W ostatnich dniach udało mi się sięgnąć po książkę autorstwa Jana Błońskiego zatytułowaną "Biedni Polacy patrzą na getto". Nie będę ukrywać, że chciałam ją już od dawna przeczytać, jednak jak kiedyś za nią patrzyłam, to nie było jej w katalogu Biblioteki Śląskiej. Ostatnio coś mnie tchnęło i postanowiłam sprawdzić jeszcze raz. Ku mojej uciesze okazało się, że placówka ma ją w swoich zbiorach. Korzystając z tego, że była dostępna, postanowiłam ją sobie wypożyczyć.
To nie jest jednak tak, że cała książka wywołała u mnie awersję. Podobał mi się rozdział o Aronku, który wraz z nianią poznawał święta żydowskie i katolickie za pomocą kalendarza. Co prawda puenta znów wyszła negatywna, ale jednak było w nim coś, co mnie wzruszyło. Podobał mi się też esej, w którym Błoński w dość krytyczny sposób podchodził do obrazu Żyda w literaturze polskiej. Może ciut za bardzo doszukiwał się w nim na siłę oznak antysemityzmu, ale uważam go za dobry.
Niemniej jednak nie chcę poddawać się propagandzie, nawet książkowej, że wszyscy Polacy byli antysemitami. Owszem, zdarzali się tacy. Ale na przeciwległej szali wagi byli ci, którzy pomagali Żydom w ukrywaniu się. A najlepszy tego przykład miałam w rodzinie i wśród znajomych (no dobra, ja nie znałam tych, co ukrywali na wsi Żydów, bo zmarli przed moim narodzeniem, ale moja mama, a najbardziej to mój dziadek, już tak). Nie zapominajmy o tym.

Takie publikacje powinny być wydawane z odpowiednim komentarzem historycznym. Nie ma innej rady, bo nie każdy korzysta w wielu źródeł, aby poznać historię...
OdpowiedzUsuńTutaj właśnie zabrakło tego komentarza, a powszechnie wiadomo, że obok Polaków wydających Żydów byli też tacy, którzy ich ratowali. W książce natomiast nie ma o tych ratujących ani słowa. Jeżeli ktoś nie zna historii naszego kraju (np. obcokrajowcy, a i sama książka mogła zostać przetłumaczona na inne języki i wydana w innym kraju), to ma obraz Polaka jako największego antysemity...
UsuńTakich książek jest niestety wiele...
UsuńW kwestii tytułu książki to świetne narzędzie propagandy, każda w jakiś sposób przedstawia wersję autora. Eseje szczególnie, i to nawet jawnie. Chociaż rzetelność wymagałaby jakiegoś komentarza.
OdpowiedzUsuńDziękuję, trochę przybliżyłaś historię, niestety komentujący mają rację.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńOsoby komentujące wcześniej mają rację. Tak to już jest, że wielokrotnie posługuje się półprawdą, zwracając uwagę na jeden aspekt, przekłamuje się historię.
OdpowiedzUsuńZgadzam się z poprzedniczkami...Pozdrawiam serdecznie:)))
OdpowiedzUsuń