Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

czwartek, 18 sierpnia 2016

Dawno temu w Dąbrowie Górniczej...

Maria Konopnicka
Któż z nas nie czytał w szkole krótkiej nowelki Marii Konopnickiej zatytułowanej "Dym"? Opowiadała ona o kotłowym Marcysiu pracującym w fabryce oraz o kochającej go całym sercem matce. Ponieważ syn był dla niej wszystkim(prawdopodobnie była już wdową) nieustannie drżała o los swojego dziecka, każdego dnia wpatrując się w dym wydobywający się z fabrycznego komina. On sam odwdzięczał się matce miłością i szacunkiem. Rodzinne szczęście kończy się wraz z tragicznym wybuchem kotła, skutkujący śmiercią kotłowego. Matka jeszcze przez wiele lat wpatrywała się w miejsce, które na zawsze zabrało jej syna. Zawsze miałam łzy w oczach, i do dzisiaj je mam, kiedy dochodzę do ostatnich kartek tej niewielkiej książeczki. Wszak jej akcja została umieszczona w moim rodzinnym mieście(o czym wiem od podstawówki dzięki przedmiotowi takiemu jak ścieżka edukacyjna), zaś sytuacja przedstawiona w fabule była codziennością dla górników i pracowników licznych na tym terenie hut przetapiających cynk i inne metale. W jednej z nich, "Hucie Bankowej" pracował zięć Konopnickiej, który wraz z rodziną mieszkał w pobliskich familokach, których okna wychodziły na zakład pracy. Pewnie i Maria Konopnicka, odwiedzając córkę i jej rodzinę, niejednokrotnie wyglądając przez okno, widziała ponure, hutnicze kominy wyrzucające w niebo ciemny dym to wystarczyło, aby w głowie pisarki zasiać pomysł na kolejną nowelkę. Jedno się tylko nie zgadza - autorka umieściła akcję opowiadania w mieście, tymczasem Dąbrowa Górnicza otrzymała prawa miejskie sześć lat po śmierci pisarki, w 1916 roku. Czyżby to więc była prorocza wizja?
Taki krajobraz widziała Maria Konopnicka przebywając u córki
Najstarsze wzmianki o Dąbrowie Górniczej, a ściślej mówiąc o niektórych jej dzielnicach takich jak Trzebiesławice pochodzą już z XII wieku. W 1220 roku biskup krakowski Iwo Odrowąż wspominał w swoich kronikach o Błędowie. Zaś nazwy takich dzielnic jak Strzemieszyce Wielkie, Strzemieszyce Małe, czy też Gołonóg w staropolskich wersjach można znaleźć w księdze "Liber beneficiorum dioecesis Cracowiensis" napisanej przez słynnego kronikarza, Jana Długosza. Istnieje przypuszczenie, że w X wieku znano już Łosień, wczesnośredniowieczny ośrodek wytopu metali. W końcu XVIII wieku osada liczyła 184 mieszkańców. Na skutek III rozbioru Polski przyłączono ją do Prus. Niedługo potem powstała pierwsza znana mapa okolicy, na której osadę nazwano "Starą Dąbrową". Znajdowała się w niej karczma starościńska, kuźnia, studnia oraz kapliczka. Warto tutaj dodać, że w pobliskim Gołonogu istniał już kościół p.w. św. Antoniego z Padwy.
Na okres spędzony pod zaborem pruskim przypadł intensywny rozwój gospodarczy wsi, który był spowodowany odkryciem zasobów węgla kamiennego. Stało się to pod koniec XVIII w. Chociaż w niecce kazimierzowskiej grubość pokładu dochodziła do 20 m, to jednak tylko na terenie osada było wejście i wyjście prowadzące pod powierzchnię ziemi. W 1796 roku rozpoczęto budowę pierwszej odkrywkowej kopalni węgla kamiennego. Nazwano ją "Reden" od nazwiska dyrektora górnictwa w rządzie pruskim, hrabiego Fryderyka Wilhelma Redena. Dzięki działalności inwestycyjnej rządu Królestwa Polskiego, do którego w 1815 roku włączono Dąbrowę, nastąpił dalszy rozwój przemysłowy osady. Jednocześnie stała się ona siedzibą Gminy Olkusko-siewierskiej. W tym okresie odkryto wiele nowych pokładów węgla. Z czasem powstawały kopalnie o nazwie "Koszelew", "Cieszkowski", "Ksawery", "Paryż", "Ignacy"(Zagórze należące wówczas do Dąbrowy), "Flora" i "Jan"(to już w Gołonogu). Równocześnie powstawały huty cynku, wśród nich "Konstanty", "Paulina" oraz ta, która zainspirowała Marię Konopnicką, "Bankowa". Do wytopu metalu wykorzystywano galman wydobywany z kopalń w pobliskich Strzemieszycach Małych, Sławkowie, Żychcicach oraz Olkuszu. W tym samym czasie przy kopalni "Reden" utworzono pierwszą we wsi szkołę elementarną oraz wojskowy szpital polowy. W 1864 roku w Dąbrowie umieszczono siedzibę Gminy Osad Górniczych. Dziesięć lat później połączono Gminę Osad Górniczych i Starą Dąbrowę, tworząc w ten sposób Gminę Górniczą. Przy okazji dołączono do niej wiele samodzielnych dotąd jednostek administracyjnych oraz rozwijających się osad przemysłowych.
Resursa obywatelska - miejsce spotkań obywatelskich
Nastąpił gwałtowny rozwój nauki, techniki i przemysłu. "Huta Bankowa" była największym tego typu zakładem przemysłowym w Królestwie Kongresowym, zaś moc jej maszyn stanowiła 1/3 całego przemysłu w nim, zapoczątkowując produkcję stali. Nic dziwnego, w końcu na przełomie XIX i XX wieku osada była największym skupiskiem inteligenci technicznej w Zagłębiu, którą rozwijała Szkoła Górnicza nazwana Sztygarką. Zapisała się ona nie tylko w dziejach polskiego górnictwa, ale też w walkach rewolucyjnych. Mieszcząca się zaś nieopodal kopalnia Reden zatrudniała ponad połowę robotników tworzącego się wokół Dąbrowy zagłębia przemysłowego. Ilość mieszkańców przekroczyła już 30 tysięcy, działały liczne huty i kopalnie, istniała parafia, a nawet klub obywatelski "Resursa", w którym Maria Konopnicka prowadziła spotkania autorskie.
Pomimo rozwijającego się przemysłu, władze carskie(Dąbrowa Górnicza z czasem przeszła pod skrzydła zaboru rosyjskiego) nie chciały jej przyznać praw miejskich. Stało się to dopiero w trakcie I wojny światowej. Kiedy nasi żołnierze walczyli na froncie, władze zaboru austriackiego, który przejął osadę po wycofaniu się Rosjan, postanowili nadać osadzie Dąbrowa prawa miejskie. Stało się to 18 sierpnia 1916 roku, zaś pierwszym burmistrzem nowego miasta został Edward Kosiński. Maria Konopnicka nie doczekała jednak tego momentu, zmarła sześć lat wcześniej na zapalenie płuc. 
Przez pierwsze dwa lata miasto funkcjonowało pod nazwą Dąbrowa. Człon "Górnicza" dodano w 1918 roku, chociaż lokalna ludność posługiwała się nim już wcześniej. Po odzyskanie przez Polskę niepodległości weszła w skład województwa kieleckiego. Ciekawostką może być to, że w czasie II wojny światowej nazwę miasta zmieniono na Redenberg. Po zakończeniu wojny miasto zaczęło się jeszcze prężniej rozwijać, powstawały nowe osiedla, świątynie, budynki użyteczności publicznej i w końcu zakłady pracy, a wśród nich znana na całą Polskę "Huta Katowice".
Dzisiaj miasto świętuje 100 lecie uzyskania praw miejskich. Wtedy wkoło szalała wojna, ludzie obawiali się o swoje życie i raczej nie mieli czasu na świętowanie uzyskania tego, o co zabiegali od dawna. Dzisiaj, wiek później, żyjemy w wolnym kraju. Miasto zaplanowało na najbliższe dni moc atrakcji. Startujemy dzisiaj o godzinie 14:00, kiedy wystąpią pierwsze grupy rekonstrukcyjne. Następnie zostanie otwarta wystawa przedstawiająca 100 Dąbrowian urodzonych w każdym roku od 1916 do 2016. Potem otwarcie "Fabryki pełnej życia" oraz plenerowe przedstawienie ukazujące historię naszego miasta. Na koniec zaplanowano koncert Straży Granicznej. W następnych dniach planowana jest Msza dziękczynna w naszej bazylice(o której nieraz pisałam), piknik militarny i rodzinny, oraz liczne koncerty, z czego najciekawszym może być koncert 100(a może i więcej) akordeonistów na stulecie miasta!
A tak zupełnie na koniec zamieszczam wiersz, który napisałam 10 lat temu, kiedy wraz z zakończeniem gimnazjum świętowaliśmy 90 lecie praw miejskich. Chociaż napisany został trochę wcześniej na lekcjach języka polskiego, to potem kilkakrotnie recytowałam go na uroczystościach poświęconych Dąbrowie Górniczej. Wydaje mi się, że doskonale ukazuje moją dumę bycia Dąbrowianką.

Moje miasto
Moje miasto nigdy nie śpi,
Jakże wymowny mural na jednym z dąbrowskich bloków mieszkalnych
choć jest bardzo późna pora.
Wśród blokowisk i kamienic,
w bardzo głuchej ciszy woła:
Żebyś kiedyś je odwiedził,
kiedy będziesz gdzieś w pobliżu.
Choć jest uprzemysłowione,
to nie oprzesz się jego obliczu.
Tyle ulic, zakamarków,
że by człowiek nie policzył,
Moje miasto ciche, skromne,
tylko na to jedno liczy:
Żebyś kiedyś je odwiedził,
kiedy będziesz gdzieś w pobliżu.
Choć jest uprzemysłowione,
to nie oprzesz się jego obliczu.
Ludzie mówią biednyś, głupiś,
po co mieszkasz w tej ruderze?
Ja na takie puste słowa,
odpowiadam bardzo szczerze:
Żebyś kiedyś je odwiedził,
kiedy będziesz gdzieś w pobliżu.
Choć jest uprzemysłowione,
to nie oprzesz się jego obliczu.

2 komentarze:

  1. To piękne być dumną ze swojego miasta.
    A " Dym" zawsze mnie wzruszał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka krótka nowelka, a tak piękna...

      Usuń