drżeniem serca odbierałam odpowiedzi zwrotne. Na moich ustach za każdym razem pojawiał się uśmiech.
Wielokrotnie już pisałam, że kiedy w 2005 roku zaczynałam moją przygodę z blogowaniem, nikomu, a już na pewno nie kilkorgu zbzikowanym na punkcie jednego artysty nastolatkom, nawet się nie śniło, aby przesyłać życzenia świąteczne w innej formie niż przez bloga. To myślenie zmieniło się dopiero tutaj. Dlatego zamiast narzekać, że znowu wysłałam o wiele więcej kartek niż dostałam, wolę cieszyć się z tych trzech, które otrzymałam. Trzy to zawsze więcej niż zero. No i oczywiście autentycznie cieszę się ze wszystkich życzeń, które otrzymałam na blogu.
Jednocześnie poszukuję różnych rozwiązań. Na przykład co, jeżeli czegoś nie da się zrobić w tradycyjnej formie - nie mogę wysłać tradycyjnej kartki, bo nie mam funduszy/adresu/możliwości? Ok., szukam rozwiązania, jak to zrobić bez tego. A e-meil wydaje się całkiem rozsądną alternatywą. To prawda, że to nie to samo, co tradycja, ale trzeba sobie jakoś radzić. Odbiorca wiadomości natomiast może sobie taką kartkę np. wydrukować (jak przeczytałam to w kilku wiadomościach, to aż mi się oczy zaświeciły). Czyli, jakby nie patrzeć, i tak będzie mieć fizyczną wersję. 

13 komentarzy:

  1. No, bo Ty jesteś pięknym człowiekiem! Nie ma funduszu na kartki, to są maile. Pewnie jakby nie było neta, też byś coś wyczarowała. :))) Naprawdę jesteś przepięknym człowiekiem!!!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja wina, jeszcze raz dziękuję za cudowną kartkę, niestety złożyłam tylko życzenia na blogu ale się poprawię.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Najważniejsza jest pamięć nie ma znaczenia czy wyśle się kartkę choć to super jest i tobie dziękuję czy się zadzwoni czy napisze wiadomość

    OdpowiedzUsuń
  4. Od jakiegoś czasu nie wierzę i nie liczę w moc Poczty Polskiej. Tydzień przed świętami wielkanocnymi otrzymałam kopertę. Przypuszczałam, że są to życzenia na Wielkanoc. Gdy otworzyłam, z koperty wyleciał opłatek. Stempel pocztowy wskazywał datę nadania 12 grudnia. W poniedziałek (16.04) Przyjaciółka zadzwoniła z podziękowaniem za życzenia wielkanocne. W tym dniu je otrzymała a ja wysłałam wszystkie listy 26 marca. Przyrzekłam sobie, że nie będę korzystać z usług PP. Stwierdziłam, że lepiej zadzwonić, porozmawiać i złożyć życzenia telefonicznie.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Liczy się pamięć, a nie forma. :) Masz cudne serce! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Karolino liczy się pamięć. Ja cieszę się także z życzeń złożonych na blogu. Miło, że ktoś poświęci czas na komentarz. Niestety cennik wysyłek jest wysoki i nie jesteśmy w stanie każdemu wysłać życzeń tradycyjną formą. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. W kwestii życzeń świątecznych jestem tradycjonalistką i temu komu mogę zawsze wysyłam kartkę. Lubię też wysyłać, i rzecz jasna otrzymywać, kartki z podróży. Kilka czytających mnie osób, które wyraziły taką chęć, regularnie otrzymuje ode mnie widokówki, ostatnio rzecz jasna ze Stambułu. Jeśli chciałabyś dołączyć do tego grona wyślij mi proszę swoje dane na malamo@op.pl. Uściski Karolcia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem czy mogę to tak oficjalnie napisać, ale ja już wydrukowałam :) I jeszcze raz dziękuję za śliczną kartkę!

    OdpowiedzUsuń
  9. Widziałem zarówno u Ciebie na blogu (chyba, nie jestem pewny w tej chwili) jak i u Basi z bloga Świat Według Basi Twoje kartki świąteczne. Muszę znów przyznać, że robią na mnie wrażenie. Zwłaszcza, że są wykonane własnoręcznie. Co do formy kartki to właściwie nie ma znaczenia chyba, można sobie drukować z maila, mieć na pulpicie czy cokolwiek innego. Najważniejsza jest pamięć o kimś tak jak napisano wcześniej.

    Dziękuję za życzenia. Dopiero teraz usiadłem do pisania odpowiedzi na komentarze. Znów zaczyna się sporo zadań do zrealizowania w związku z zamianą mieszkań.

    Pozdrawiam!
    https://mozaikarzeczywistosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie tylko pandemia wystawiła nas na próbę, poczta także, nie mówiąc o cenach niektórych kartek, jeśli nie umie się zrobić samemu...

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeszcze raz dziękuję, Karolinko, za tę piękną kartkę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Też dostałam znacznie mniej kartek niż w ubiegłych latach, ale wcale się nie dziwię, poczta jest już szalenie droga. Przy tych ilościach które ja wysyłam, szkoda mówić... Ale do tych, co cenią taką formę życzeń warto, bo ktoś się ucieszy, a tego nie zamieni na pieniądze. Było mi strasznie smutno gdy pewna młoda osoba przed kilku laty, odbierając piękną kartkę ręcznie wykonaną z okazji narodzin jej dziecka, powiedziała: będzie czym palić!!!! Cała moja Rodzinka była zachwycona tym, że o wszystkich pamiętałaś, że pamiętasz nawet imiona dzieciaków, do takich chwil pewnie będą wracać w pamięci jeszcze bardzo długo. Wszystkie moje karteczki są eksponowane w tym oknie na korytarzu, a potem zdejmuję i chowam do pudełka, co jakiś czas przeglądam. Wiele Osób- Nadawców już nie żyje, ale w kartkach pozostali. Jeszcze raz Ci dziękuję Karolinko za ten wielki Dar od serca.

    OdpowiedzUsuń
  13. Witaj wiosennie Karolinko
    Ja też wysyłam często tradycyjne kartki świąteczne. Niestety Jotka ma rację. Poczta rzuca nam kłody pod nogi. A to cenami, a to długim czasem dostarczenia przesyłki.
    Pozdrawiam kwietniowym słońcem

    OdpowiedzUsuń