Niekiedy słyszę od księży ubolewania, że tak mało dzieci, a już w ogóle młodzieży, uczęszcza do Kościoła Że im się marzy Kościół pełen ludzi w różnym wieku, a nie tylko w przedkomunijnym, przedbierzmowaniowym oraz podeszłym. Ale z drugiej strony, jaką ofertę parafie mają dla dzieci i młodzieży, aby rozwijać w nich wiarę i miłość do Boga oraz drugiego człowieka? Niby działają Oratoria i Oazy "formujące" młodych ludzi, ale czy na pewno?
Między innymi takie przemyślenia przyszły mi do głowy podczas zapoznawania się z treścią podręcznika do "Oazy Nowego Życia II stopnia", który czytam w ramach przygotowania do m. światła oraz księgi. Do tego jest jeszcze zeszyt ćwiczeń. Teoretycznie powinnam pojechać na rekolekcje, ale to już nie ten okres życia. Z treścią jednak warto się zapoznać, chociażby aby poukładać sobie niektóre rzeczy w głowie. Książka jest dosyć przyjemna w odbiorze i wyjaśnia wiele kwestii związanych z liturgią.
No właśnie, z liturgią oraz Eucharystią, czyli czymś, co powinno być centralnym punktem spotkań formacyjnych w różnych grupach. Tymczasem zaprasza się młodych ludzi nie na spotkanie z Bogiem, ale z samym sobą. Jak dla mnie w takim wydaniu niewiele się one różnią od świeckich spotkań młodzieżowych, czy też zajęć dzieci w klubach i na świetlicach. W przypadku Oazy Dzieci Bożych, przeznaczonej dla młodszych dzieci oraz Oratoriów jest szansa, że spotkanie rozpocznie się i zakończy modlitwą, ale co w przypadku starszej młodzieży, żyjącej już innymi wartościami i będących pod wpływem swoich rówieśników.
Mam jeszcze w pamięci moje spotkania formacyjne w ramach Oazy dla osób niepełnosprawnych, a potem formacji w parafialnym Oratorium. I w jednym i w drugim przypadku w 85% centralnym punktem spotkania była Msza święta, a w 100% - modlitwa na jego rozpoczęcie oraz zakończenie. Nie zawsze wszystkim to się podobało, ale tak sobie myślę, że mimo wszystko budowało w nas jakieś wewnętrzne życie duchowe. Zawsze była okazja do przystąpienia do sakramentu pokuty i pojednania, zawsze było kilka słów kazania.
Ktoś powie, że nie da się zachęcić współczesnej młodzieży do uczestniczenia we Mszy świętej. Może taka, na której wszystkie czynności są wykonywane przez kapłana, będzie dla nich "męcząca". Ale jakby tak zaangażować ich w różne rzeczy - ktoś mógłby czytać Czytania, śpiewać psalm oraz sekwencję "Alleluja", czytać Modlitwę Wiernych i komentarz do niesionych w procesji darów, chętni mogliby śpiewać w scholi, ministranci - wiadomo. Może to być trudne do zaakceptowania dla innych parafian, ale takie zaangażowanie może pokazać dzieciom i młodzieży, że wiara też może być piękna.

Karolino, dotykasz bardzo ważnego i trafnego problemu. Zwrócenie uwagi na to, że prawdziwe zaangażowanie i głębokie przeżywanie liturgii dają młodym znacznie więcej niż same powierzchowne spotkania integracyjne, pokazało świetną perspektywę. Twój pomysł z aktywnym włączaniem dzieci i młodzieży w przygotowanie Mszy świętej to idealny krok, by poczuli się w Kościele naprawdę potrzebni i u siebie.
OdpowiedzUsuń